DACIA Klub Polska
Forum Dyskusyjne Użytkowników DACII

Na każdy temat - Rower - ktoś praktykuje ?

BigT - 2014-06-19, 10:37
Temat postu: Rower - ktoś praktykuje ?
Poruszacie się czasami 2 wąskimi kółkami, czy tylko emanacją rumuńskiej myśli technicznej ? ;)
zyga03 - 2014-06-19, 10:47
Temat postu: Re: Rower - ktoś praktykuje ?
BigT napisał/a:
Poruszacie się czasami 2 wąskimi kółkami, czy tylko emanacją rumuńskiej myśli technicznej ? ;)


oczywiście , bagażnik Thule 2 rowerowy na hak.
Trzeba uważać bo ostatnio zostałem kilka razy zatrzymany przez policję za brak dodatkowej tablicy rejestracyjnej. Dorobiłem w firmie reklamowej , jest identyczna z oryginałem ale bez naklejki homologacyjnej.
mam też uchwyty rowerowe na dach ale np Duster jest za wysoki na rowery na dachu, niewygodne wkładanie i czasem wysoko przy niskich "wiaduktach"

BigT - 2014-06-19, 11:00

Na szczęście do dokkera mogę po prostu wrzucić swój rower ;]
Choć i tak nie robię tego często, roweru używam na codzień, w obrębie miasta +50km.

corrado - 2014-06-19, 11:02

Ja do roboty jeżdzę , bez rowerka moja kondycha na Judo byłaby mówiąc krótko kiepska :lol:
Marmach - 2014-06-19, 12:28

Codziennie do pracy, przez cały okrągły rok. Z niedużymi przerwami na zmotoryzowane dwa kółka ;)
d3mol3k - 2014-06-19, 12:32

Ja rzuciłem z miłości do Daćki :-) .
bodzio - 2014-06-19, 14:33

Ja jezdze regularnie sportowo. Biore udzial w maratonach mtb glownie w cyklu mtbcrossmaraton oraz mtbopoczno/galinskimtb. 28-29 czerwca impreza upamietniajaca zmarlego Marka Galinskiego w Gielniowie. http://www.mtbopoczno.pl/ . Pierwszy dzien to bardzo widowiskowa konkurencja xco a drugi dzien to maraton mtb. Scigam sie w teamie. Rower woze ostatnio w samochodzie bo nie mam jeszcze uchwytu do ram karbonowych. Rower zmienilem dwa miesiace temu na krossa b9 i juz go modyfikuje 😃. Na dachu 4bagazniki rowerowe.
Dar1962 - 2014-06-19, 17:01

Autem jeżdżę, kiedy muszę. Rowerem bo lubię. Po mieście starym "Jubilatem" i nikomu nie chce się go ukraść. Poza miastem i dalej równie starym, poobijanym ale niezniszczalnym "osiołkiem" A mam gdzie jeździć. ;-) Ano właśnie! załączając te zdjęcia (zrobione z roweru - te nad jeziorem też - na pomoście :-P ) wpadłem na pomysł - a może by tak w tym temacie wrzucać przy okazji jakieś fajne fotki z rowerowych wycieczek? Powstałby taki album pt. "Pstryknięte komórką z siodełka" :-)
matucha - 2014-06-19, 19:28

Ja jeżdżę do pracy odkąd ASO nie potrafi mojej MCV naprawić, w związku z czym w pewnym sensie zostałem zmuszony ;-)
Lubię sobie po górach pojeździć. Jak jeszcze nie miałem małych dzieciaczków, to często gdzieś jeździłem. Teraz dużo z fotelikiem jeżdżę.

BigT - 2014-06-19, 21:37

Ja się przymierzam na triathlon w tym sezonie,
dziś w ramach niekonwencjonalnego treningu 70km po piaszczystym lesie na moich 1.5' slickach ;)
Pstryknę kiedyś przy okazji foto mojego roweru, bo wygląda dość niecodziennie - wybrzydzony jak tylko się da ;)

wox - 2014-06-19, 21:47

Zapora Zbiornika Czorsztyńskiego (powyżej) - coś co dobrze znam. Lata temu moją najczęstszą trasą była jazda dookoła właśnie tego jeziorka (na rowerze górskim). Sporo jeździłem, ale 20 lat temu. W 2010 roku bez żadnego przygotowania zaliczyłem Tour de Pologne dla amatorów - bez rewelacji, ale dojechałem ;-)

Obecnie reaktywacja - miesiąc temu kupiłem rower szosowy i zaczynam jazdę. Na razie na więcej niż 2-3 razy w tygodniu nie mogę sobie pozwolić. Wyjazdy spod domu, albo rower wsadzam do środka Scenica i po pracy podjeżdżam w okolice Bukowiny Tatrzańskiej. Przymierzam się znowu do TDP - jak nie w tym roku, to za rok.

route2000 - 2014-06-19, 21:58

matucha napisał/a:
Ja jeżdżę do pracy odkąd ASO nie potrafi mojej MCV naprawić, w związku z czym w pewnym sensie zostałem zmuszony ;-)
Lubię sobie po górach pojeździć. Jak jeszcze nie miałem małych dzieciaczków, to często gdzieś jeździłem. Teraz dużo z fotelikiem jeżdżę.


A te zdjęcie to jakieś złudzenie optyczne? :-D

bodzio - 2014-06-20, 00:51

A to moj b9. Troche brudny ale o to chodzi😉
bodzio - 2014-06-20, 14:51

A moze by tak cos zakombinowac i stworzyc Dacia Bike Team??? 😀 Mysle ze chetni by sie znalezli!!!
wiciu_r - 2014-06-20, 21:24

Ja parę lat temu kupiłem elektryczne trikke http://www.youtube.com/watch?v=oFupT4-NOAc
i przyznam szczerze, że uzależniłem się tak, że wybór Dacii Lodgy został spowodowany tym, że ten sprzęt z zapasem mieści się do bagażnika. Po bateriach po 35km już jeździłem. Naprawdę polecam

route2000 - 2014-06-20, 21:45

wiciu_r, a ile takie cacko kosztuje? Już oglądałem na YT i ciekawie to wygląda.
piku - 2014-06-20, 22:32

Stajnia w miarę zasobna, choć nieco monotematyczna: prawie same turystyczne stalówki. Alu się nie sprawdzały, bo kołysało bagażami, a sztywny widelec alu to była totalna porażka. Karbonowa szosówka miała tak wysublimowany widelec, że nie mieściła opon 25, ale żałuję, że sprzedałem - brakuje mi czegoś lekkiego na szybkie przeloty. W końcu poza stary aluminiowym hecklerem pozostały same stalówki, wszystkie turystyczne, ale różnych kategorii. Acha, byłbym zapomniał: czasami trochę na tym pedałuję...
BigT - 2014-06-20, 22:53

wiciu_r napisał/a:
Ja parę lat temu kupiłem elektryczne trikke http://www.youtube.com/watch?v=oFupT4-NOAc
i przyznam szczerze, że uzależniłem się tak, że wybór Dacii Lodgy został spowodowany tym, że ten sprzęt z zapasem mieści się do bagażnika. Po bateriach po 35km już jeździłem. Naprawdę polecam
Szczerze ? Od jazdy z silnikiem to mam 2 kółka z nieco szerszą gumą i 100 rumakami na tylnym kole :)
Choć były chwile że myślałem nad zbudowaniem sobie elektryka z 2WD, tak żeby mógł te 70km/h pojechać :) Tylko to trochę bez sensu bo kosztuje tyle co moto, zdecydowanie mniej bezpieczne jest, a frajdy aż tyle nie daje, poza zawstydzaniem innych cyklistów.

piku - 2014-06-20, 22:56

BigT napisał/a:
[ frajdy aż tyle nie daje, poza zawstydzaniem innych cyklistów.


Jako "inny cyklista" protestuję i prostuję: rower elektryczny/spalinowy pod inną "d.." sprawia ogromna frajdę "innym rowerzystom" - mają się z czego śmiać.

BigT - 2014-06-20, 23:00

Jeździłeś na takim ? :)
Miasto jak miasto, moto szybszy, ale w lesie robi robotę. Szczególnie jak masz 2WD.
Nieco inna skala doznań, nawet w pewnym sensie w porównaniu do 2T crossa.

wiciu_r - 2014-06-21, 15:38

Cytat:
a ile takie cacko kosztuje?

ja dałem za powystawowy 3000zł, ale czasem zdarzają się używane poniżej 2tys.

Cytat:
Od jazdy z silnikiem to mam 2 kółka z nieco szerszą gumą i 100 rumakami na tylnym kole :)

na dalsze wyjazdy w garażu stoi Piaggio X8, może nie ma setki koni, ale spokojnie daje radę.
Na wyjazdy rowerowe z rodzinką mam holenderskiego elektryka i standardowy Kettler AluRad 2600. Do tego 2 kołowa przyczepka do przewozu dzieciaków.

BigT - 2014-06-21, 16:29

wiciu_r, zazdraszczam że masz na to wszystko miejsce :)

wiciu_r napisał/a:
na dalsze wyjazdy w garażu stoi Piaggio X8, może nie ma setki koni, ale spokojnie daje radę.
Wcale nie chodzi o dłuższe wyjazdy, a po prostu o fun :)
Ale wiem już że następny będzie miał 2 gary w układzie V.

piku - 2014-06-21, 16:32

BigT napisał/a:
następny będzie miał 2 gary w układzie V.


Pod opatentowanym kątem i na sztywno przymocowane do ramy? ;-)

wiciu_r - 2014-06-21, 16:36

u mnie za jakiś czas zamiast piaggio powinna się pojawić Multistrada 1000, ale na razie cieszę się tym co mam
BigT - 2014-06-21, 16:49

piku napisał/a:
Pod opatentowanym kątem i na sztywno przymocowane do ramy? ;-)
Nic emeryckiego, spokojnie ;]



Rozpozna ktoś ? :)

Dar1962 - 2014-06-21, 18:07

coś włoskiego
BigT - 2014-06-21, 18:18

Generalnie to to:
https://www.youtube.com/watch?v=onT-TX3a7cM
z ciekawych to jeszcze:
https://www.youtube.com/watch?v=6LOCBWf5oaY
Niestety to już droga zabawa, a samo moto to nie koniec wydatków, bo akrapo np by się przydał...

piku - 2014-06-21, 19:15

No, no, Panowie! Co prawda i to "bike", i to "bike", ale jednak jest różnica, a tytuł wątku sugerował, że będzie o pedałowaniu...
BigT - 2014-06-21, 19:17

I w jednym i drugim nogi się napracują ;) Z tym że na drugim to raczej lewa ;)
fafik - 2015-04-01, 18:58

Czas rozpocząć sezon rowerowy! Co prawda pogoda ostatnio nie rozpieszcza - raz słońce, raz deszcz, a raz śnieg... no ale ileż można. Musi być wreszcie wiosna! Ja właśnie w sezonie wiosenno-letnio-jesiennym jeżdżę rowerkiem do pracy i mam zamiar po świętach wznowić tę tradycję - akurat po świątecznym obżarstwie ;)
piku - 2015-04-01, 20:11

fafik napisał/a:
Czas rozpocząć sezon rowerowy!


Niektórzy już rozpoczęli.

PiotrWie - 2015-04-01, 20:30

Ja jeżdżę na trekingowym Wheelerze, żona na Treku - tak po 1500 -2000 w roku, ale powoli zaczynamy myśleć o czymś takim - niestety z racji wieku podjazdy robią się coraz trudniejsze :-( http://www.corratec.com/node/2712
Rowery wozimy we wnętrzu Dustera, przy dalszych trasach (wyjazdy wakacyjne po 1500km) jest to najlepsze rozwiązanie.

Dar1962 - 2015-08-31, 11:03

dzięki posiadaniu 2 rowerów (miejski i górski) moja 3,5 letnia Dracula ma 21 tys przebiegu i pajęczyny w wydechu. Zaczynam się powoli zastanawiać, czy się jej nie pozbyć, bo od czasu kiedy żona przesiadła się na swoje polo wyciągam ją z garażu od wielkiego dzwonu ;-)
piku - 2015-08-31, 11:19

W tym roku mam marniutki sezon rowerowy, bo wakacje spędziłem pieszo... Może jesienią trochę więcej popedałuję...
imielinek - 2015-08-31, 17:17

ja w tym roku tzn. od końca kwietnia 1500km mam nadzieję że pogoda będzie ładna to do jakiś 1700-1800 dociągnę za leniwy jestem żeby w zimę i wczesna wiosną jeżdzic bo nie lubię marznąc i moknąć na rowerze:)
Ajgor - 2015-08-31, 17:31

W tym roku marnie jakieś 700 km. W ubiegłym 2,5 tyś. Mam nadzieję że jesienią trochę nadrobię
Dusterjack - 2015-08-31, 20:51

W tym roku od połowy kwietnia 1 200 km, mam zamiar do początku przymrozków dociągnąć do 2 000 km., niestety na więcej czas nie pozwala.
jurek - 2015-08-31, 21:10

Praktykuję, w ciagu roku więcej na rowerze niż Thaliją. Przede wszystkim ze względu na ponad 90 letnią Matkę, wyjazdy autem sporadyczne. Na dwóch kółkach wyrywam na godzinę, dwie i nazbiera się ok 7 tys rocznie. Sierpień słabiutki przez upały, bo pompka już nie ta. Tylko 400km. pozdr
imielinek - 2015-08-31, 21:28

a kto jeździ z endomondo albo inną tego typu aplikacja?
Ajgor - 2015-09-01, 16:41

Nie mam licznika rowerowego, więc Endomondo uruchomione zawsze. Szczerze polecam tym którzy nie używali.
Dusterjack - 2015-09-01, 18:19

Też używam Endomondo, ułatwia życie i daje dużo informacji.
Na plus tej aplikacji że można się logować bez obowiązkowego dodawania konta typu facebook
i sam wybierasz czy dane masz tylko dla siebie, czy dzielisz się z nimi znajomymi.

imielinek - 2015-09-01, 18:33

to może jakąś klubową drużynę albo rywalizację utworzymy:)
Ajgor - 2015-09-02, 18:36

Może od nowego roku zrobimy klubową rywalizację całoroczną?
Fajnie by było, bo konkurencja mobilizuje!

tomala72 - 2017-03-04, 10:55

Ja do tej pory rekreacyjnie a w tym sezonie chcę trochę polatać na mtb ale jeszcze amatorsko bez szału z maratonami. Zamówiłem sobie Krossa Levela B1 na dobry początek i zobaczymy co dalej:)))
imielinek - 2017-03-04, 14:09

jeżdżę rekraacyjnie:) i do pracy zapraszam tu
DrOzda - 2017-03-04, 14:43

A szosę ktoś ujeżdża ? Bo już pora wyciągnąć z piwnicy kupioną na jesieni nówkę sztukę :)
gregorisan - 2017-03-04, 16:04

Z żoną staramy się zawsze rozpocząć sezon rowerowy 1 stycznia - akurat mam wtedy urodziny ;-)
Więc w tym roku już sezon mamy rozpoczęty :-)
https://www.strava.com/activities/817771665

Dzisiaj było pięknie, ale niestety pizgało jak w kieleckim, więc rowerek został w domku i trzeba było jedynie wyskoczyć na jakiś trekking.

Lza - 2017-03-10, 11:15

Ja przez zimę wymieniłem.. dętkę ;)

i była z tym przygoda, bo nowa dętka też okazała się fabrycznie dziurawa ;)

Z grubsza rzecz biorąc nie jeżdżę jak jest zimniej niż +10. (Czasem robię odstępstwa od tej reguły ale raczej rzadko). Jest to dla mnie niekomfortowe, a uważam, że jeżdżenie powinno być przyjemnością. Na razie więc nie było okazji wyciągnąć roweru, ale już niedługo i do pracy będę śmigał moją metodą kombinowaną - do granicy miasta autem (ruchliwa droga krajowa nr 7) i dalej do pracy 5km rowerem. To najszybsza metoda dojazdu, bo nie stoję w korkach.

W Krakowie z roku na rok rowerem jeździ się coraz lepiej, coraz więcej dróg rowerowych, kontra-pasów, wydzielonych i wymalowanych na czerwono przejazdów przez jezdnię obok zebr dla pieszych.

A w wolnym czasie zabieram rower w góry ;)
W sumie jeszcze nie "ochrzciłem" nowego bagaznika na rowery..

benny86 - 2017-03-11, 14:26

Fajna metoda dojazdu do pracy, zwłaszcza jeśli parking jest sensowny (bezpłatny, w rozsądnej lokalizacji). U mnie byłoby to przerost formy nad treścią bo pracuję przy drodze wylotowej z miasta, 1 km od krajowej jedynki.
wox - 2017-03-12, 19:16

Ja mam rower szosowy; zacząłem sezon 18 lutego ... i na razie 4 jazdy godzinne na trenażerze.
benny86 - 2017-03-12, 20:30

Ja mam crossa dozbrojonego do trekingowca :mrgreen: koła 28 cali, rama 21 cali więc na trasę idealne. No i amatorzy cudzej własności nie lubią go, mały zbyt na takie rozmiary 8-)
gregorisan - 2017-03-12, 21:18

Po włamaniu do piwnicy i kradzieży roweru od żony kupiliśmy w 2015 roku dwa rowery crossowe Unibike Viper na kołach 28 cali.
Przez te dwa lata mój ma na liczniku prawie 9 tysięcy km ( żony o kilkaset km mniej) i jesteśmy z nich bardzo zadowoleni - świetnie sprawdzają się na szosie jak i w terenie. W tym czasie tylko jedna awaria - wymiana piasty bo nie wytrzymała na Jurze Krakowsko - Częstochowskiej.
W zeszłym roku wykręciłem na nim swój rekord życiowy - 150 km i po całym dniu w ogóle nie bolały mnie plecy, gdzie poprzednio na góralu 26 cali niestety plecki po 100 km dawały o sobie znać ;-)
Także polecam - fajne rowerki za przyzwoite pieniążki :-)

eplus - 2017-03-13, 11:50

A poza jeżdżeniem rowerami zjmujecie się czymś jeszcze :?: :lol: :lol: :mrgreen: :mrgreen:
damiaszek - 2017-03-13, 12:05

W sobotę pojechałem rowerem po części do pralki. Las Wolski + Sikornik zaliczony 22km.

Ból pleców nie zależy od rozmiaru kół, może być komfortowo nawet na 20". Dużo więcej parametrów wpływa na pozycję: rozmiar ramy, długość mostka, wysyokość kierownicy, offset siodełka na sztycy, itd. Swojego czasu (dokąd nie zostałem szoferem swoich dzieci) robiłem rocznie (cało rocznie) więcej kilometrów rowerem niż autem (a autem robiłem tak ze 3x tyle co "Białe Sandero" ;-) ).

gregorisan - 2017-03-13, 12:18

damiaszek napisał/a:
Ból pleców nie zależy od rozmiaru kół, może być komfortowo nawet na 20".

Oczywiście - przecież nic takiego nie stwierdziłem. Po prostu nie wsiadłbym już więcej na "górala" - na poprzednim przejechałem przez 5 lat prawie 25 tysięcy km. Jak dla mnie rower crossowy to najlepsza opcja na długie dystanse, które preferujemy.
eplus napisał/a:
A poza jeżdżeniem rowerami zjmujecie się czymś jeszcze

Czasami je jeszcze myje i smaruje ;-)

spoogie - 2017-03-14, 08:55

Rower praktykuje codziennie (wszystkie pory roku) jako dojazd do pracy. Mam 4 km od domu do biura. Mam dwa rowery - jeden uproszczony dojazdowy 26" zrobiony ze starego 20letneigo górala Mongoose (wsadzone torpedo zamiast alivio) a drugi rekreacyjny 28" staiger idaho. A po pracy od zeszłego roku rodzinnie z przyczepą dziecięcą (burley d'lite).
Dar1962 - 2017-03-14, 14:24

spoogie napisał/a:
zrobiony ze starego 20letneigo górala Mongoose

mam co najmniej 15 letni egzemplarz aluminiowego Mongoose Rockadile, którym sporo jeżdżę po terenie. I praktycznie nic przy nim nie robiłem. Kaseta, łańcuch, przerzutka i reszta osprzętu (Deore dx), obręcze itd itd - wszystko jest oryginalne. I nie zamierzam go zamieniać na nic innego ;-) A po mieście służy idealnie mi duża "holenderka" z Nexusem

spoogie - 2017-03-14, 14:47

Dar1962 napisał/a:
spoogie napisał/a:
zrobiony ze starego 20letneigo górala Mongoose

mam co najmniej 15 letni egzemplarz aluminiowego Mongoose Rockadile, którym sporo jeżdżę po terenie. I praktycznie nic przy nim nie robiłem. Kaseta, łańcuch, przerzutka i reszta osprzętu (Deore), obręcze itd itd - wszystko jest oryginalne. I nie zamierzam go zamieniać na nic innego ;-) A po mieście służy idealnie mi duża "holenderka" z Nexusem



Mój to mongoose sycamore rocznik 96. Na oldskulowej obecnie trójkątnej ramie CR-MO ;) Niestety za młodu dostał mocno eksploatacyjnie w tyłek i oryginalnie ostała się tylko rama, kierownica i przednie koło ;) Do tyłu wsadziłem 3biegowe shimano nexus a z przodu 32ząbkową korbę. Do miasta na dojazd idealny. Wada? niestety po kilkuset kilometrach naciąga się łańcuch i nie ma możliwości naciągnięcia go kołem, trzeba kupić nowy.

tomala72 - 2017-03-14, 18:56

Mongoose, super rowerki, mój syn ma Mongoosa BMX-a a ja aktualnie oblatuje mojego nowego Krossa Levela b1 a mam jeszcze Krossa z sieciówki czyli Indianę x-pulsera na 29 calowych kołach a synu oprócz bmx-a Krossa Hexagona X5 i ogólnie uprawiamy sobie takie trochę "stonowane" MTB :))
PiotrWie - 2017-03-14, 20:07

Ja mam między innymi w domu rower firmy Anlen model Sable z 1992r., był on fabrycznie z prawie pełną grupą Deore DX, sprzęt nie do zajechania, praca klamek z serwem pomimo upływu lat super, manetki precyzyjne do dzisiaj - mam wrażenie że 4-letnie XT mojej żony są już bardziej rozchwiane niż tamte. Piasty oryginalne, nierozbierane od nowości, jak syn kiedyś pojechał na zimowe zawody na orientację i w nocy było -30 to innym pozamarzały piasty,hamulce i przerzutki wyższych współczesnych klas a stary DX działał. A Mongose Sycamora też mieliśmy - w wersji damskiej ale córce ukradli. :-(
damiaszek - 2017-03-14, 21:51

A ja nigdy nie miałem roweru z pełną grupą osprzętu ;) wszystko to składaki, od TY po XTR na jednej ramie ;) (ale rowerów mam kilka). Ze sprzętu z lat 90 to mam jeszcze zestaw 3x7 na manetkach STX hamulcach LX/Hope, przerzutce Centera(jeszcze sachs) - tylko tarcze, kasete, łańcuch i klocki zmieniam. W hamulce tarczowe to wszedłem po pierwszej zimie jak co 3 tyg zmieniałem klocki, a na wiosnę przy pompowaniu opony rozerwało mi rawkę. :mrgreen:
PiotrWie - 2017-03-15, 10:54

Ja po dwóch rowerach na pełnej grupie - tym z Deore DX i Wheelerze z końca lat 90 z STX SE mam wrażenie ze przy takiej konfiguracji lepiej komponenty ze sobą współpracują, moja żona też mów ze po zmianie z mieszanki XT/SLX/Deore na pełne Deore XT jest dużo lepiej. Zresztą logicznie - jakość mieszanki jest taka jak najsłabszego w niej elementu - często do roweru opartego głównie na niskich grupach typu Acera założą przerzutkę SLX czy XT i ona nie jest w stanie pracować precyzyjnie na kiepskiej kasecie i łańcuchu.
gregorisan - 2017-03-15, 11:16

PiotrWie napisał/a:
Zresztą logicznie - jakość mieszanki jest taka jak najsłabszego w niej elementu - często do roweru opartego głównie na niskich grupach typu Acera założą przerzutkę SLX czy XT i ona nie jest w stanie pracować precyzyjnie na kiepskiej kasecie i łańcuchu.

Bo to zwykły "chłyt marketingowy" ;-)

A jak w ogóle dbacie o napędy w Waszych rowerach?
Osobiście jeżdżę na "dwa łańcuchy" - zmieniane co 800-1000 km. Po zmianie myję je we zwykłej wodzie z płynem lub benzynce ekstrakcyjnej. Po myciu spryskuje taki łańcuch WD-40 i wycieram do sucha. I odkładam na półkę do następnej zmiany.
Smarowanie i czyszczenie łańcucha średnio co 200 km - od pięciu lat używam do tego tylko i wyłączenie oleju firmy Rohloff - rewelacyjne smarowidło na każde warunki. Wcześniej korzystałem z różnych innych smarowideł w tym z Finish Line, ale Rohloff jest THE BEST ;-)
I tak systematycznie dbając o napęd wytrzymuje w naszych dwóch rowerach średnio co 15 tysięcy \ 3 sezony - po tym czasie wymiana całości napędu na nowy.
W moim odczuciu i doświadczeniu najekonomiczniej i w miarę komfortowo jest wymieniać na napęd z grupy Alivio :-)

jurek - 2017-03-15, 15:08

Niestety Rolf brudzi jak cholera. Teraz testuję smarowidło na bazie wosku "Sguirt lube". Nie brudzi prawie wcale, z tym, że dość drogie i trzeba częściej smarować. Ale czyste nogi a czasem i ciuchy bezcenne. pozdr
gregorisan - 2017-03-15, 15:33

jurek napisał/a:
Niestety Rolf brudzi jak cholera.

Nie zgodzę się z tym ;-)
Daję taką malutką kropelkę na każde ogniwko - potem przekręcę kilka razy i przed jazdą niech postoi przynajmniej kilka godzin. Nawet nie przecieram łańcucha szmatką.
I Rohloff jest bardzo wydajny - 50 ml wystarcza mi na trzy sezony smarując dwa rowery co 200 km i robiąc średnio 5 tysięcy km na sezon.

PiotrWie - 2017-03-15, 15:43

gregorisan napisał/a:
PiotrWie napisał/a:
Zresztą logicznie - jakość mieszanki jest taka jak najsłabszego w niej elementu - często do roweru opartego głównie na niskich grupach typu Acera założą przerzutkę SLX czy XT i ona nie jest w stanie pracować precyzyjnie na kiepskiej kasecie i łańcuchu.

Bo to zwykły "chłyt marketingowy" ;-)

A jak w ogóle dbacie o napędy w Waszych rowerach?
Osobiście jeżdżę na "dwa łańcuchy" - zmieniane co 800-1000 km. Po zmianie myję je we zwykłej wodzie z płynem lub benzynce ekstrakcyjnej. Po myciu spryskuje taki łańcuch WD-40 i wycieram do sucha. I odkładam na półkę do następnej zmiany.
Smarowanie i czyszczenie łańcucha średnio co 200 km - od pięciu lat używam do tego tylko i wyłączenie oleju firmy Rohloff - rewelacyjne smarowidło na każde warunki. Wcześniej korzystałem z różnych innych smarowideł w tym z Finish Line, ale Rohloff jest THE BEST ;-)
I tak systematycznie dbając o napęd wytrzymuje w naszych dwóch rowerach średnio co 15 tysięcy \ 3 sezony - po tym czasie wymiana całości napędu na nowy.
W moim odczuciu i doświadczeniu najekonomiczniej i w miarę komfortowo jest wymieniać na napęd z grupy Alivio :-)

Na XT z łańcuchem XTR żona zrobiła już ok 15 tyś bez potrzeby regulacji, tylko trzeba było smarować łańcuch. A Alivio to rzeczywiście taka pierwsza przyzwoita grupa - tak jak nowa Dacia - bo poniżej to już zaczynają się odpowiedniki pojazdów, które "Niemiec płakał jak sprzedawał"

damiaszek - 2017-03-16, 08:39

To ile zrobi się na jednym łańcuchy zależy też od tego w jakich warunkach jeździmy, jak często czyścimy napęd, jak często zmieniamy łańcuchy (w "trójpolówce"). U mnie np. sprawdzają się tanie PC-10 z tym że wciąż używam 3x7, a kaseta i tarcze na korbach od czasu do czasu poprawiam pilnikiem, a jako łancuch smaruje vexolem. Zakupiłemm takowy wiele lat temu i nadal nie chce się skończć ;)
DrOzda - 2017-03-16, 09:59

Nie od dziś firmę przezywają Shitmano. Najtańsze grupy to straszny paździerz w zwłaszcza MTB. W szosie jest trochę lepiej ale IMHO SRAM oferuje zdecydowanie lepsze podzespoły za porównywalne pieniądze. Mam szosę na SRAM Rival i w porównaniu do odpowiadającej jej Shimano 105 napęd chodzi zdecydowanie płynniej i przyjemniej. Również zmiana przełożeń jest lepiej rozwiązana niż to Shimanowskie łamanie manetki.
Zresztą obecnie w MTB modne są napędy 1x11(12) a w tym SRAM jest jak na razie bezkonkurencyjny (zwłaszcza w połączeniu z hydrauliką).

eplus - 2017-03-16, 14:32

Sram to po polsku właśnie shit :!: :idea:
spoogie - 2017-03-16, 14:42

eplus napisał/a:
Sram to po polsku właśnie shit :!: :idea:


I'm shitting jak juz :mrgreen:

damiaszek - 2017-03-16, 15:12

O, rozkręca się nam wojna systemowa :mrgreen: .

Ja to stanę okrakiem jak nad ramą w tym sporze. Na jednym z rowerów mam manetki STX powiązane linkami z Centerom i X.3 z przodu. Dodatkowo na korbie Sugino są tarcze Deore, a łańcuch PC-10 Sram łączy te tarcze z kasetą shimano na piaście deore (kiedyś było STX ale się zajeździło i jest 8rzędowa piasta z dystansem). Z hamulcami nie lepiej przód Hope a tył LX V-brake. Pedały to już w ogóle jakiś wynalazek powiązany z blokami i butami shimano (czasami z lidla) :lol: . A całość wisi na ramie Hawka i buja się na jakimś wiekowym Suntarze (80 mm skoku i należy już mu się wymiana).
Sam składałem i w sumie jeszcze nie skonczyłem (15 lat :oops: ), a już sporo wymienione.

Lza - 2017-03-16, 15:53

Ja smaruję łańcuch olejem do łańcuchów pił spalinowych. Akurat piłę spalinową eksploatuję więc oleju tego mam pod dostatkiem, taki zielony przeźroczysty i bardzo dobrze się spisuje w rowerze. Łańcucha ostatnimi czasy nie wymieniam w ogóle, (kiedyś, jak łańcuchy były dużo tańsze od kasety wymieniałem, ale teraz łańcuch jest niewiele tańszy od kasety więc.. nie chce mi się brudzić). Jak zaczyna skakać wymieniam kasetę razem z łańcuchem - więc mam zawsze parę lat spokoju. Poza dojazdami do pracy w sezonie, jeżdżę praktycznie tylko w terenie więc u mnie przejechane dystanse są stosunkowo małe. Po krótkich i zazwyczaj nieudanych testach osprzętu innych firm, teraz używam tylko shimanowskich komponentów z grupy XT. Różnica między shimano i innymi markami jest taka, że patyki, błoto i kamulce mielą inne marki i psują się zanim się zuzyją, a shimano mieli patyki, błoto i kamienie w pył i trociny i zawsze działa, w każdym błocie dopuki się nie zużyje.
Dar1962 - 2017-03-16, 18:45

a ja (gdy już naprawdę bardzo zgrzyta) jadę na myjnię, za złotówkę zimną wodę pod ciśnieniem traktuję kasetę , łańcuch, przerzutkę i przy okazji całą resztę, daję chwilę żeby woda spłynęła, potem pryskam sprayem, jaki mam akurat pod ręką (najczęściej maszynowy, grafitowy itp) i to by było na tyle, jak mawiał prof. mniemanologii stosowanej Jan Tadeusz Stanisławski :mrgreen:
PiotrWie - 2017-03-16, 20:46

Lza napisał/a:
Ja smaruję łańcuch olejem do łańcuchów pił spalinowych. Akurat piłę spalinową eksploatuję więc oleju tego mam pod dostatkiem, taki zielony przeźroczysty i bardzo dobrze się spisuje w rowerze. Łańcucha ostatnimi czasy nie wymieniam w ogóle, (kiedyś, jak łańcuchy były dużo tańsze od kasety wymieniałem, ale teraz łańcuch jest niewiele tańszy od kasety więc.. nie chce mi się brudzić). Jak zaczyna skakać wymieniam kasetę razem z łańcuchem - więc mam zawsze parę lat spokoju. Poza dojazdami do pracy w sezonie, jeżdżę praktycznie tylko w terenie więc u mnie przejechane dystanse są stosunkowo małe. Po krótkich i zazwyczaj nieudanych testach osprzętu innych firm, teraz używam tylko shimanowskich komponentów z grupy XT. Różnica między shimano i innymi markami jest taka, że patyki, błoto i kamulce mielą inne marki i psują się zanim się zuzyją, a shimano mieli patyki, błoto i kamienie w pył i trociny i zawsze działa, w każdym błocie dopuki się nie zużyje.

Osprzęt wysokich grup shimano jak na dzisiejsze standardy jest owszem dość trwały, ale nie porównuje sie do starych modeli - mam przerzutkę tylną Shimano model Eagle z 1981r ! w której z powodu całkowitego wytarcia zmieniłem ze 4 komplety kółek w wózku - reszta działa nadal bez zarzutu ( oczywiście obsłuży co najwyżej 7 biegów i nie większy tryb niż 28 zębów), nie podejmuję się ocenić przebiegu - pamiętam tylko że w pierwszym "składaku" opartym na ramie Huragana przejechała 45 tyś :-D

art - 2017-03-16, 23:32

gregorisan napisał/a:


A jak w ogóle dbacie o napędy w Waszych rowerach?
Osobiście jeżdżę na "dwa łańcuchy" - zmieniane co 800-1000 km. Po zmianie myję je we zwykłej wodzie z płynem lub benzynce ekstrakcyjnej. Po myciu spryskuje taki łańcuch WD-40 i wycieram do sucha. I odkładam na półkę do następnej zmiany.
Smarowanie i czyszczenie łańcucha średnio co 200 km [...]


Yyy, Ty tak na serio ? Kupilem nowy rower Kross X3, przejechane mam ok 2000 km i przesmarowalem go raz, zuzytym olejem. Jezdze w 80% po gorach (moje okolice). Ten olej, ktory stosujecie to ma jakies lepsze wlasciwoaci, +10 do predkosci czy jak?

jurek - 2017-03-16, 23:46

Jak dbasz, tak masz. pozdr
gregorisan - 2017-03-17, 07:44

art napisał/a:
Yyy, Ty tak na serio ?

Oczywiście - cały napęd regularnie czyszczony i smarowany średnio co 200 km. W moim przypadku cała czynność razy 2. My się głęboko zapuszczamy zarówno w Polskę jak i w Czechy i muszę mieć sprawne rowery, aby do domu wrócić ;-)
Tak jak napisał kolega:
jurek napisał/a:
Jak dbasz, tak masz. pozdr

Ostatnia wymiana jeszcze w starych Giant Rincon napędu 8-rzędowego na grupie Alivio wraz z dodatkowym łańcuchem kosztowała mnie coś w granicach 400-450 zł. Czyli na dwa rowery prawie 1000 zł - więc wolę dbać za wczas.

A to nasz nowe rumaki :-)

damiaszek - 2017-03-17, 10:32

art napisał/a:

Yyy, Ty tak na serio ? Kupilem nowy rower Kross X3, przejechane mam ok 2000 km i przesmarowalem go raz, zuzytym olejem. Jezdze w 80% po gorach (moje okolice). Ten olej, ktory stosujecie to ma jakies lepsze wlasciwoaci, +10 do predkosci czy jak?


Wszystko zależy od warunków w jakich jeździsz. Jak jest sucho i mało błota i pyłu lub napęd jednorzędowy zamknięty to 10000 km bez smarowania i zgrzytów da się zrobić. Jak codziennie jeździsz do pracy niezależnie od deszczu, śniegu i soli, to warto samarować nawet co 100km.

art - 2017-03-18, 12:43

Nie no spoko, kazdy robi jak uwaza :) ale czasem mam wrazenie, ze to przerost formy nad trescia ;) (kathmandu)
jurek - 2017-03-18, 13:53

Nie. Na regularnie czyszczonym i smarowanym napędzie zrobisz dwa razy więcej kilosków niż na zaniedbanym. Czasu poświęcasz mało, korzyść wymierna w złotówkach, zwłaszcza przy lepszym sprzęcie. Poza tym lubię mieć czysto. pozdr
piku - 2017-03-19, 00:22

Niewątpliwie należy czyścic napęd. Jest pewien problem z łańcuchem - otóż mycie dokładne w benzynie, czy innym rozpuszczalniku wypłukuje cały smar, ale nie wymywa zmielonego kurzu, który pozostaje w tulejkach. Zanim znów wejdzie tam olej (na długie trasy zawsze rohloff - nie zależy mi na prędkości, na krótkie w suche letnie dni bywa, że używam białego) trzeba sporo tego pyłu zetrzeć. Jeżdżę na łańcuchu dopóki się nie rozciągnie (pomiar rohloff) - wtedy dopiero wymieniam. Mam zbyt dużo rowerów, używanych zbyt nieregularnie, żeby dopilnować wymiany łańcuchów co 800 km.
piku - 2017-03-19, 00:25
Temat postu: Roztocze Wiosną 2017
W dniach 21-23 kwietnia odbędzie się 47. Rajd Studencki Roztocze Wiosną. Ja prowadzę trasę kolarską rekreacyjną (nie bójcie się, studenci na tej trasie są rzadkością). Baza znajduje się w remizie w Podlesiu Małym k. Radecznicy, zatem jeździmy w tym roku po Roztoczu Zachodnim. Zainteresowanych zapraszam. Trasę mtb organizuje jak zwykle Rowerowy Lublin (informacja na forum tego środowiska).
damiaszek - 2017-03-20, 08:45

piku napisał/a:
Jest pewien problem z łańcuchem - otóż mycie dokładne w benzynie, czy innym rozpuszczalniku wypłukuje cały smar, ale nie wymywa zmielonego kurzu, który pozostaje w tulejkach


Na też jest sposób. Lańcuch wrzucam do zlewki z naftą, i wstawiam na godzinę do myjki ultradzwiękowej, Po takim zabiegu wypłukane jest wszystko, nic nie zgrzyta,

Lza - 2017-03-20, 09:12

Jak ktoś jeździ w terenie, to płukanie łańcucha kompletnie nie ma sensu, bo po przejechaniu kilkuset metrów piach znów jest w łańcuchu i na napędzie. Asfaltowcy nie mają tych problemów.. ;) Dlatego ja tylko ograniczam się do przesmarowania, jak zaczyna być go słychać. Grupy dedykowane do jazy poza asfaltem są odporne na piach i błoto w napędzie. Oczywiście zuzytwa się to szybciej gdyby tego piach i błota tam nie było, ale na razie jeszcze nie wymyślono metody by napęd w jakiś sposób przed tym uchronić.
piku - 2017-03-20, 09:26

W sprawie łańcucha zgadzam się z Damiaszkiem i Lzą, z tym, że względy praktyczne przekonują mnie do stanowiska Lzy :-)
Czasami płuczę łańcuch powierzchownie, żeby nie kleił zbyt wiele kurzu. I smaruję, jak tylko słyszę, że słabo chodzi oraz przed dłuższymi trasami. Doświadczenie mówi mi, że gdy smaruję w szosie białym, to przy dłuższych trasach muszę mieć smar ze sobą, żeby np. po 100 km powtórzyć smarowanie (nawet gdy nie ma deszczu).

damiaszek - 2017-03-20, 09:47

Właśnie względy praktyczne o tym sposobie decydowały. Nie chciało mi się babrać z łańcuchem to robiłem tak:
1. rozpięcie spinki i ściągnięcie łańcucha
2. wrzucenie do myjki z naftą
3. zanurzenie czystego do vexola (olej do łańcuchów pił ;) )
4. czyszcenie kasety szczotką.
5. przetarcie do sucha i założenie łańcucha.

Z tym że robiłem to w cyklu 3 łańcuchów więc czysty i nasmarowany był już gotowy. Generalnie jak robiłem ponad 10kkm rocznie w każdych warunkach i nie miałem miejsca na więcej niż 1 rower to siłą rzeczy ten rower musiał być uniwersalny, tani w eksploatacji i niezawodny. Przy zimowych dojazdach do pracy, to nie mialo znaczenia czy jeźdzę po asfalcie czy w terenie, tak samo był usyfiony. Inna sprawa że często nie wracałem najkrótszą drogą do domu, tylko zahaczałem o jakiś teren.

Dar1962 - 2017-04-10, 19:22

jadę sobie dziś przed południem moją "holenderką" na zakupy do pobliskiego Tesco. Zostawiam pojazd na pustawym o tej porze parkingu rowerowym , idę do sklepu. Po jakimś czasie wracam, słoneczko pięknie przygrzewa. A po parkingu leniwie porusza się to miłe stworzenie. Chyba będzie niedługo prawdziwa wiosna :-P
Lza - 2017-04-10, 20:08

Ślicznotka!
mekintosz - 2017-04-10, 21:31

Przez ostatni rok zgłębiałem tajniki budowy i działania ebików.

Polecam blog TASa. Swój rower wzorowałem na tym pomyśle: http://ebike.nexun.pl/bud...0-carver-1500w/

Popełniłem takie coś ;-)











piku - 2017-04-10, 21:49

mekintosz napisał/a:
Popełniłem takie coś ;-)


Ło rety! Takiem to ciężko pedałować, zwłaszcza pod górę ;-)

autogutti - 2017-04-14, 10:32

codziennie po 15km robię do pracy i z powrotem :)
gregorisan - 2017-04-15, 08:13

mekintosz gratki :!:
Jak już będę stary i zniedołężniały to sobie coś takiego sprawię ;-)
Taka anegdotka. W zeszłym roku wchodziliśmy na Lysa Hora ( 1324 m n.p.) a tutaj nagle widzimy parę "staruszków" jak żwawo "wspinają" się na rowerkach ze wspomaganiem :mrgreen:
https://www.lysa-hora.cz/webkamery

Józef - 2017-04-15, 13:24

Mekintosz gratulację fajny rower. Jakbym miał na karku 50 lat to bym skusił się na takie dzieło. Ale niestety mam trochę więcej. Bardzo lubię jeździć na rowerze.
piku - 2017-04-15, 17:20

Józef napisał/a:
Bardzo lubię jeździć na rowerze.


Gdzie zrobiłeś to zdjęcie?

maro_1955 - 2017-04-24, 20:12

Teraz trochę jeżdżę ale w ciepłym kraju.
wlodarek1 - 2017-05-09, 18:58

Mój rower - typowy citybike ma już 13 lat .
Ale staram się dbać o niego więc dziś wygląda tak ;

W całym zeszłym roku przejechałem nim 800 km .
W tym roku na liczniku jest już 170 km .
Około 1/4 z tego przejechał mój bratanek - Rafał .
Wczoraj pierwszy raz w tym roku jeździłem też po ogrodzie kosiarką ;
https://youtu.be/_7nq03uIUT8
Bratanek Rafał też mi w tym pomagał ;
https://youtu.be/EeJiQ2IIqAk .
Problem jest tylko w tym że Rafał nie chce się uczyć kierowania samochodem :roll: :-/ :-x

Józef - 2017-05-09, 21:04

Ruiny zamki Cisy koło Wałbrzycha.
Lza - 2017-05-09, 22:40

wlodarek1 napisał/a:
Wczoraj pierwszy raz w tym roku jeździłem też po ogrodzie kosiarką ;
https://youtu.be/_7nq03uIUT8
Bratanek Rafał też mi w tym pomagał ;
https://youtu.be/EeJiQ2IIqAk .


Czemu kółka w kosiarce się nie kręcą? Macie krzepę tak posówać kosiarkę z zablokowanymi kołami..

wlodarek1 - 2017-05-10, 09:48

Łza - kółka kręcą się normalnie.
Tak są zrobione że środkowa część kółka - ta żółta - jest nieruchoma ,
A ta czarna - " opona " - normalnie się kręci .

Lza - 2017-05-10, 09:49

A, taki patent ;)
wlodarek1 - 2017-05-10, 11:22

Łza - ty chyba mieszkasz w blokach i nie używasz kosiarki ....
Prawda ?

Lza - 2017-05-10, 12:01

Pudło, mam 25 arów trawnika. Ale w mojej kosiarce koła się kręcą ;)
PiotrWie - 2017-05-11, 10:57

Józef napisał/a:
Mekintosz gratulację fajny rower. Jakbym miał na karku 50 lat to bym skusił się na takie dzieło. Ale niestety mam trochę więcej. Bardzo lubię jeździć na rowerze.

E-bike jest po to, by zwiększyć zasięg wycieczki - dla każdego - miałem przez kilka dni pożyczonego i jak normalnie zasięg wycieczek mamy z domu 40-50km tak na tym zrobiło się 80-90km, tak wiec wg mnie ma to sens. To nie jest skuter, samo nie jeździ - masz tylko wrażenie jakby cały czas wiatr wiał w plecy.
Największym szokiem było jak się zorientowałem ze bez problemów ruszam na 11 z tyłu.

Lza - 2017-05-11, 13:46

Coraz bardziej się popularyzują ebajki i osobiście uważam, że to jest najbliższy kierunek rozwoju rowerów. Dalsze dokładanie zębatek przecież nie ma kompletnie sensu. Wydaje się też że jeśli chodzi o obniżanie masy roweru też już doszliśmy do ściany i od dekady nie powstają już rowery coraz lżejsze. Ebajki pozornie redukują masę roweru, a to jest kluczowe przy turystyce trekingowej, a przede wszystkim MTB.
route2000 - 2017-05-11, 13:47

Po prostu to jest elektryczne wspomaganie pedałowania roweru.
gregorisan - 2017-05-12, 14:44

Lza napisał/a:
Coraz bardziej się popularyzują ebajki i osobiście uważam, że to jest najbliższy kierunek rozwoju rowerów.

A jak dla mnie to trochę zabija jazdę na rowerze. Cała przyjemność, aby siłą własnego charakteru i mięśni pokonywać własne ograniczenia.
W zeszłym roku wykręciłem swój rekord życiowy w ciągu jednego dnia - 150 km i w tym sezonie chciałbym go pobić - ale jak wspomniałem własnymi siłami :-)
A podczas wczorajszej popołudniowej przejażdżki wpadł na pogawędkę taki oto kolega.
Był sam - było to tuż przy granicy, więc nie wiem czy to polski czy czeski kolega - nic nie mówił :mrgreen:


Józef - 2017-05-12, 16:21

Ostatnio temperatura wzrosła. Więc można było się wybrać na przejażdżkę rowerową.
malygabrys - 2017-05-12, 22:26

Józef czy to jeden z mostów na trasie kolejowej z Wałbrzycha do Głuszycy?
Z Głuszycy i Grzmiącej pochodzą moi rodzice. Zajefajne tereny :-)

Józef - 2017-05-12, 22:56

Dużo się nie pomyliłeś jest to nieczynna niestety trasa Głuszyca G. - Świdnica a konkretnie to wiadukt w Lubachowie. Miło mi poznać ziomka.
malygabrys - 2017-05-13, 22:10

Moi rodzice to na pewno Twoi ziomkowie a ja to niestety już trociniak wielkopolski ale ciągnie "wilka" w góry i jak tylko mogę to zaglądam w tamte treny. Pozdrawiam
Lza - 2017-05-14, 21:05

Józef napisał/a:
to nieczynna niestety trasa Głuszyca G. - Świdnica


Mogli by to przerobić na drogę rowerową..

malygabrys - 2017-05-14, 21:31

To nie Pomorze gdzie stare zlikwidowane linie rozebrano. Tam dalej istnieją torowiska i z tego co się orientowałem to niektóre chcą uruchomić turystycznie w sezonie. Nie wszystko musi być przerobione na ścieżki rowerowe :-P
Lza - 2017-05-14, 21:46

Jak ma się marnować, to lepiej żeby była trasa rowerowa.
tomala72 - 2017-05-16, 16:34

Moja maszynka na wypady po lesie:)))
wlodarek1 - 2017-05-16, 17:30

Ma koła bez żadnych dodatkowych osłon , więc jadacy nim szybko się pobrudzi.😗
tomala72 - 2017-05-16, 19:02

Bo to właśnie o to chodzi by się w błocie ufaflać:)))
wlodarek1 - 2017-05-16, 19:05

A potem wody więcej zużyć na pranie i mycie się.
A woda jest coraz droższa!

pluto - 2017-05-16, 19:47

Ale frajda bezcenna :mrgreen:
gregorisan - 2017-05-16, 20:08

wlodarek1 napisał/a:
A woda jest coraz droższa!

Moja żona przed niespełna dwoma tygodniami niestety nie przejechała przez zalaną polanę i wpadła prawie po kolana w wodę - z założonymi na stopy workami na psie kupy znalezionymi w pobliskiej wiosce wracała tak przez ponad 40 km do domu ;-)
także nie wszystko da się przeliczyć na pieniądze ;-)

Lza - 2017-05-16, 20:42

tomala72 napisał/a:
Moja maszynka na wypady po lesie:)))


A co ona taka czysta? i bez żadnych obić? widać, że nie używana. :)

tomala72 - 2017-05-16, 20:43

No bo po zlanych polanach to lepiej jest się poruszać rowerem wodnym:)))
tomala72 - 2017-05-16, 20:45

Lza napisał/a:
tomala72 napisał/a:
Moja maszynka na wypady po lesie:)))


A co ona taka czysta? i bez żadnych obić? widać, że nie używana. :)


A żeś dobrze spostrzegł, w marcu kupiłem trochę poprawiłem serię pod siebie i teraz czekam na wolne od Żony i moich 18-miesięcznych Bliźniaczek:)))
Na razie dziewczyny zamykają rowerek tacie w garażu:)))

Lza - 2017-05-16, 20:50

Naczepę dla potomstwa już zakupiłeś? Ja już od jakichś 2 lat śmigam TIR-em ;)


tomala72 - 2017-05-16, 21:04

Na razie Junior ze mną jeździ a dziewczyny coś się nie garną na rowery:)))
Lza - 2017-05-25, 09:59

Zapraszam do przeczytania relacji z realizacji pomysłu przejechania się kilkoma szlakami rowerowymi, zbudowanymi w miejsce starych, zamkniętych, jednotorowych linii kolejowych w Alpach.





W miejsce torów położono asfalt lub wywalcowano szuter. Są oczywiście zamknięte dla ruchu samochodów. Wykorzystano dawną infrastrukturę kolejową: mosty, tunele, niektóre stacje przekształcono w kawiarenki. (inne są używane jako zwykłe domy mieszkalne)

Trasy są w pobliżu styku Włoch, Słowenii i Austrii i biegną przez te 3 kraje.

W relacji zawarłem wszystkie informacje praktyczne, które pomogą każdemu chcącemu na zorganizowanie podobnej wycieczki i przejechanie tych fantastycznych szlaków.

link do relacji:
http://forum.karawaning.p...owymi-w-alpach/

gregorisan - 2017-05-25, 17:46

Pozazdrościć takich wypraw :-)
Takich dróg i szlaków rowerowych w Polsce to w swoim życiu się nie doczekam :-/

jas_pik - 2017-05-25, 18:08

A Green Velo - nie ma takiego długiego szlaku nigdzie w Europie :mrgreen:
A ja już niedługo przy mojej hacjendzie na Roztoczu (przy szlaku GV) zrobię stację ładowania pojazdów elektrycznych oraz stację serwisową dla rowerów

gregorisan - 2017-05-25, 18:20

Mam bliżej do naszych południowych sąsiadów ;-)
Tam infrastruktura rowerowa powstaje jak grzyby po deszczu - czasami nie nadążam z nanoszeniem ich na OSM.
Niedawno oddali całkowicie wyasfaltowaną drogę rowerową na szlaku 59 ( Ostrava - Beskydy) na odcinku od Ostravy do Frydek-Mistek ( tak około 30 km ).
https://cycling.waymarkedtrails.org/#?map=11!49.8019!18.1779

Lza - 2017-05-25, 21:21

gregorisan napisał/a:
Pozazdrościć takich wypraw :-)
Takich dróg i szlaków rowerowych w Polsce to w swoim życiu się nie doczekam :-/


Z przyjemnością donoszę, że się mylisz. Zapraszam do Małopolski: Od zeszłego roku gotowa jest trasa Nowy Targ - Chochołów, do granicy z SK, wyasfaltowany szlak rowerowy w miejsce zamkniętej linii kolejowej. Po słowackiej stronie jest kontynuacja do Trsteny - szlak docelowo ma oplatać Tatry pierścieniem.
(jeszcze nie jechałem tym traktem, ale jest w planach, zresztą możemy się kiedyś razem wybrać)

Kolejne dwa, nie kolejowe, ale wydzielone ścieżki dla rowerów to trasa Kraków Nowa Huta - Tyniec, po południowej stronie Wisły oraz Tyniec - Wawel po północnej.

Wracając w niedzielę z Beskidu Niskiego, widziałem, że coś powstało nad Wisłą w okolicach Nowego Brzeska, od południowej strony wisły, przecinał drogę szlak rowerowy podobny do tego Kraków - Tyniec. (Wałem przeciwpowodziowym Wisły). Wydaje mi się, że to kolejny odcinek Wiślanej Trasy Rowerowej, która jest aktualnie w budowie.

Ale to i tak nic, w porównaniu z tym co się zaczęło dziać w Małopolsce:

https://www.malopolska.pl.../trasy-rowerowe

Cóż, nie ma na co czekać, pora pakować się w sanderkę i przeprowadzić się do Miasta Rowerów! ;)

gregorisan - 2017-05-25, 21:42

Lza napisał/a:
Z przyjemnością donoszę, że się mylisz.

To w tym wypadku bardzo się cieszę, że się myliłem :-)
Ale mówię to z doświadczenia z własnego podwórka, więc kto wie ;-)
Lza napisał/a:
Cóż, nie ma na co czekać, pora pakować się w sanderkę i przeprowadzić się do Miasta Rowerów! ;)

Józef - 2017-05-27, 19:46

Piękna pogoda można wybrać się na wycieczkę rowerową. I tutaj mała zagadka, czy ktoś z szanownych forumowiczów wie gdzie to jest?
gregorisan - 2017-05-27, 20:34

Z dzisiejszego wypadku na Mala Prasiva ( 705 m) w Beskidzie Sląsko - Morawskim.
https://www.strava.com/activities/1008410995





Bo po Kofoli nic nie boli :mrgreen:


Widok z Mala Prasiva na najwyższy szczyt Beskidu Śląsko-Morawskiego: Lysa Hora 1323 m.


Zabytkowy kościół pod wezwaniem św. Antoniego Padewskiego na szczycie Mala Prasiva z 1640 roku.



I miś w schronisku ;-)


A tutaj nasze ślubne zdjecie :mrgreen:

Józef - 2017-05-28, 11:16

Fajne tereny gregorisan bardzo lubię takie. Ja mieszkam po przeciwnej stronie kraju. Wcześniej zamieszczone zdjęcie z Wałbrzycha - mauzoleum upamiętniające 170 tys. Ślązaków, którzy zginęli podczas I wojny światowej (za wikipedią)
gregorisan - 2017-05-29, 08:42

Józef, mam to szczęście, że mieszkam na styku kilku mezaregionów pomiędzy Karpatami i Sudetami ( Brama Morawska, Kotlina Raciborska i Ostrawska, Płaskowyż Głubczycki i Rybnicki, Chełm (Góra Świętej Anny), Niski i Wysoki Jesionik, Góry Opawskie, Beskid Śląski i Beskid Śląsko - Morawski.
Także nie mamy co narzekać na brak materiału na wyprawy. U Ciebie również :-)

Lza - 2017-05-29, 09:04

Coś w tym jest. U mnie też nie można narzekać (Małopolska jest uznawana za najbardziej atrakcyjne turystycznie województwo, mamy 6 parków narodowych!), Ilekroć jadę na północ, mam wrażenie, że niektóre obszary są rzeczywiście mocno pod tym względem upośledzone.
gregorisan - 2017-06-03, 22:04

Taki mały wypadzik po Płaskowyżu Głubczyckim i najdalej wysuniętych na wschód w Polsce Sudetach ( Sudety Wschodnie) - a dokładnie Góry Opawskie.
https://www.strava.com/activities/1019627927

Stary żydowski cmentarz w czeskich Osoblaha.





Panorama farmy wiatrowej w okolicach Głubczyc - w sumie jest ich tam 15 sztuk oraz na Góry Opawskie w tym najwyższy szczyt w polskiej ich części - Biskupia Kopa ( 890 m).



Lza - 2017-06-09, 09:08

Słyszałem w lokalnym radio, że Małopolska ma promować swoje szlaki rowerowe (które linkowałem wyżej). Kampania ma objąć całą PL. Być może w najbliższym czasie natkniecie się na reklamy małopolski rowerowej. ;)
damiaszek - 2017-06-09, 19:29

Pozwoliłem sobie przenieść dyskusje na temat bagażników rowerowych tutaj, co by Włodarkowi nie zaśmiecać tematu - mam nadzieję że nie masz nic przeciwko.

Lza napisał/a:
- Trzeba mieć siłę herkulesa, żeby odchylić/postawić do pionu bagażnik razem z rowerami - cała masa spoczywa na odchylającym. (przy 4 rowerach całość może ważyć 50kg)
- Przy odchylaniu łatwo wypuścić ten ciężar z ręki, co może skutkować zniszczeniem świateł, tablicy, uszkodzeniem roweru lub samochodu.
- Odchylone rowery trzeba położyć na ziemi/asfalcie - łatwo uszkodzić belkę ze światłami. W zasadzie to trzeba by ją odpinać przy każdej konieczności sięgnięcia do bagaznika.

Może tyle ważyć, ale to dotyczy i platformy odchylanej i wieszaka odchylanego. Natomiast jeżeli chodzi o wieszak to w moim wypadku nie ma takiej możliwości - nie odchyla się :-P

Lza napisał/a:

- światła i tablica są luzem w postaci belki, którą trzeba to za każdym razem przyczepiać/odczepiać od rowerów. Zajmuje to czas.
- Mocowanie rowerów na wieszakach jest czasochłonne w porównaniu z platformą
- Rowery przymocowane do wieszaków nie są sztywno przytwierdzone do bagaznika. Ruszają się w czasie jazdy,
- montaż bagażnika do haka zajmuje dużo czasu bo jest realizowana za pomocą śruby.
- konstrukcja jest lekka i robi wrażenie delikatnej.
Generalnie zamontowanie tego bagażnika i rowerów zajmowało moim znajomym 3 razy więcej czasu niż nam zamontowanie platformy i założenie rowerów. Oba bagażniki firmowe, z górnej półki.

Zajmował im tyle czasu bo mieli bagażnik z górnej półki ;-) , mój jest z podłogi, konstrukcja prosta jak "cep", rozpierak i jedna blokada z przetyczką/śrubą. Montaż podobnie mi zajmuje jak Tobie 40s - z rowerami na pewno schodzi mi dłużej, ale dramatu przy 2 czy 3 nie ma - przy czterech już jest gorzej. Z tą delikatnością to tylko wrażenie, na wieszakach w ramach testu (bo też im nie ufałem) robiłem dynamiczne ćwiczenia jak na poręczach, ważę jakieś 85 kg nic się nie urwało.

Lza napisał/a:

Nie wiem jak damiaszek, jechałeś na rowerze z takim wieszakiem i belką oświetleniową, która musi mieć ten metr długości - ale szacun. Moją platformę montuję na haku w 40 sekund. mieści się w bagażniku, zresztą są też wersje składane. które mieszczą się w mniejszych bagażnikach.


Belkę sobie darowałem, a bagażnik-wieszak rozchylam, przekładam przez kierownice, zaciskam na główce i mocuje do przedniej części górnej rury w ramie. Reszta wystaje nad przednim kołem. Wierze że platforma się mieści w Twoim bagażniku :mrgreen: , w moim pewnie też, ale do codziennego wożenia zajmuje zbyt duży procent przestrzeni.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli - nie uważam platformy z złe czy gorsze rozwiązanie - co najwyżej za droższe.

gregorisan - 2017-08-17, 22:05

Z takich ostatnio ciekawych wycieczek rowerowych to wyprawa do źródła rzeki Odry, które znajduje się na terenie Czech a dokładnie w Górach Odrzańskich ( Sudety Wschodnie) na terenie poligonu wojskowego Libava.
Dla nas z małżonką to taka nostalgiczna wycieczka bo oboje urodziliśmy się nad Odrą no i teraz wspólnie również mieszkamy w jej otoczeniu :-)

https://www.gpsies.com/ma...arlyrfxrhggqdlf







PiotrWie - 2017-08-18, 21:45

My byliśmy we wtorek ( pieszo) w Dolni Moravie na "ścieżce w chmurach" Było też sporo czechów na rowerach - co najmniej 15 - 20% na elektrykach - oni zawsze byli z rowerami kilka lat do przodu - z 10 lat temu jak cała Polska jeździła tylko na góralach ( choć część na pseudorowerach z Makro czy Tesco) tam spotykało się sporo ludzi na szosówkach - a dziś i u nas widać sporo szosówek, raczej już prawie nikt nie jeździ po szosie na rowerze z oponą 2,2 cala. Nawet widziałem kogoś kto chyba ma podobny problem co ja - jechała para, dziewczyna na normalnym rowerze, chłopak na elektryku - i pod większą górę popychał ją za plecy. Ja usiłuję kupić elektryka mojej żonie - niestety nikt nie produkuje modeli dla osób o wzroście 152 cm - te z baterią na ramie mają za wysoki przekrok, te z baterią na bagażniku zaczynają sie od rozmiaru 46 - są za duże. Podejrzewam że będę musiał wykorzystać półśrodek - zeelektryfikuję 15 calowego Treka na którym jeździ - niestety będzie to silnik w tylnym kole i bateria na bagażniku.
No chyba że ktoś wie o modelu którego nie zalazłem w katalogach - chętnie sprawdzę. Już sprawdzałem Haibike Sduro Trekking 5,0 w rozmiarze 40 cm, Corrateca X-vert Trapeze 39 i Cannondale'a Quick Neo 38 a także Winorę Y 420 46 cm w wersji monotube. Zaden nie pasuje

gregorisan - 2017-08-18, 22:03

PiotrWie, teraz tak od dwóch lat Czesi mają fioła na punkcie hulajnogi ;-)
PiotrWie - 2017-08-19, 09:25

Owszem, ale dość specyficznej - "zjazdowej" - też stał cały 'regał" w wypożyczalni na szczycie. Ale na rowerach dojeżdżali z dalszej odległości - raczej hulajnogi wypożyczaja a rowery kupują.
gregorisan - 2017-08-19, 10:08

Wiem, wiem :-)
Coś takiego - zdjecie zrobiłem 2 tygodnie temu na Pradziadzie ( 1491 m.n.p.m )


PiotrWie - 2017-08-19, 11:22

Przy dobrej widoczności tą wieżę widać ode mnie spod domu :-D
Lza - 2017-08-28, 13:32

(Witam po dłuższej przerwie).

Będąc na wakacyjnym wypadzie widziałem mnóstwo ludzi na elektrykach i nawet przez chwilę się tym zaraziłem, jednak po zajrzeniu do internetów i zobaczeniu cennika wyleczyłem się, przynajmniej tymczasowo. ;)

(prawdziwy góral do jazdy po górach ~20000zł)

Ale też faktem jest że w PL prawie nie da się kupić elektryka - mam tu na myśli prawie kompletny brak rowerów współczesnych modeli w sprzedaży. Są prawie same modele sprzed roku lub 2 lat. A widzę, że akurat postęp techniczny w tej dziedzinie idzie co najmniej tak szybko jak w smartfonach.

Myślicie, że jest szansa na spadek cen i upowszechnienie tego typu rowerów w perspektywie dwóch/trzech lat?

RowerekCombi - 2017-08-28, 15:31

W mej ocenie raczej nie albowiem nie ma zbytniego popytu na te rowerki - cena :shock: powala z nóg. Również Łza - jak sam zauważyłeś sprzęt ten jest znacznie nowocześniejszy w innych krajach, tu wszystko jest w powijakach. Pytałem o taki rowerek i nawet się przejechałem nim ale jak poinformowano mnie ze nie ma ładowania zwrotnego tylko jest po kablu z sieci to wcale to tak fajnie nie wygląda. W trasie go nie doładuje a takim który by mnie interesował, z ładowaniem zwrotnym ponoć stwierdzono ze nie ma :-( Zresztą najlepszy jest zwykły rower własne nogi i chęć jeżdżenia :mrgreen:
art - 2017-08-28, 15:38

Że jak, nie ma popytu ? Ja idąc po swojej wsi w weekend, zawsze spotkam przynajmniej jednego kolesia na rowerze elektrycznym (znacznie częściej 2 lub 3, jeżdża w grupach). Jak dla mnie rynek perspektywiczny i raczej będzie rosnął. Można się również pokusić o przerobienie swojego roweru na elektryczny:
http://ebike.nexun.pl/

pytanie tylko, ile w takim "rowerze" zostało prawdziwego roweru ? Bo dla mnie jest to już coś ala skuter elektryczny :)

mekintosz - 2017-08-28, 16:27

art napisał/a:
... Można się również pokusić o przerobienie swojego roweru na elektryczny:
http://ebike.nexun.pl/

pytanie tylko, ile w takim "rowerze" zostało prawdziwego roweru ? Bo dla mnie jest to już coś ala skuter elektryczny :)


Zależy od ramy, mocy silnika, wagi i rozwijanej prędkości. Według mnie 250W silnik to rower ze wspomaganiem, 500-1500 W to lekki motorower elektryczny, 1500-3000 W motor elektryczny.

Nie opłaca się kupować za kilka tyś zł e-bike gotowca, gdyż samodzielnie można większość rowerów MTB przerobić na dużo fajnie pomykające zabawki za ok 2-2.5 tyś pln. Zasięg ok 60-80 km jest jak najbardziej wtedy realny przy baterii o pojemności 20 Ah.

Ja mam takie coś:



Zapraszam na forum:

https://forum.arbiter.pl

PiotrWie - 2017-08-28, 21:14

Lza napisał/a:
(Witam po dłuższej przerwie).

Będąc na wakacyjnym wypadzie widziałem mnóstwo ludzi na elektrykach i nawet przez chwilę się tym zaraziłem, jednak po zajrzeniu do internetów i zobaczeniu cennika wyleczyłem się, przynajmniej tymczasowo. ;)

(prawdziwy góral do jazdy po górach ~20000zł)

Ale też faktem jest że w PL prawie nie da się kupić elektryka - mam tu na myśli prawie kompletny brak rowerów współczesnych modeli w sprzedaży. Są prawie same modele sprzed roku lub 2 lat. A widzę, że akurat postęp techniczny w tej dziedzinie idzie co najmniej tak szybko jak w smartfonach.

Myślicie, że jest szansa na spadek cen i upowszechnienie tego typu rowerów w perspektywie dwóch/trzech lat?

W Krakowie masz sklep Mocne Rowery gdzie masz jak najbardziej do kupienia od ręki 1/3 tegorocznej kolekcji Haibike, resztę możesz zamówić, są sklepy gdzie stoją tegoroczne Treki czy Corratec'i zamówić możesz wszystko. Za dużo już ceny raczej nie spadną - elektryk kosztuje jakieś +6000 "niezelektryfikowanego" odpowiednika - to cena silnika, baterii i reszty systemu, wiem że można kupić za 3 - 3,5 tyś zestaw do samodzielnej przeróbki ale nie będzie to to co fabryczny rower z centralnym silnikiem. W przyszłorocznym katalogu treka znalazłem model z przekrokiem 64 cm - jeśli to nie błąd to będzie to rower dla mojej drugiej połowy - a ja sobie kupię coś z tegorocznej przeceny - widziałem w odpowiednim rozmiarze Corratec X-Vert , na razie dają 20% upustu, zobaczymy jak w listopadzie.
Normalne rowery elektryczne mają 250 - 350 W - te powyżej to rzeczywiście jakieś "wynalazki" - z manetkami gazu umożliwiającymi jazdę bez pedałowania.
A 'prawdziwy rower" to ostre koło bez żadnych przerzutek - każdy inny to już ułatwienie - kolejnym jest wspomaganie elektryczne.
Systemy doładowanie podczas zjazdu okazały się mało skuteczne i ciężkie co zyskiwano to tracono na większym ciężarze roweru. Większość tegorocznych modeli ma już baterie 500W co daje ok 100km zasięgu - jak komuś mało to bierze ze sobą ładowarkę ( jest niewielka) i może doładować 80% w ciągu godziny - np podczas przerwy na obiad - i wtedy ma sumarycznie ze 175km - to już konkretna ilość.
A kupno e-bike za kilka tysięcy jest sensowne tylko na krótkie dojazdy do pracy -to tak jakby ktoś kupił Sandero z najsłabszym silnikiem w wersji podstawowej by jeździć 3 x w tygodniu na trasie warszawa - Madryt.

gregorisan - 2017-08-29, 08:58

Jak ktoś kojarzy czym jest Strava to wie, że rywalizuje się tam między innymi na "segmentach" - ustanowionych odcinkach drogi np. na podjazdach itp.
Na kilku w moich okolicach, ktoś wyśrubował rekordy nie do pobicia - zgadnijcie na czym to zrobił ;-)
Prawdziwy rowerzysta nie zbruka się elektrykiem - to tak jakby chwalić się zdobyciem jakiegoś szczytu poprzez wjechanie na niego kolejką ;-)

PiotrWie - 2017-08-29, 09:23

gregorisan napisał/a:
Jak ktoś kojarzy czym jest Strava to wie, że rywalizuje się tam między innymi na "segmentach" - ustanowionych odcinkach drogi np. na podjazdach itp.
Na kilku w moich okolicach, ktoś wyśrubował rekordy nie do pobicia - zgadnijcie na czym to zrobił ;-)
Prawdziwy rowerzysta nie zbruka się elektrykiem - to tak jakby chwalić się zdobyciem jakiegoś szczytu poprzez wjechanie na niego kolejką ;-)

Bez przesady - to samo naprawdę nie jeździ - kolejka na górę możesz wywieźć nawet trupa - a jak ktoś jest kiepski to mu i wspomaganie na rowerze nie pomoże - a a propos "zbrukania" to pamiętam czasy kiedy mówiono ze prawdziwy kierowca nie zbruka się wspomaganiem kierownicy :mrgreen:

piku - 2017-08-29, 09:43

PiotrWie napisał/a:
pamiętam czasy kiedy mówiono ze prawdziwy kierowca nie zbruka się wspomaganiem kierownicy

Ho, ho! Masz wyjątkowo dobrą pamięć... Gdy w 1991 r. kupiłem Fiata Regatę z dwoma zewnętrznymi lusterkami i wspomaganiem kierownicy (i wieloma innymi "bajerami"), koledzy uznawali to auto za znakomicie wyposażony samochód. Dziś to podstawowy standard.
Podobnie z rowerami - nastąpiły ogromne zmiany w technologii, standardach, materiałach, mimo, że przecież sama idea roweru się nie zmieniła. Teraz mam kłopot, który z wielu obowiązujących standardów wybrać, gdyż budując rower w określony sposób skazujesz się w przyszłości na określone wydatki eksploatacyjne...

Lza - 2017-08-29, 09:44

Mam mieszane uczucia co do przerabiania roweru MTB na elektryka - jednak to są takie półśrodki. W MTB nie jest ważne czy ten rower przejedzie 100km po płaskim, ważne jest ile on pokona przewyższenia. Co z tego że na płaskim rower zrobi 100km skoro spuchnie po 500m podjazdu.

A jeszcze ważniejsza jest zdolność pokonywania przeszkód, więc odpowiednie wyważenie. Przy konstrukcji zrób to sam, odpowiednie wyważenie jest praktycznie nieosiągalne.

Gregorisan, przecież elektryk to po prostu postęp techniczny. Kiedyś rower ważył 25kg, czy prawdziwy rowerzysta z lat 50-tych nie skalał by się współczesnym 10-kilogramowym rowerem? Przecież wyjechanie na wzgórze takim 10-kg rowerem to tak jakby tam wjechać kolejką, w porównaniu z 25 kg rowerem ze stali w dodatku bez przerzutek..

Tymczasem materiałoznawcy doszli do ściany i od dekady nie są w stanie zaproponować już komponentów, które zapewniły by jeszcze niższą masę roweru. Moduł elektryczny daje efekt pozornego obniżenia masy roweru. Dla mnie to po prostu następny krok w ewolucji roweru.

piku - 2017-08-29, 09:53

Lza napisał/a:
Kiedyś rower ważył 25kg, czy prawdziwy rowerzysta z lat 50-tych nie skalał by się współczesnym 10-kilogramowym rowerem?

W latach 50. były już lekkie sportowe rowery z przerzutkami (ramy ze znakomitych mocnych i cieniowanych rur stalowych, umożliwiających budowanie rowerów o wadze ok. 10 kg).
Rower większości z nas służy do rekreacji - chcemy trochę się poruszać, zmęczyć, a do tego nie potrzebujemy elektryki. Elektryka w rowerze oznacza zresztą obecnie dwie sprawy: jedna to wspomaganie samej jazdy (rowery elektryczne), a druga to wspomaganie pracy elementów napędu, czyli np. przerzutek. Wciąż jest to b. drogie rozwiązanie, ale podobno kolarze wyczynowi niemal nie wyobrażają siebie jazdy bez tego.
Waga roweru to nie jest fetysz, ale wynik kalkulacji potrzeb i kosztów. Nie weźmiesz leciutkiego, sportowego roweru do turystyki długodystansowej, bo nie uniesie bezpiecznie i stabilnie dużego bagażu. Najmocniej wycieniowane (najlżejsze) rowery mają też ograniczenia wagi użytkownika, zwykle chodzi o 85 kg. Zatem można zrobić ultralekki sprzęt, który w większości wypadków się nie sprawdzi. Jest też zabroniony przez UCI, które określiło minimalną wagę roweru wyścigowego, gdyż - niebezpieczny.

gregorisan - 2017-08-29, 10:00

Płacić 20 tysięcy za postęp, aby zaoszczędzić kilka kropelek potu na czole - nie dziękuję ;-)
Ale zdaję sobie sprawę, że nie ma ucieczki od tego typu rozwiązań - ale ważne, aby mieć wybór ...
Lza napisał/a:
Kiedyś rower ważył 25kg

Mój standardowo przy dłuższych trasach waży tyle samo - zapakowane termosy z napojami i obiadem, jakieś ciuchy, akcesoria itp. ;-)
Lza napisał/a:
Co z tego że na płaskim rower zrobi 100km skoro spuchnie po 500m podjazdu.

I w ten sposób nie mam problemu, aby pokonać 100 km i wjechać pod ostry podjazd - trasa z soboty ;-)
https://www.gpsies.com/ma...khuoelxzdblnsxn

Lza - 2017-08-29, 10:26

Mój rower gotowy do jazdy ważył 10,1 kg. (ostatnio zmieniałem koło i nie ważyłem go po tej operacji). Myślę, że 12kg masy roweru to bariera, przy której jazda górska prawie przestaje być sensowna.
Mam na myśli raczej trasy typowo górskie, nieasfaltowe, gdzie na dystansie 7-10 km zdobywa się około 1000m w pionie.

Tu masa roweru jest kluczowa, po prostu zbyt duża sprawi, że jednak nie będzie się dało wjechać. Wspomaganie elektryczne (pozorne obniżenie masy) to błogosławieństwo - można tą samą trasę przejechać z dużo większą przyjemnością.

PiotrWie - 2017-08-29, 10:46

gregorisan napisał/a:
Płacić 20 tysięcy za postęp, aby zaoszczędzić kilka kropelek potu na czole - nie dziękuję ;-)
Ale zdaję sobie sprawę, że nie ma ucieczki od tego typu rozwiązań - ale ważne, aby mieć wybór ...
Lza napisał/a:
Kiedyś rower ważył 25kg

Mój standardowo przy dłuższych trasach waży tyle samo - zapakowane termosy z napojami i obiadem, jakieś ciuchy, akcesoria itp. ;-)
Lza napisał/a:
Co z tego że na płaskim rower zrobi 100km skoro spuchnie po 500m podjazdu.

I w ten sposób nie mam problemu, aby pokonać 100 km i wjechać pod ostry podjazd - trasa z soboty ;-)
https://www.gpsies.com/ma...khuoelxzdblnsxn

Pogadamy za 20 lat - ja tez w swoim czasie nie miałem problemów by jeździć po Hiszpanii przebudowanym Huraganem z obciążeniem 60 kg ( w latach 80-tych 150 dol. które trzeba było mieć by wydali paszport było majątkiem, jak ktoś jechał na zachód to brał konserwy, a nawet makaron - woziliśmy wszystko oprócz wody na 3 tygodnie) - razem z bagażem ważył 80 kg - oczywiście na początku wyprawy, potem coraz mniej w miarę zjadania zapasów, na końcu był leciutki - jakieś 35 kg :-D . I podjazdy się robiło mając największa zębatkę z tyłu 20. Oczywiście trzeba było odpowiednio przygotować rower - bagażniki robił ślusarz według naszego projektu, piasty w kołach musiały być wytoczone z jednego kawałka stali ( kiedyś typowa piasta była zgrzewana z trzech kawałków - osobno rurka centralna, osobno kołnierz w którym są łożyska i gdzie przyczepione są szprychy), oczywiście opony normalne ( wtedy były 27") a nie szytki. do demoludów braliśmy trochę mniej - ale tez wystarczająco dużo - w końcu same ówczesne namioty ważyły po 8 - 10 kg.
A teraz coraz bardziej w sposób zdecydowany myślę o elektryku.
A z tymi 20 tys to też nie tak oczywiste - patrząc na Twoje trasy myślę że zupełnie satysfakcjonował by Cię tak rower jak najbardziej tegoroczny model
https://mocnerowery.pl/rowery-elektryczne-haibike/haibike-sduro-trekking-s-rx-me.html
Za 20 tyś kupisz wypasionego fulla którym możesz pojechać na trasy Isgchl Ironbike , a normalnego fulla elektrycznego kupisz trochę taniej - np https://mocnerowery.pl/rowery-elektryczne-haibike/haibike-sduro-allmtn-70.html, czy https://mocnerowery.pl/rowery-elektryczne-haibike/haibike-sduro-fullnine-50.html
PS - nie mam nic wspólnego z tym akurat sklepem, w innych ceny są podobne.

DrOzda - 2017-08-29, 11:09

Bez przesady , karbonowy rower z elektroniczną grupą Di2 o wadze 7,5 kg to koszt ok. 8 - 10 tys. PLN:
https://www.rosebikes.co....3100-di2-669381

PiotrWie - 2017-08-29, 12:16

gregorisan napisał/a:

I w ten sposób nie mam problemu, aby pokonać 100 km i wjechać pod ostry podjazd - trasa z soboty ;-)
https://www.gpsies.com/ma...khuoelxzdblnsxn

A jak juz chcesz się licytować na osiągnięcia to proszę bardzo - za swoje największe uważam podjazd z Przesieki na Przełęcz Karkonoską zwykłym stalowym rowerem ( i nie potrójnie cieniowanym Cro-Mo tylko chamskim socjalistycznym Albatrosem) z tarczą 48 i pięciotrybem 14-22 ( po takie się jeździło do NRD - w Polsce były tylko 14-20).
Sam dojazd do Przesieki to był pryszcz - zaczynaliśmy i kończyliśmy na dworcu PKP w Jeleniej Górze.
A kumpel przejechał trasę Wrocław - Sobótka- szczyt Ślęży - Wrocław na .... składaku. :mrgreen:

gregorisan - 2017-08-29, 13:27

PiotrWie, ależ ja się w niczym nie licytuję. Te nasze osiągnięcia bo w 95% jeżdżę z małżonką to zwykły pryszcz w porównaniu z tym co robią koledzy z klubu w mojej okolicy :)
https://www.strava.com/activities/329785330
https://www.strava.com/activities/1135323758

A tak wracając do tematu to elektryczne rowery to nie ewolucja a rewolucja. Wydaje mi się, że tutaj mamy do czynienia z inną filozofią działania i nie należy tego typu sprzętu porównywać to zwykłych rowerów napędzanych siłą ludzkich mięśni. To coś za wzór rewolucji w motoryzacji jaki dokonuje się na naszych oczach - mam na myśli pojazdy elektryczne i autonomiczne.
Zapewne za jakiś czas również taki nabędę, ale mam nadzieję, że zdrowie dopiszę i będzie to maksymalnie odwleczone w czasie. A do tego czasu wolę się konkretnie zmęczyć i mieć z tego satysfakcję :-)
Chociaż żona z lekkim marzeniem spogląda na tego typu rowerki :mrgreen:

Lza - 2017-08-29, 13:30

PiotrWie napisał/a:
A z tymi 20 tys to też nie tak oczywiste - patrząc na Twoje trasy myślę że zupełnie satysfakcjonował by Cię tak rower jak najbardziej tegoroczny model
https://mocnerowery.pl/rowery-elektryczne-haibike/haibike-sduro-trekking-s-rx-me.html
Za 20 tyś kupisz wypasionego fulla którym możesz pojechać na trasy Isgchl Ironbike , a normalnego fulla elektrycznego kupisz trochę taniej - np https://mocnerowery.pl/rowery-elektryczne-haibike/haibike-sduro-allmtn-70.html, czy https://mocnerowery.pl/rowery-elektryczne-haibike/haibike-sduro-fullnine-50.html


Ten pierwszy: nie jest to rower górski.
Ten drugi: osprzęt elektryczny słabawy, mechaniczny też słaby.
Ten trzeci: na jakimś archaicznym osprzęcie mechanicznym (półka wysoka, ale o ile się nie mylę już od conajmniej 2 -3 lat model nie produkowany) i słabą baterią. Wygląda to na jakiś model dwu letni co najmniej. No generalnie lipa - w tej cenie nie ma solidnych i nowoczesnych rowerów jeszcze.

(W tej chwili mam rower w całości na osprzęcie XT. W całości, a nie jak to często bywa - tylak przerzutka XT a reszta kombinowana. I nie chciałbym poniżej tego pułapu schodzić.
Myślę też, że bateria powinna mieć z 8-10AH żeby nie rozładowała się w połowie podjazdu.)

damiaszek - 2017-08-29, 15:08

Lza napisał/a:
Mam mieszane uczucia co do przerabiania roweru MTB na elektryka - jednak to są takie półśrodki. W MTB nie jest ważne czy ten rower przejedzie 100km po płaskim, ważne jest ile on pokona przewyższenia. Co z tego że na płaskim rower zrobi 100km skoro spuchnie po 500m podjazdu.


Ale szeroko pojęte MTB ma różne odmiany XC, maraton, FR, DH i np do takiego FR to już przyrost masy przy elektryku jest mniejszy niż ilość wody potrzebnej do zabrania żeby z cięższą maszyną podjechać, aby móc zjechać :-) - nie ograniczaj MTB tylko do lekkich rowerów XC.

Lza napisał/a:
Tymczasem materiałoznawcy doszli do ściany i od dekady nie są w stanie zaproponować już komponentów, które zapewniły by jeszcze niższą masę roweru. Moduł elektryczny daje efekt pozornego obniżenia masy roweru. Dla mnie to po prostu następny krok w ewolucji roweru.


Materiałowcy cały czas idą do przodu, tylko im niższa wage tym trudniej i efekty mniej widoczne, zwłaszcza że są bariery w postaci regulaminów UCI.

Lza napisał/a:
(W tej chwili mam rower w całości na osprzęcie XT. W całości, a nie jak to często bywa - tylak przerzutka XT a reszta kombinowana. I nie chciałbym poniżej tego pułapu schodzić.
Myślę też, że bateria powinna mieć z 8-10AH żeby nie rozładowała się w połowie podjazdu.)


Fajny rower na takim osprzęcie, ale to już trochę zalatuje "fetyszyzmem sprzętowym" ;-) . Bateria powinna być wymienna, tak aby jej pojemność dobrać do planowanej trasy. Po za tym można to traktować jak wspomaganie, a nie wyciąg. Czyli jedziesz pod górę na rowerze FR, a tempo trzymasz jak na XC.

mekintosz - 2017-08-30, 01:09

PiotrWie napisał/a:
…wiem że można kupić za 3 - 3,5 tyś zestaw do samodzielnej przeróbki ale nie będzie to to co fabryczny rower z centralnym silnikiem….

Normalne rowery elektryczne mają 250 - 350 W - te powyżej to rzeczywiście jakieś "wynalazki" - z manetkami gazu umożliwiającymi jazdę bez pedałowania.

… Większość tegorocznych modeli ma już baterie 500W co daje ok 100km zasięgu - jak komuś mało to bierze ze sobą ładowarkę ( jest niewielka) i może doładować 80% w ciągu godziny - np podczas przerwy na obiad - i wtedy ma sumarycznie ze 175km - to już konkretna ilość.
.


Zatem informuję Kolegę , że wydając na zestaw 3.5 kPLN masz 3x mocniejszy rower z realnym zasięgiem ok 100 km a nie jakimś wydumanym. Może to wynalazek, samoróbka ale bije na głowę cena/możliwości pojazdy fabryczne, często wiele droższe.

Nie ma czegoś takiego jak bateria 500W. Może mieć 500 Wh( watogodzin Wh , co przekłada się na zasięg ok 50 km. Też nie doładujesz e-bike z ogniwami lijon do 80% w ciągu godziny, to nie samartfon z quick charge ;-) Bardziej 2-3 godziny taka baterię 400Wh.

mekintosz - 2017-08-30, 01:12

damiaszek napisał/a:

Fajny rower na takim osprzęcie, ale to już trochę zalatuje "fetyszyzmem sprzętowym" ;-) . Bateria powinna być wymienna, tak aby jej pojemność dobrać do planowanej trasy. Po za tym można to traktować jak wspomaganie, a nie wyciąg. Czyli jedziesz pod górę na rowerze FR, a tempo trzymasz jak na XC.


Nie zgodzę się, powinna mieć jak największą pojemność by nie padła w czasie dłuższego wyjazdu lub na bardziej wymagającej trasie. Wymienną baterię gdzie będziesz wymieniać ? Wozić obie ?

damiaszek - 2017-08-30, 06:59

Wolę mieć dwa jeden tańszy i lżejszy do codziennego użytku dom-praca-dom, ewentualnie wyskok do Lasu Wolskiego czy Zabierzowskiego - około 20-25 km. Nawet jak go pod koniec rozładuję to tragedii nie ma to wciąż w końcu rower. Dodatkowo drugi pakiet na wycieczki +100 km - na co dzień nie ma sensu bezużytecznie wozić tej masy.
PiotrWie - 2017-08-31, 08:47

mekintosz napisał/a:

Nie ma czegoś takiego jak bateria 500W. Może mieć 500 Wh( watogodzin Wh , co przekłada się na zasięg ok 50 km. Też nie doładujesz e-bike z ogniwami lijon do 80% w ciągu godziny, to nie samartfon z quick charge ;-) Bardziej 2-3 godziny taka baterię 400Wh.

Nie wiem ale tak podaje producent jeśli chodzi o wprowadzone w 2017 r przez Boscha i Yamahę ładowarki szybkiego ładowania. Mam nadzieje że sie przekonam - zamówiłem żonie Trek Powerfly 5 model 2018 - jeśli nie jest błędem na stronie przekrok 64 cm to będzie dobry, ma mieć taka ładowarkę.

gregorisan - 2017-08-31, 12:59

PiotrWie napisał/a:
zamówiłem żonie Trek Powerfly 5

Dobry z Ciebie małżonek :mrgreen:
Jak widzę to takie rowery potrafią ważyć powyżej 20 kg i jak ktoś przewozi rowery na bagażnikach dachowych to może mieć mały problem bo zazwyczaj maksymalne obciążenie jest do 20 kg ( w moim przypadku Thule ProRide 591).

Taka ciekawostka:
http://www.spidersweb.pl/...o-warszawa.html

PiotrWie - 2017-08-31, 13:36

My przewozimy wewnątrz - co prawda trzeba zdjąć przednie koło ale nie trzeba podrzucać na dach, który zarówno w Dusterze jak w Zafirze jest wyraźnie wyżej niż w przeciętnym samochodzie.
A rower jest raczej w moim interesie - jeździliśmy razem, potem przed kilku laty zacząłem za długo czekać na górze większych podjazdów ( podchodziła) to jej zmieniłem napęd - dostała 11-36 z tyłu i 48 - 22 z przodu i przez kilka lat było git. Teraz dostanie elektryka - tyle że obawiam się że teraz ona będzie czekać na mnie :mrgreen:

gregorisan - 2017-08-31, 15:07

PiotrWie napisał/a:
jeździliśmy razem, potem przed kilku laty zacząłem za długo czekać na górze większych podjazdów ( podchodziła)

Skąd ja to znam :mrgreen:

Wczoraj sobie tak własnie porozmawialiśmy z żonką na temat tych rowerów i doszliśmy do wniosku, że w naszym przypadku zdałoby to egzamin przy dojazdach do pracy ( 10-20 km w jedną stronę), gdy nie ma możliwości, aby po dotarciu na miejsce się odświeżyć bo tego wymaga charakter wykonywanej pracy. Można byłoby zaoszczędzić na dojazdach :-)

piku - 2017-08-31, 22:23

Lza napisał/a:
12kg masy roweru to bariera, przy której jazda górska prawie przestaje być sensowna. .


Oglądałem właśnie sporo rowerów na kołach 27+" (tak się tworzy nowa kategoria na świecie)i 29" i nieco grubszych oponach (2,8-3"), ale jeszcze nie prawdziwych fatbików - ważą ponad 13,5 kg, często 14,5. Jednak służą właśnie w góry, ale nie do wyścigów, tylko do prawdziwych, jak to kiedyś mówiono "epickich" wycieczek.

PiotrWie - 2017-09-01, 10:00

A propos fatbike - ostatnio widziałem faceta który jechał na czymś takim po szosie z sakwami, miał opony napompowane do pełna. Zawsze czytałem ze fakbike służy do jazdy po głębokim piasku i ew po śniegu - ale ma mieć małe ciśnienie powietrza wtedy robi się jeszcze szerszy w miejscu styku z podłożem.
Jaki jest sens jazdy na nim na dalsze odcinki szosą?
Poprzednio widywałem na fatbikach tylko 10-latków którzy jeździli nim po wsi - ale to rozumiem, zdjęcie na Facebooku na rowerze o oponach szerokości kilku cali może być efektowne :-D

damiaszek - 2017-09-01, 11:06

Jest też inne wyjaśnienie. Wiele lat temu jechałem na wakacje w Bieszczady i chciałem mieć tam rower. Niestety nie mieścił sie z podróżnymi do auta więc postanowiłem posłać bagaże samochodem, a rowerem dojechać na miejsce. Opony miałem 2,3" coś w rodzaju dębica "all terrain" gładki pasek na obwodzie i kostka bokami. Nabiłem je do 5bar i całkiem lekko się jechało.

Kiedyś w którymś z magazynów rowerowych był cały wywód o oporach toczenia wraz z testami na maszynie i wniosek był taki: przy tym samym ciśnieniu i bieżniku szersza opona ma niższy opór toczenia , a w szosówkach nie używa się szerokich opon, bo chodzi o wagę i opór czołowy który przy wyższych prędkościach całkowicie niweluje zysk z toczenia. Czyli przy turystyku załadowanym na full zysk na wadze opon będzie niezauważalny, a prędkości przelotowych też dużych się nie uzyskuje.

Lza - 2017-09-01, 12:02

gregorisan napisał/a:
Można byłoby zaoszczędzić na dojazdach


Wątpię, sam wiesz ile kosztuje utrzymanie zwykłego roweru, (własnie mnie czeka wymiana napędu, bo się zużył - za tą kwotę mógłbym jeździć autem albo autobusem do pracy przez jakieś 2 lata)

Wyobrażam sobie ile musi kosztować DODATKOWO osprzętu elektrycznego...

W aucie łożyska wytrzymują 200, 300 tyś km, a w rowerach jakimś cudem ledwo kilka tysięcy km.. Przypadek?

gregorisan - 2017-09-01, 12:21

Lza napisał/a:
W aucie łożyska wytrzymują 200, 300 tyś km, a w rowerach jakimś cudem ledwo kilka tysięcy km.. Przypadek?

Mnie miesiąc temu przy przebiegu 12 tysięcy km poszła piasta w tylnym kole (Alivio) - wymiana wraz z robocizną 130 zł ( Deore).

Lza napisał/a:
(własnie mnie czeka wymiana napędu, bo się zużył - za tą kwotę mógłbym jeździć autem albo autobusem do pracy przez jakieś 2 lata)

Jak już wymienisz to jeździj techniką na dwa łańcuchy.
Obecnie mam przejechane od stycznia 2015 roku prawie 13 tysięcy km i napęd ma się dobrze - bez problemu przejadę jeszcze jeden pełny sezon ( regularnie czyszczony i smarowany średnio co 250 km).

Dla przykładu w poprzednim rowerze ( góral 26") na jednym łańcuchu napęd wymieniłem przy około 8 tysiącach.
Przy wymiana napędu i jeździe na dwóch łańcuchach dobiłem do 15 tysięcy.

Lza - 2017-09-01, 12:30

U mnie zużyły się łożyska w suporcie i łożyska w spdkach i obie przerzutki. A że system mam mega9 (3x9). który nie jest już produkowany w tej klasie osprzętu - i tak muszę wymienić wszystko, co związane czymkolwiek z napędem, w tym hamulce. (mam klamkomantetki + vbrake z czasów srebrnego XT). Osprzęt napędowy ma jakieś 3 lata, hamulce mają z 16 lat (nie znam ilości km, ale u mnie z racji dużej ilości jazdy terenowej, (w górach i na jurze) dystanse nie są duże, ale obciążenia potężne, no i błoto, piach non stop).
laisar - 2017-09-01, 19:14

Lza napisał/a:
W aucie łożyska wytrzymują 200, 300 tyś km, a w rowerach jakimś cudem ledwo kilka tysięcy km.. Przypadek?

Nie, konsekwencja walki o najniższą wagę - co przekłada się na wymiary, co przekłada się na wytrzymałość - w warunkach wszechobecnego, stałego i ekspresowego "wyścigu zbrojeń" między producentami. On z kolei kreuje modę na nieustanne zmiany wśród większości użytkowników. Ci w efekcie nie widzą obniżenia wytrzymałości, bo i tak zmieniają sprzęt co 2 lata "bo stary, a nowy jest lżejszy-i-bajerancniejszy"...

Margines profesjonalistów ma tak samo, tylko jeszcze bardziej, a margines marginesu pożądających przede wszystkim długowieczności jest już zbyt mały, by opłacało się nad nim pochylać.

Kurtyna.

PiotrWie - 2017-09-01, 20:01

Lza napisał/a:
U mnie zużyły się łożyska w suporcie i łożyska w spdkach i obie przerzutki. A że system mam mega9 (3x9). który nie jest już produkowany w tej klasie osprzętu - i tak muszę wymienić wszystko, co związane czymkolwiek z napędem, w tym hamulce. (mam klamkomantetki + vbrake z czasów srebrnego XT). Osprzęt napędowy ma jakieś 3 lata, hamulce mają z 16 lat (nie znam ilości km, ale u mnie z racji dużej ilości jazdy terenowej, (w górach i na jurze) dystanse nie są duże, ale obciążenia potężne, no i błoto, piach non stop).

Napęd Deore XT 3x9 powinien mieć więcej niż 3 lata - o ile pamiętam 10 biegów było super nowością w 2012. Na pewno w zimie 1013/14 zakładałem mojej żonie 3x10 DeoreXt - wraz z całą grupa, piastami, hamulcami tylko łańcuch nie był XT - był XTR - z powodu braku możliwości zakupienia jakichkolwiek porządniejszych manetek 8 - biegowych - 9 biegów było już praktycznie standardem, 8 biegowe były poza grupowe dla supermarketów - postanowiłem więc przeskoczyć etap 9 biegów i przejść na 10. Co nie wyklucza faktu że mogłeś kupić przed 3-ma laty napęd 9-biegowy z zapasów magazynowych.
Jeśli masz wszystko do wymiany to jednak zastanów się nad wymianą roweru - podejrzewam że niedługo nie dostaniesz już przyzwoitych hamulców ( bo z tego co piszesz ramę masz do V-breaków, nie do tarczówek ) napęd oczywiście powinieneś dać radę zmieścić nawet 11 biegowy. Nie wiem czy jeszcze są produkowane V-breaki wyższych grup - no chyba że zainwestujesz w hydrauliczne hamulce szczękowe - produkuje je ( jeszcze) Magura. Niestety V-breaki robią się powoli takim zabytkiem jak cantilevery - ja w każdym razie przy najbliższej zmianie postanowiłem przejść na tarczówki - czy w zwykłym rowerze czy elektryku - się okaże.

piku - 2017-09-01, 21:35

Polski rynek rowerowy jest dziwnie monolityczny i odmienny od innych, np. amerykańskiego, francuskiego, czy brytyjskiego. Tam bez problemu dostaniecie dobre wkładki do V-ek, a canti są wciąż popularne w pewnych zastosowaniach (choćby ze względu na świetną modulację). Podobnie wciąż nie można u nas kupić stalowej ramy, choć to pomalutku się zmienia (Kross, Antymateria itp.). Nie ma właściwie oferty rowerów turystycznych.
Vki to najbardziej niezawodne, łatwe do regulacji i naprawy hamulce, niezastąpione w turystyce. Canti z kolei mają znakomitą modulację i z tego powodu wielu kolarzy je lubi (no, nie u nas - tu hydraulika!). No cóż "Nowe" idzie i chce nas pożreć.

Lza - 2017-09-01, 22:10

PiotrWie napisał/a:

Napęd Deore XT 3x9 powinien mieć więcej niż 3 lata -


Możliwe, że ma 4 lata - niestety z pamięcią też mam coraz gorzej ;)

PiotrWie napisał/a:

Jeśli masz wszystko do wymiany to jednak zastanów się nad wymianą roweru - podejrzewam że niedługo nie dostaniesz już przyzwoitych hamulców ( bo z tego co piszesz ramę masz do V-breaków, nie do tarczówek ) napęd oczywiście powinieneś dać radę zmieścić nawet 11 biegowy. Nie wiem czy jeszcze są produkowane V-breaki wyższych grup - no chyba że zainwestujesz w hydrauliczne hamulce szczękowe - produkuje je ( jeszcze) Magura. Niestety V-breaki robią się powoli takim zabytkiem jak cantilevery - ja w każdym razie przy najbliższej zmianie postanowiłem przejść na tarczówki - czy w zwykłym rowerze czy elektryku - się okaże.


Ramę i amorka mam i pod tarcze i z piwotami. Hamulce będę zmieniał na tarcze, też do kompletu xt.

Roweru nowego mi się nie opłaca kupować, bo obecny waży coś koło 10kg. Za nowy rower o tej masie i z takim osprzętem trzeba wyłożyć 6-8 klocków, a wymiana samego napędu i hamulców 1/3 tej ceny. Amortyzator i koła mam w bardzo dobrym stanie, piasty już czarne XT M8000, z miejscem do montażu tarcz.

V-brejki wprawdzie są jeszcze w ofercie do wyższych grup, ale zostały uproszczone. Moje srebrne XT mają prowadnice zapewniające zawsze kąt prosty między klockiem a felgą i w związku z tym klocek hamulcowy nie jest wymienny, ale ma wymienne same okładziny. Teraz jest jakiś prosty paździerz, bez prowadnic i klocki nie mają wymiennych okładzin, tylko wymienia się w całości. Generalnie duży regres. Myślę że celowo to zrobili, żeby zarabiać na tarczach.

piku - 2017-09-01, 23:11

Lza napisał/a:
Cytat:
Nie wiem czy jeszcze są produkowane V-breaki wyższych grup (...) V-breaki robią się powoli takim zabytkiem jak cantilevery

V-brejki wprawdzie są jeszcze w ofercie do wyższych grup, ale zostały uproszczone. Moje srebrne XT mają prowadnice zapewniające zawsze kąt prosty między klockiem a felgą i w związku z tym klocek hamulcowy nie jest wymienny, ale ma wymienne same okładziny. Teraz jest jakiś prosty paździerz, bez prowadnic i klocki nie mają wymiennych okładzin, tylko wymienia się w całości.


Hmm, o czym Koledzy piszą?! Oczywiście, że są wciąż produkowane bardzo dobrej klasy V-braki - http://www.centrumrowerow...ulce-szczekowe/ System, o którym piszecie - z ustawianiem równoległym szczęk - był dość zawodny, a hamulce traciły walor lekkości i prostoty, dlatego zaniechano jego stosowania. Nie był ani trochę skuteczniejszy. Miałem takie hamulce (może nawet leżą gdzieś w skrzynce...). Wkładki do V-ek produkują najlepsi producenci.

Lza - 2017-09-02, 10:39

Alivio to nie jest grupa osprzętu do rowerów górskich. (jest ciężka i nieodporna na błoto i gałęzie) Jest duża różnica między hamulcami z systemem prowadzenia a bez, znam ją z autopsji. Takie v-brake z prowadnicami nie ustępują skutecznością tarczówkom. Zaprzestano ich produkcji po to, żeby sprzedawać 4 razy droższe tarczówki.
PiotrWie - 2017-09-02, 13:05

piku napisał/a:


Hmm, o czym Koledzy piszą?! Oczywiście, że są wciąż produkowane bardzo dobrej klasy V-braki - http://www.centrumrowerow...ulce-szczekowe/ System, o którym piszecie - z ustawianiem równoległym szczęk - był dość zawodny, a hamulce traciły walor lekkości i prostoty, dlatego zaniechano jego stosowania. Nie był ani trochę skuteczniejszy. Miałem takie hamulce (może nawet leżą gdzieś w skrzynce...). Wkładki do V-ek produkują najlepsi producenci.

To że można znaleźć w sklepie nie oznacza że są produkowane - skoro pokazałeś shimano to sprawdź ich katalog - w 2017 nie ma ani jednego V-breaka, produkują wyłącznie poza grupowe modele do rowerów z supermarketu - chociaż też produkują marnej jakości tarczówki poza grupowe do tanich rowerów - żeby skusić amatorów zakupu roweru w supermarkecie. Nie mówiąc o tym że hamulce grupowe z niskich grup też pozostawiają wiele do życzenia.
Oczywiście zgadzam się że do turystyki czy lekkiego i średniego terenu dobra V-breaki zupełnie wystarczą to jednak proponuję tym, którzy mają ramy nie przystosowane do tarczówek a chcą na nich jeździć dłużej bo im wystarcza zakup kompletu hamulców póki jeszcze można je dostać z zapasów - bo nikt nie wie kiedy się sprzedadzą a wtedy nie będzie innego wyjścia przy ew. awarii jak zmiana roweru ( lub kupno hamulca bardzo marnej jakości). Zaś klocki powinny być jeszcze długo produkowane - pytanie tylko z jakich materiałów - podejrzewam że niestety z coraz gorszych.
I dotyczy to tak Polski jak i innych krajów - jak znajdziecie w internecie katalogi niemieckie czy angielskie to tam też już rowery od dość niskich modeli mają hamulce tarczowe - przejrzałem przed chwilą katalog Cannondale 2017 i tam nawet w grupie Urban czy Fitness nie ma już hamulców szczękowych - taka jest polityka producentów.

moulder - 2017-09-02, 13:38
Temat postu: Wożenie roweru na haku
Ja swój elektryczny jak chcę gdzieś dalej podjechać to wożę na bagażniku na hak westfalia byc 60. To bagażnik zaprojektowany na dwa roweru elektryczne. Mój Batavus razer na systemie yamaha wazy 23 kg z baterią, niemniej zasięg mam przy jeździe na trybie eko 120 km.
damiaszek - 2017-09-06, 11:52

Lza napisał/a:
gregorisan napisał/a:
Można byłoby zaoszczędzić na dojazdach


Wątpię, sam wiesz ile kosztuje utrzymanie zwykłego roweru, (własnie mnie czeka wymiana napędu, bo się zużył - za tą kwotę mógłbym jeździć autem albo autobusem do pracy przez jakieś 2 lata)

Wyobrażam sobie ile musi kosztować DODATKOWO osprzętu elektrycznego...

W aucie łożyska wytrzymują 200, 300 tyś km, a w rowerach jakimś cudem ledwo kilka tysięcy km.. Przypadek?


Można zaoszczędzić używając roweru w dojazdach do pracy. Robiłem to przez kilka dużych lat regularnie cały rok. Podstawa takich oszczędności to porządny, ale nie "wyścigowy" sprzęt, trzeba odpuścić XTR, XT i używać przez naście lat STX/LX na napędzie 3x7 i łańcuchach za "grosze" PC10. Tak samo koszty obniża (zwłaszcza zimą) tarczówka z przodu zamiast V-brejków.
Może taki sprzęt nie jest "wypaśny i szpanerski", ale jeździ bezproblemowo do tej pory, a w tamtych czasach robił ponad 10kkm rocznie. Łożyska wytrzymywały też zdecydowanie więcej niż kilka tysięcy km. Natomiast zdecydowanie taniej w eksploatacji niż używanie górala na dojazdy do pracy wyjdzie rower miejski z przerzutką w piaście (albo i bez) i szerokim w pełni krytym napędzie, oraz hamulcach bębnowy z przodu i torpedo z tyłu.

ps. W Krakowie bilet miesięczny kosztuje 94zł - to daje 2256zł na dwa lata. Za tyle to jest cały kompletny napęd XT wraz z manetkami, przerzutkami, hamulcami linkami i jeszcze trochę zostanie.
A jak wymienia się zużyty napęd to chyba manetki, klamki, korby, itp. zostają, a raczej do wymiany leci łańcuch, kaseta, koronki (nie zawsze wszystkie), czasem kółka do przerzutki.

Lza - 2017-09-06, 15:11

Musiał bym mieć co najmniej dwa rowery. Dwa rowery - trzeba dwa razy wincyj miejsca, dwa razy wincyj serwisów, wszystkiego dwa razy wincyj. A komfort jazdy gorszy. Górolkiem mogę wjechać z dowolnie wysoką prędkością na każdy krawężnik i każde tory i jestem pewny, że wytrzyma. Kiedyś miałem bieda-górolka i najpiew pękła oś w mieście, na torach tramwajowych, a kilka miesięcy później mostek.. Zmieniłem na xt i żadnych problemów od tamtej pory, a tortury były: i Beskidy i Alpy.

<= tu widać metry nad mórz poziomem ;)

damiaszek napisał/a:
2256zł na dwa lata. Za tyle to jest cały kompletny napęd XT wraz z manetkami, przerzutkami, hamulcami linkami i jeszcze trochę zostanie


Jak mi załatwisz taki komplet za tą cenę, to biorę, nawet jeszcze dorzucę kilka browarów z domowego wyrobu, bo chociażby na alle taki zestaw cenią na ~2700 (2x11)

gregorisan - 2017-09-06, 16:05

Zamieszczasz gdzieś swoje ślady?
Cóż to za Garniak ;)?

Lza - 2017-09-06, 23:28

Nie, nie zbieram śladów. To jest oregon 500. Jest ciężki i zawodny - więc nie zawsze go ze sobą zabieram, tylko wtedy jak mam w planach również geocaching.
gregorisan - 2017-09-07, 08:33

Dlaczego zawodny? Może masz nieaktualne oprogramowanie lub to "niewłaściwe" - bo niestety, ale Garminy słyną z tego, że aktualizacje czasami przynoszą więcej niedoróbek niż wcześniejsze wersje oprogramowania :-/
Poszukaj sobie info na forum Garniaka.
Ja akurat przez pięć lat użytkowałem Garmina Dakotę 20, która mniej więcej generacyjne odpowiada Twojemu odbiornikowi i złego słowa powiedzieć nie mogę - była traktowana bez litości zarówno na rowerze jak i w czasie trekkingu. Od siarczystych mrozów po upalne dni, w deszczu i śniegu i nigdy mnie nie zawiodła.
Kilka miesięcy temu ją sprzedałem za prawie 1\3 ceny zakupu nowej i kupiłem GPSMAP 64s - który na rowerze wygląda jak "komórka z Matrixa" :-P

Jak coś to polecam Ci bardziej wygodne rozwiązanie a mianowicie aplikację na telefon ( darmowa wersja jest troszkę okrojona, ale w pełni funkcjonalna):
http://www.locusmap.eu/
Poniżej masz wątek na forum z podlinkowanymi rożnymi, darmowymi stylami pod Locusa:
https://forum.openstreetmap.org/viewtopic.php?id=29612

damiaszek - 2017-09-07, 09:09

Lza napisał/a:
Musiał bym mieć co najmniej dwa rowery. Dwa rowery - trzeba dwa razy wincyj miejsca, dwa razy wincyj serwisów, wszystkiego dwa razy wincyj. A komfort jazdy gorszy. Górolkiem mogę wjechać z dowolnie wysoką prędkością na każdy krawężnik i każde tory i jestem pewny, że wytrzyma. Kiedyś miałem bieda-górolka i najpiew pękła oś w mieście, na torach tramwajowych, a kilka miesięcy później mostek.. Zmieniłem na xt i żadnych problemów od tamtej pory, a tortury były: i Beskidy i Alpy.


Nie, nie trzeba mieć dwóch rowerów. Właśnie przez owe lata dojazdów do pracy używałem jednego roweru i na miasto i w góry(brak miejsca na drugi rower). Wystarczy znaleźć "złoty środek" pomiędzy bieda-góralem, a hiper góralem na XT/XTR. Natomiast łamać ramy, zrywać łańcuchy, urywać przerzutki itd. da się na każdym rowerze w każdej klasie.


Lza napisał/a:

Obrazek <= tu widać metry nad mórz poziomem ;)

damiaszek napisał/a:
2256zł na dwa lata. Za tyle to jest cały kompletny napęd XT wraz z manetkami, przerzutkami, hamulcami linkami i jeszcze trochę zostanie


Jak mi załatwisz taki komplet za tą cenę, to biorę, nawet jeszcze dorzucę kilka browarów z domowego wyrobu, bo chociażby na alle taki zestaw cenią na ~2700 (2x11)


Proszę bardzo pierwszy z brzegu sklep https://www.sbike.pl/shim...na-o_l_968.html

Lza - 2017-09-07, 09:45

gregorisan napisał/a:
Dlaczego zawodny? Może masz nieaktualne oprogramowanie


Firmware jest najbardziej aktualne jakie jest możliwe do tego modelu, zresztą od kiedy pojawił się nowszy model oregona (600), nagle garmin zaprzestał update oprogramowania dla 500-tki.

- Kompas pokazuje dowolne kierunki, chyba się zrobił z niego taki jak w piratach z karaibów ;), nie da się go sklaibrować. Każda kalibracja kończy się niepowodzeniem.
- od czasu do czasu, zapomina wgrane skrzynki i waypointy. Nie pomaga reboot, wyjmowanie baterii - żeby sobie je przypomniał, trzeba podpiąć pod laptopa, usunąć gpxy i wgrać je od nowa. To mnie irytuje najbardziej.
- czasami zapomina wyświetlać mapę. Wyświetla wówczas tylko ikonkę urządzenia pośrodku niczego. Tu na szczęście pomaga reboot.
- w słońcu nie widać nic na ekranie,
- w pochmurny dzień jest jeszcze gorzej, w zasadzie tylko w nocy widać na nim wyraźnie.
- wiecznie się wiesza albo przycina, czasem przesunie się palcem mapę i trzeba czekać kilkanaście sekund aż zrenderuje widok. (używam map OSM). Tak było od nowości i winny jest procesor, który już w chwili zakupu był mocno zapóźniony.

Jedyne co w tym modelu jest dobre to wymienność baterii i odporność mechaniczna i pogodowa. Tu jest niezrównany ;)

Locusa znam, mam i używam. Drugiego garmina już raczej nie kupię, to chyba najgorzej wydane pieniądze na elektronikę w moim życiu ;)

damiaszek napisał/a:
Proszę bardzo pierwszy z brzegu sklep


Pitu pitu - a jeszcze trzeba korbę podmienić na 2-rzędową


damiaszek - 2017-09-07, 10:59

A po co 2-rzędowa, jak można mieć 3-rzędową i cały napęd nowy od A-Z wraz hamulcami. A te pedały to też tak w ramach wymiany napędu ;). No to do dwuletniej ceny biletu miejskiego w Krakowie dorzucimy cene dojazdu z pod Krakowa i starczy, przecież mieszkasz poza Krakowem.

Przypominam, wyszliśmy z założenia które napisałeś sam:
Lza napisał/a:
Wątpię, sam wiesz ile kosztuje utrzymanie zwykłego roweru, (własnie mnie czeka wymiana napędu, bo się zużył - za tą kwotę mógłbym jeździć autem albo autobusem do pracy przez jakieś 2 lata)


1. Wymiana napędu zużytego napędu to nie wymiana wszystkiego, tylko tego co się zepsuło/zużyło
2. Można skutecznie i bez awarii jeździć do pracy na napędzie 3x10 XT, a nie 2x11, można też jeszcze taniej i niewątpliwie też da się drożej
3. W Twoim przypadku rower to tylko hobby, a tu jak wiadomo koszty może i są ważne, ale nie pierwszoplanowe ;-)

gregorisan - 2017-09-07, 11:31

Jak już tak dogłębnie zmieniacie napędy to nie zapomnijcie o linkach i pancerzach no i przydałyby się też nowe klamki i manetki i dzwonek ;-)
Za takie pieniążki to można nabyć naprawdę dobry rower - może nie na tak super-hiper grupie, ale czy o to w tym wszystkim chodzi?
To tak jak z butami - można kupić np. Salewy, ale można i kupić za 1\3 ceny buty z Decathlonu. Samemu przeszedłem taką ewolucję konsumencką ;-)
Zarówno w jednych jak i drugich dotrzemy do celu. Podobnie z rowerem - dla chcącego nic trudnego ;-)

damiaszek - 2017-09-07, 11:50

Też mam już za sobą tą ewolucję :mrgreen: . Polemizowałem tylko ze stwierdzeniem że za dwu letni koszt dojazdów do pracy nie da się wymienić napędów :-D . Da się nawet na XT łącznie z linkami i klamkami ;-) .
Lza - 2017-09-07, 11:55

Shimano ma taką politykę, że ja klęknie jeden element to trzeba wymienić wszystko. Shimano stara się, żeby co 2-3 lata wypuszczać nowe modele grup, tak, żeby nie pasowały do poprzednich.

Nie ma już napędów 3x10 w tej klasie osprzętu. Aktualnie są 1x11 (do rowerów z dużymi kołami) lub 2x11 (do klasycznych kół 26 cali).

Pisałem wyżej, że z powodu zużycia przerzutek i łożysk w suporcie muszę zmienić wszytko łącznie z hamulcami. Można kupować stare komponenty sprzed kilku lat - ale to i tak w ogólnym rozrachunku wychodzi drożej, bo wcześniej czy później znikają ze sklepów i i tak trzeba wymienić komplet.

Kupię teraz komplet na czasie i pewnie z 7-8 lat będzie spokój, tylko łańcuch co jakiś czas do zmiany i klocki. a jak kupie stare komponenty to i tak zaraz czeka mnie globalna wymiana, bo za chwilę nie będą już dostępne pasujące komponenty.

Jeśli chodzi o upieranie się przy XT, to chodzi tylko o zachowanie niskiej masy roweru i jego zdolność do jazdy w górach. Ta grupa jest znacznie lżejsza niż tańsze i jest bardzo odporna na przeciążenia, błoto, patyki, uderzające kamienie i wszytko co może spotkać rower w terenie. niska masa jest bardzo ważna w górach, chyba że mamy do czynienia z elektrykiem ;-)

gregorisan - 2017-09-07, 12:00

damiaszek, zapomniałeś jeszcze o dzwonku :mrgreen:
Na takie dojazdy do pracy czy też niezbyt intensywną turystykę ( przebiegu rzędu 2-3 tyięcy km rocznie) to w zupełności wystarczy rower na klasie Acera\Alivio. Takowy markowy można bez problemu nabyć za 1500-2000 zł i cieszyć się bezproblemową jazdą przy odpowiednim traktowaniu.
Jak dla mnie czystym złem są wszelkiej maści marketowe rowery rodem ze stadionu X -lecia - to badziewie, złom, szmelc trzeba omijać szerokim łukiem ;-)

Lza - 2017-09-07, 12:01

Jest tak jak w przypadku inych produktów: Za różnice w cenie dostaję większy komfort używania. XT działa olepione błotem tak samo jak bez błota. ;) Bo czasem bywa i tak:



Alivio nie daje rady w takich warunkach, możecie sprawdzić sami.

gregorisan - 2017-09-07, 12:12

Lza, a żonie też zmieniasz napęd na taką klasę ?
Bo w moim przypadku, gdyby chciał sobie zafundować taki napędzik to musiałbym to zrobić i u swojej żonki bo by się szybko zorientowała, że ją ktoś robi w bambuko :mrgreen:

Lza - 2017-09-07, 12:17

Moja jeździ znacznie mniej niż ja. Jej rower się jeszcze nie zużył, żadnych luzów jeszcze nie ma ;) Ale też ma częściowo XT, z tym że nie wszystko. Piasty ma jakieś zwyklejsze, firmowane nazwą producenta roweru, hamulce ma tektro i korba też nie jest shimanowska. Reszta jest XT, ale z epoki Mega9 (3x9)
damiaszek - 2017-09-07, 14:01

Lza napisał/a:
Shimano ma taką politykę, że ja klęknie jeden element to trzeba wymienić wszystko. Shimano stara się, żeby co 2-3 lata wypuszczać nowe modele grup, tak, żeby nie pasowały do poprzednich.

Nie ma już napędów 3x10 w tej klasie osprzętu. Aktualnie są 1x11 (do rowerów z dużymi kołami) lub 2x11 (do klasycznych kół 26 cali).


Są, przecież dałem przykład całości na XT 3x10

Lza napisał/a:
XT działa olepione błotem tak samo jak bez błota.


Jeśli chodzi o błoto to lepiej pójść w sachsa/SRAM. Natomiast różnice w wadze pomiędzy deore/LX/SLX/XT/XTR nie są tak duże jak waga tego błota. XT czy XTR nie są też wcale wytrzymalsze od tych niższych grup, ba czasami kosztem wagi i trwałości są słabsze.
(np. tarcze stalowe są trwalsze niż aluminiowe, tak samo jak grubsze łańcuchy wolniej się zużywają, czy piasty na "maszynówkach")

Lza napisał/a:
Kupię teraz komplet na czasie i pewnie z 7-8 lat będzie spokój, tylko łańcuch co jakiś czas do zmiany i klocki. a jak kupie stare komponenty to i tak zaraz czeka mnie globalna wymiana, bo za chwilę nie będą już dostępne pasujące komponenty.


No to kup teraz całość na 3x10 XT a przez 7-8 lat będzie spokój, łańcuchy, kasety, czy koronki do tej pory są dostępne do starszych grup XT, tak samo jak klocki hamulcowe.

I żebyśmy się dobrze zrozumieli, nie mam nic przeciwko sprzętowi/osprzętowi na którym jeździsz, Twoja sprawa Twoje pieniądze, dobrze wiem że hobby kosztuje. Według mnie i według mojego doświadczenia sprawdzonego empirycznie do uniwersalnego roweru do miasta, w góry itp itd. nie trzeba aż tak dużo wydawać. Dodatkowo to czy rower waży 10kg czy 12kg, a nawet 14 kg (no może tu trochę przesadzam ;-) ) nie ma aż takiego znaczenia przy łącznej masie ponad 100kg i użytkowaniu typowo rekreacyjnym dla przyjemności, a nie ściganiu się na zawodach i walce o ułamki sekund.

PiotrWie - 2017-09-07, 19:59

gregorisan napisał/a:
Lza, a żonie też zmieniasz napęd na taką klasę ?
Bo w moim przypadku, gdyby chciał sobie zafundować taki napędzik to musiałbym to zrobić i u swojej żonki bo by się szybko zorientowała, że ją ktoś robi w bambuko :mrgreen:

Przede wszystkim żonie - moja ma komplet XT 3x10 z tyłu 11 - 36 ,pełny,z piastami, hamulcami itd, nie bardzo wie na czym jeździ ale zauważyła że po wymianie wszystko działa precyzyjniej i łatwiej się jeździ. Mi wystarcza STX SE sprzed laty - 3x7 żeby za nią nadążyć. Należy inwestować przede wszystkim w najsłabsze ogniwo.

Lza - 2017-09-08, 13:12

> Są, przecież dałem przykład całości na XT 3x10

Dałeś przykład samej korby. Nie chce mi się klikać, ale pewnie nawet się nie da dobrać reszty osprzętu do tej korby. To antyk sprzed kilku lat. Nie wiem skąd oni to mają na stanie. Pewnie im została gdzieś w magazynie.

> Jeśli chodzi o błoto to lepiej pójść w sachsa/SRAM.

Miałem wątpliwą przyjemność używać kiedyś i sachsa i sram, oba epizody zakończyły się na uszkodzeniu tych elementów w trasie. Natomiast komponenty shimanowskie zużywają się, dostają luzów, zaczynają działać nieprecyzyjnie - ale jeszcze nigdy nie miałem przypadku, żeby któryś się po prostu rozpadł w trasie. Japońców trudno jest dogonić w technice (w wielu dziedzinach), to oni wyznaczają kierunki - ostatnio system automatycznych przerzutek ;)

> Natomiast różnice w wadze pomiędzy deore/LX/SLX/XT/XTR

Jaki LX? LX'a nie ma od dobrych paru lat! ;)

damiaszek - 2017-09-08, 13:43

Lza napisał/a:
Miałem wątpliwą przyjemność używać kiedyś i sachsa i sram, oba epizody zakończyły się na uszkodzeniu tych elementów w trasie. Natomiast komponenty shimanowskie zużywają się, dostają luzów, zaczynają działać nieprecyzyjnie - ale jeszcze nigdy nie miałem przypadku, żeby któryś się po prostu rozpadł w trasie.


No popatrz, a ja mam odmienne doświadczenia. U mnie natomiast złapanie patyka w XT zakończyło żywot przerzutki, natomiast centera (jeszcze sachsa) w takim przypadku traciła hak, natomiast sama zrobiła ponad 50kkm, aż kółeczka straciły ząbki i się rozsypały, niestety trudno je teraz już dokupić.
Lza napisał/a:
Dałeś przykład samej korby.

Dałem przykład sklepu, jak widać w następny moim poście można mieć całe XT taniej niż to co Ty zaproponowałeś. A części nawet jak antyki to dobrze działają i są nowe.
Lza napisał/a:
Jaki LX? LX'a nie ma od dobrych paru lat! ;)

LX nie ma tak jak i STX ale jest SLX. Natomiast nie odniosłeś się do meritum - czyli wagi ;-)

Wg mnie w takiej amatorskiej jeździe jaką ja uprawiam to czy rower mam na XTR czy na czymś inny co działa i nie sprawia problemów, oraz to czy ma 3x7 czy 2x11, czy przerzuca o 0,1s szybciej czy wolniej nie ma większego znaczenia - nie ścigam się jeżdżę dla przyjemności lub "komunikacyjnie".

Trzeba by się umówić na jakiś Turbacz, Przehybę czy Leskowiec i utopić rowery w błocie, w końcu jesień idzie :-D

PiotrWie - 2017-09-08, 19:03

Lza napisał/a:



Jaki LX? LX'a nie ma od dobrych paru lat! ;)

Otóż nie masz racji,LX jak najbardziej istnieje - jest najwyższą grupą trekkingową mniej więcej na poziomie SLX ale ze znacznie większym trybem z przodu -się przydaje na szosie

Lza - 2017-09-10, 21:23

Daciowy spot rowerowy - jestem Za i sugeruję Beskid Niski. Jesień idzie i będzie zaraz tam prześlicznie. Znam kilka miejsc gdzie można zapalić ognisko, przebiwakować. Genialne trasy na rower są tram wszędzie.
piku - 2017-09-10, 22:40

Lza napisał/a:
Daciowy spot rowerowy - jestem Za i sugeruję Beskid Niski. Jesień idzie i będzie zaraz tam prześlicznie. Znam kilka miejsc gdzie można zapalić ognisko, przebiwakować. Genialne trasy na rower są tram wszędzie.


Kiedy i gdzie? Teren czy szosy/drogi?

gregorisan - 2017-09-21, 19:35

Takie cuś by mi się przydało ;-)

https://youtu.be/kcHHK9HP4Jk

gregorisan - 2017-10-10, 08:47

Panowie ( i Panie) czy jeździcie na rowerze w kaskach :?:
My akurat z żoną nie jeździmy, ale mam okazję kupić okazjonalnie "markowe" kaski i się zastanawiam czy warto, czy to rzeczywiście poprawia bezpieczeństwo na dwóch kółkach :?:
Jak już wspominałem wcześniej w większość jeździmy rowerem po Czechach i tam już 80-90% "turystycznych cyklistów" ma kask na głowie i czasami czujemy się przez to "wykluczeni społecznie" :mrgreen:

piku - 2017-10-10, 10:43

gregorisan napisał/a:
czy jeździcie na rowerze w kaskach


W zasadzie zawsze. Są wyjątki - bardzo gorące dni na południu, gdy czasami na chwilę zdejmuję dla ochłody - powolna jazda z sakwami, zwł. pod stromą górę.

gregorisan - 2017-10-10, 11:33

piku napisał/a:
Są wyjątki - bardzo gorące dni

No właśnie o to chodzi - czy 24 kanały wentylacyjne to wystarczająca ilość, aby w miarę komfortowo jeździć w czasie upalnych dni :?:
W taką pogodę najczęściej mamy na głowie bandamkę plus daszek i jest znośnie...

piku - 2017-10-10, 11:46

gregorisan napisał/a:
czy 24 kanały wentylacyjne to wystarczająca ilość, aby w miarę komfortowo jeździć w czasie upalnych dni ..


Nie muszą być 24 kanały, czasami jest mniej - chodzi o przepływ powietrza. W większości nowych kasków przepływ powietrza jest znakomity i świetnie chłodzi głowę podczas jazdy. Jednak gdy jadę z sakwami pod stromą górę z prędkością 8-10 km na godzinę, wtedy nie ma mowy o chłodzeniu. O takich przypadkach pisałem, że zdejmuję na chwilę kask.

DrOzda - 2017-10-10, 12:02

gregorisan napisał/a:
Panowie ( i Panie) czy jeździcie na rowerze w kaskach :?:
My akurat z żoną nie jeździmy, ale mam okazję kupić okazjonalnie "markowe" kaski i się zastanawiam czy warto, czy to rzeczywiście poprawia bezpieczeństwo na dwóch kółkach :?:
Jak już wspominałem wcześniej w większość jeździmy rowerem po Czechach i tam już 80-90% "turystycznych cyklistów" ma kask na głowie i czasami czujemy się przez to "wykluczeni społecznie" :mrgreen:

Polecam kupno kasku z systemem MIPS:
http://mipsprotection.com/
W Polsce są drogie ale można coś znaleźć w promocjach za granicą:
https://www.planetx.co.uk...ray-mips-helmet
https://www.planetx.co.uk...aga-mips-helmet
44 funty ale niestety przesyłka do Polski kolejne 10.

gregorisan - 2017-10-10, 13:35

DrOzda, niestety, ale kupno kasku drogą drogą internetową nie wchodzi w rachubę bo jednak trzeba kask przymierzyć no i druga spraw, że są dość drogie. Będąc ostatnio w Rybniku przymierzyliśmy ze cztery kaski w Decathlonie oraz kilka w Martes Sport i niestety, ale żaden nie przypadł nam do gustu bo coś uwierało, obcierało itp.
Dopiero znaleźliśmy w takim sklepie outlet-owym 4F kaski tejże firmy i po przymierzeniu bardzo nam przypadł do gustu - jest przede wszystkim wygodny, lekki i biały. Ma 24 otwory, siateczkę przeciw owadom, zdejmowalną wyściółkę antybakteryjną, daszek i jakieś klamry Nexus. No i cena jest dość atrakcyjna bo 99 zł. :)

Lza - 2017-10-10, 14:05

Ja jeżdżę bez kasku, miałem kiedyś, ale jakoś strasznie mi przeszkadzał. Jeździłem dopóki mi go nie ukradli. Potem już nie kupiłem następnego. Bezpieczeństwo kask na pewno poprawia, w niektórych krajach jest obowiązkowy.

No i jak się zostawia gdzieś rower z kaskiem, warto go też przypiąć...

piku - 2017-10-10, 14:15

gregorisan napisał/a:
kupno kasku drogą drogą internetową nie wchodzi w rachubę bo jednak trzeba kask przymierzyć


Kupno przez internet wchodzi w grę, jak się zna dany model, a jest kwestia ceny i dostępności. Absolutnie kask trzeba przymierzyć! Wiele sportowych modeli kasków jest bardzo wąskich i mnie cisną po bokach. Musze brać albo większy rozmiar, albo mniej zaawansowane modele.

gregorisan - 2017-10-10, 14:37

Jeżdżąc po Polsce to już jestem wyczulony i nigdy nie zostawiam roweru - nawet przypiętego bo plugastwa pełno w około. Tym bardziej, że nam ukradziony rower kilka lat temu. Nawet jak żona zostaje sama by przypilnować rowery, gdy np. idę gdzieś do sklepu to przypinam rowery zabezpieczeniem do siebie.
W Czechach nie mam z tym problemu i zostawiam je nawet idąc do sklepu itp.
Mieliśmy też taką ciekawą historię z lata tego roku będąc w takim miasteczku czeskim, gdzie jest taka imponująca wieża widokowa i spotkaliśmy tam parę niemieckich turystów na trekkingu. Po prostu zostawili cały swój dobytek przy nas na ławce i poszli sobie oglądać widoczki na wieży - taki lekki szok kulturowy :-/ Podobnie było na Słowacji, gdy przyjechaliśmy do kwatery i nie było gospodarzy na miejscu. Wystarczył telefon i już dostaliśmy info gdzie jest klucz do pokoju i że bez problemu możemy się rozgościć :)

arnold - 2017-10-10, 14:51

Teraz kupiłem rower i od razu do niego kask. Brat miał wypadek na rowerze i może gdyby miał kask nie byłoby takich konsekwencji. Ja kasków nie lubiłem, ale jeżdząć motocyklami przyzwyczaiłem się, a przewiewność kasku rowerowego jest dużo większa niż jakiekolwiek czapki chroniącej przed słońcem. Raczej gdy jest wygodny i lekki to warto go mieć, tak na wszelki wypadek.
gregorisan - 2017-10-10, 15:03

To żeście mnie przekonali i podjadę sobie jutro i kupię dwa kaski ;-)
Tak trochę grzebiąc w sieci natrafiłem na argumenty za i przeciw użytkowaniu kasków i muszę przyznać, że przeciwnicy używają dość pokrętnej argumentacji - a mianowicie jedna z nich brzmi, że kierowcy samochodów bardziej uważają na rowerzystów bez kasków na głowie :mrgreen:

Dymek - 2017-10-10, 15:09

Co do kasków- nie, nie używam. Z tym, że jeżdżę wyłącznie spokojnie, rekreacyjnie, w zasadzie zawsze poza drogami publicznymi- zwykle teren, las itp. Próbowałem, ale mnie kask odbiera całą frajdę z jazdy rowerem. Ale gdybym musiał pomykać ulicą między samochodami, to już chyba rozsądek by mnie przekonał.

gregorisan napisał/a:
Podobnie było na Słowacji, gdy przyjechaliśmy do kwatery i nie było gospodarzy na miejscu. Wystarczył telefon i już dostaliśmy info gdzie jest klucz do pokoju i że bez problemu możemy się rozgościć :)

Zapraszam na piękną Suwalszczyznę- będzie identycznie, nie trzeba aż za granicą szoku doznawać. :mrgreen:

quartzu - 2017-10-10, 15:18

A ja na Warmię. Tras rowerowych tu mamy od cholery, nawet w obrębie stolicy. Za dużo o kradzieżach nie słychać. Fajnie, że taki tam raj u "pepików". To może kolega tak zakochany się tam przeprowadzi?
P.S. A mój stary Trek 820 leży rozbabrany. Mało co tam nie jest do wymiany. I trochę niezbyt się opłaca. Zatem gnije tak od lat, mi tyłek rośnie i kondycja spada. Tak, wiem. Jestem leniem i szukam wymówki. :-D

gregorisan - 2017-10-10, 15:31

Owszem jestem czechofilem i tego nie ukrywam i a poza tym tu jest mój dom i ojczyzna mimo tego, że w około tyle głupoty.
quartzu napisał/a:
Fajnie, że taki tam raj u "pepików".

A chciałbyś, aby do Ciebie ktoś zwracał się "Ty polaczku" :?:
A tak poza tym to troszkę kultury z Twojej strony by się przydało - bo już zauważyłem, że moderator zaczął sprzątać w wątkach, gdzie tak intensywnie się udzielasz :mrgreen:

Lza - 2017-10-10, 15:34

Z tymi kradzieżami nie należy przesadzać. Kradną wszędzie. Ale też nie popadam w obłęd: W Krakowie zostawiam rower na długie godziny pod biurowcem i na czas zakupów, gdy kupuję jakieś drobiazgi pod marketami czy zwykłymi sklepami. Do najtańszych mój rower nie należy, ale stoją też rowery znacznie droższe od mojego. W krajach zachodnich wszędzie przypinają ludzie rowery, czyli też ryzyko kradzieży jest, a kask to mi właśnie w tych podobno bogatych Włoszech gwizdnęli. ;)

Suwalszczyznę polecam, super region na rower.

Lza - 2017-10-10, 15:37

gregorisan napisał/a:
muszę przyznać, że przeciwnicy używają dość pokrętnej argumentacji


niektórzy uważają że ziemia jest płaska... ;)

gregorisan - 2017-10-10, 15:39

Lza napisał/a:
Z tymi kradzieżami nie należy przesadzać. Kradną wszędzie.

Wiem, wiem, że mam problem czasami z wyolbrzymianiem - ale cały czas nad tym pracuje :mrgreen:

quartzu - 2017-10-10, 15:44

gregorisan napisał/a:
Owszem jestem czechofilem i tego nie ukrywam i a poza tym tu jest mój dom i ojczyzna mimo tego, że w około tyle głupoty.
quartzu napisał/a:
Fajnie, że taki tam raj u "pepików".

A chciałbyś, aby do Ciebie ktoś zwracał się "Ty polaczku" :?:
A tak poza tym to troszkę kultury z Twojej strony by się przydało - bo już zauważyłem, że moderator zaczął sprzątać w wątkach, gdzie tak intensywnie się udzielasz :mrgreen:


Wybacz, ja nawet nie wiedziałem, że określenie "pepik" jest obraźliwe. Ale skoro jest to przecież ty mi wyjaśnisz. Jeśli napiszę "madziar" to też wystąpisz w obronie obywateli Węgier? Masz sporo do roboty w necie. Podaję ci hasła: rusek, chinol, żabojad, franca, ukrop... Zbaw internety teraz. Bo jakoś pluc na rodaków to ci łatwo przychodzi. Emigruj i po problemie.

Co moderator sprzątał i dlaczego zostaw dla niego. Bo chyba ci się powoli kompetencje mylą.

Lza - 2017-10-10, 15:46

Tymczasem ja cały czas rozważam: remontować stary, czy składać / kupić nowy.

Powoli szala przechyla się na opcję, żeby z obecnego roweru zrobić dziada na dojazdy do pracy i sklepu, a do jazdy rekreacyjnej poskładam lub kupię MTB na karbonie, sztywnych osiach i bezdętkach 29".

Orientuje się ktoś, czy otwory (post mount) na hamulce są znormalizowane, czy każdy producent hamulców ma swój rozmiar i trzeba kupować ramę pod konkretnego producenta hamulców?

gregorisan - 2017-10-10, 15:49

Ulżyj sobie ulżyj - na mnie to nie działa bo jestem z " teflonu ".
Mówiąc inaczej - po-cavuj :mrgreen:

PiotrWie - 2017-10-10, 21:04

Lza napisał/a:
Tymczasem ja cały czas rozważam: remontować stary, czy składać / kupić nowy.

Powoli szala przechyla się na opcję, żeby z obecnego roweru zrobić dziada na dojazdy do pracy i sklepu, a do jazdy rekreacyjnej poskładam lub kupię MTB na karbonie, sztywnych osiach i bezdętkach 29".

Orientuje się ktoś, czy otwory (post mount) na hamulce są znormalizowane, czy każdy producent hamulców ma swój rozmiar i trzeba kupować ramę pod konkretnego producenta hamulców?

A jak jednak za 2 - 3 lata postanowisz przesiąść się na elektryka? Sam widziałeś że we Włoszech to coraz popularniejsza opcja, w Czechach też już je widać bez problemów. A elektryfikacja gotowego roweru to trochę jak upgrade roweru z supermarketu przez dodanie dobrego osprzętu.
Zobacz nową kolekcję Treka czy Corrateca jak fajnie Bosch schował baterię od tego roku w ramach.

PiotrWie - 2017-10-10, 21:12

gregorisan napisał/a:
Panowie ( i Panie) czy jeździcie na rowerze w kaskach :?:
My akurat z żoną nie jeździmy, ale mam okazję kupić okazjonalnie "markowe" kaski i się zastanawiam czy warto, czy to rzeczywiście poprawia bezpieczeństwo na dwóch kółkach :?:
Jak już wspominałem wcześniej w większość jeździmy rowerem po Czechach i tam już 80-90% "turystycznych cyklistów" ma kask na głowie i czasami czujemy się przez to "wykluczeni społecznie" :mrgreen:

My poczuliśmy się "wykluczeni społecznie" w 2007 w Toskanii i od tego czasu jeździmy tylko w kaskach -początkowo na polskich drogach nie spotykaliśmy nikogo innego, ale od ładnych kilku lat jest nas coraz więcej - a nawet wydaje mi się że w mojej okolicy już wszyscy jeżdżący rekreacyjne mają kaski ( może wpływ przykładu), po kilku wyjazdach tak się przyzwyczaisz że będziesz się czuł dziwnie bez niego.

Lza - 2017-10-10, 21:57

Cytat:
PiotrWie napisał/a:
A jak jednak za 2 - 3 lata postanowisz przesiąść się na elektryka?


Wtedy kupię elektryka, zapewne fulla, bo masa nie będzie wtedy już tak istotna. Na razie uważam stosunek ceny do osiągów ebike jest jeszcze niekorzystny no i pozostaje problem ładowania. 230V nie wszędzie jest dostępne w górach. Jak się rower ważący 25kg rozładuje w połowie trasy w górach to straszny lipton. Weekendy górskie przeważnie zdarza mi się spędzać z dala od cywilizacji - a prądu w rowerze nie starczy na 2 dni jazdy. Ale za parę lat pewnie ceny spadną znacząco, efektywność baterii wzrośnie - to można będzie się poważniej zastanowić. Jestem fanem e-bike, ale poczekam aż się upowszechnią i ceny spadną.

Lza - 2017-10-10, 22:43

A tak wogóle, to ma być ładny weekend. Może ktoś byłby chętny pokręcić się po okolicach Muszyny? - rumcajsowka.pl
Lza - 2017-10-11, 20:47

nikt? wsiadać w dacie i hopla w Beskid Sądecki!
damiaszek - 2017-10-12, 19:52

gregorisan napisał/a:
To żeście mnie przekonali i podjadę sobie jutro i kupię dwa kaski ;-)
Tak trochę grzebiąc w sieci natrafiłem na argumenty za i przeciw użytkowaniu kasków i muszę przyznać, że przeciwnicy używają dość pokrętnej argumentacji - a mianowicie jedna z nich brzmi, że kierowcy samochodów bardziej uważają na rowerzystów bez kasków na głowie :mrgreen:


Coś w tym jest, jak jadę w "koszulce" i kasku to kierowcy mijają mnie bliżej i szybciej, ale u mnie to działa w dwie strony, na sportowo też jadę "ostrzej" ;)

Co do kasków, to dwa uratowały moją głowę i kark:
- pierwszy rozwaliłem na trzy części robiąc OTB po nieudanym lądowaniu na hopce,
- a drugi przy wyjeździe z pracy szlaban opuszczono mi na głowę, kask zadziałał, wgniotło go tak na centymetr.

jurek - 2017-10-12, 22:12

Mój pierwszy powazny dzwon, na psie, poza miastem. Złamany obojczyk, rozbita głowa / bez kasku/
Drugi ,juz w kasku, na miejskiej ulicy w dziurę. Kask pękniety, głowa cała. Tyle mojej argumentacji za. pozdr

gregorisan - 2017-10-15, 20:44

Kaski zakupione :-)
Teraz w weekend przejechaliśmy w nich około 170 km i jest dobrze - nic nie uwiera, nie uciska i w sumie nie czuć ich na głowie.
Jedynie przy podjazdach ( a było dzisiaj w słońcu ponad 20 stopni) czuć lekki dyskomfort...
No i jak zaswędzi to nie ma jak się podrapać po głowie :mrgreen:





laisar - 2017-10-21, 00:42

gregorisan napisał/a:
czy jeździcie na rowerze w kaskach

Nie, ale tylko dlatego, że jeżdżę spokojnie komunikacyjnie lub rekreacyjnie-relaksacyjnie - a nie sportowo, bo wtedy na pewno bym używał:

http://polskanarowery.spo..._bez_kasku.html

Lza - 2017-12-03, 16:18

Jak tam daciarze, jeździcie coś jeszcze? U małopolskiego fordziarza sezon w pełni ;^)






Dar1962 - 2017-12-04, 07:59

u mnie pogoda podobna, na rower idealna :-)
gregorisan - 2017-12-04, 08:46

Pewnie, że jeździmy ;-)
Tydzień temu byłem w Ostravie na jarmarku świątecznym - ponad 80 km.
https://www.gpsies.com/ma...eaeazmziptmyhtr




A ile macie "wykręcone" kilometrów w tym roku?
U nas na dzień dzisiejszy 4800 km :-)

DrOzda - 2017-12-04, 10:05

Przerobiłem sobie tanią kolarkę na gravela i jeżdżę po Warszawie na oponkach 700x35C:


arnold - 2017-12-04, 12:13

Jakie masz hamulce w twoim rowerze? Tektro? Ja kupiłem sobie B,twina Triban 540 i tam można dać grubszą oponę (teraz mam 25C), ale jak śnieg spadł to zarzuciłem jazdy.
DrOzda - 2017-12-04, 13:24

Tektro R317 - oponki to tam mógłbym założyć nawet 40C.
Shimano 105 żal by mi było zajeżdżać na soli i błocie ale kaseta i łańcuch Tourney 7 kosztują razem 50 PLN więc na wiosnę się wymieni jak pordzewieją :)

Lza - 2017-12-05, 22:54

gregorisan napisał/a:
A ile macie "wykręcone" kilometrów w tym roku?
U nas na dzień dzisiejszy 4800 km


Nie wiem, bo mi się licznik sam resetuje, ale od ostatniego samo-resetu jest 1700. Za to w tym roku kręciliśmy w 7-miu krajach: PL, A, SLO, I, H, D, CH

Lza - 2017-12-07, 13:32

gregorisan napisał/a:
Pewnie, że jeździmy ;-)
Obrazek


Widzę, że przygotowali się na wypadek rozpędzonej ciężarowki wjeżdżającej w jarmark świąteczny: Zamontowali progi zwalniające ;)

gregorisan - 2017-12-07, 13:38

To jeszcze nic - był też można rzec akcent "arabski" :mrgreen:


Dar1962 - 2017-12-07, 17:45

raczej mongolski - biorąc pod uwagę że to baktrian :-P
gregorisan - 2017-12-18, 21:01

Trzeba przyznać, że pogoda dopisuje na rowerowe wycieczki - wykręciliśmy w ten weekend ponad 130 km. Udało się też zdobyć pewne fanty ( rum i kofola) :mrgreen:
https://www.strava.com/activities/1315978200
https://www.strava.com/activities/1317358554




Dar1962 - 2017-12-19, 17:44

kofola to je ono :-P - piłem swego czasu, du...py nie urywa, za to lekki smydni mnich bardzo smakował koleżance-małżonce
gregorisan - 2017-12-19, 18:38

Dar1962 napisał/a:
kofola to je ono - piłem swego czasu, du...py nie urywa

Najlepiej smakuje taka zimna, lana bezpośrednio z beczki w schronisku lub w jakiejś knajpie - szczególnie, gdy jest się zmęczonym ;-)

Lza - 2017-12-20, 13:40

Ja czekam na nieco śniegu.

Tymczasem przyszła skośnooka kierownica zintegrowana z mostkiem











Tylko śrubki są z metalu ;) Co ciekawe ma od spodu dwa nagwintowane otwory, gdzie można dokręcić uchwyt na kamerkę (lub inny osprzęt)

route2000 - 2017-12-20, 13:42

To z daleka przypomina skrzydło samolotu, chyba będzie rowerem latał niż jechał.. :mrgreen:
Lza - 2018-01-23, 20:07

Korzystacie z endomondo?
gregorisan - 2018-01-24, 16:14

Strava :)
imielinek - 2018-01-24, 19:32

korzystacie:)
damiaszek - 2018-01-25, 21:06

Sports Tracker
Lza - 2018-01-25, 21:32

O, to każdy co innego ma ;)
Bo chodziło mi po głowie jakieś forumowe challenge ;)

gregorisan - 2018-01-25, 21:43

Z tego co kojarzę to już ktoś z forum założył grupę na Endomondo :-)
piku - 2018-01-25, 23:15

Mi się wydaje, że Strava to w ogóle działa na zasadzie społecznościowej, tj. możesz sobie grupować znajomych (obserwowanych i obserwujących cię), wymieniac się uwagami, umawiać, itd.
gregorisan - 2018-01-26, 07:49

piku napisał/a:
Mi się wydaje, że Strava to w ogóle działa na zasadzie społecznościowej

Tak to prawda. Strava jest świetna jeżeli chodzi o kwestie społecznościowe.
Można tworzyć własne kluby lub dołączać do istniejących związanych z miejscem ( miasta, państwa), zainteresowaniami ( fotografia) lub wszelakimi innymi np. klub Dacia ;)
Ciekawą opcją w Stravie jest rywalizacja na tzw. segmentach - są to wydzielone jakieś odcinki dróg ( najczęściej podjazdy, zjazdy) i każdy który przejeżdża taki segment jest automatycznie brany w rankingu ze względu na czas pokonania tego odcinka drogi. Ludzie rywalizują ze sobą - czasami różnice są o 1 sekundę.
Można przystępować do różnego rodzaju challengy, których jest cała masa.
Użytkownicy dają sobie wzajemnie na zachętę tak zwane kudosy - jakby takie uznanie.
Co tydzień w danej grupie jest podsumowanie ze względu na ilość przejechanych kilometrów, sumę wzniesień jak i na najdłuższą wyprawę rowerową.
Ja ze Stravy korzystam już kilka lat i przesiadłem się na nią z Sport Tracera - mam już tutaj ponad 600 aktywności ( rower, bieganie i trekking) i 22 tysiace kilometrów.
Ogólnie Strava jest stworzona dla rowerzystów i biegaczy, ale inne aktywności też są wspierane, ale już nie są tak eksponowane.
Naprawdę polecam - można tam poznać fajnych ludzi z całego świata :-)

No i oczywiście nie można pominąć kwestii treningowych - wszelkiej maści statystykach, zestawień itp. Te bardziej rozbudowane są niestety dostępne w wersji Premium.

Lza - 2018-01-26, 08:45

A nie jest to ciężkoStravne?
gregorisan - 2018-01-26, 14:58

A o co dokładnie pytasz? O aplikację? Na trzech telefonach jakie miałem przez ten czas apka nie sprawia żadnego problemu ( Android) - nie drenuje baterii i jest stabilna w czasie zapisu śladu. Można też wgrywać ślady z różnych źródeł.
mekintosz - 2018-01-26, 16:08

Na przyszły sezon spróbuję takiej zimowej zabawy e-bikowej ;-)

Od 11 min warto w zasadzie oglądac..


damiaszek - 2018-03-05, 13:29

Rowerem po "bułki".
Lza - 2018-03-05, 14:04

;)
Ostatnio jak pojechałem po ciastka do kawy, to się okazało, że do sklepu zrobiło się 30 km ;)

damiaszek - 2018-03-05, 18:50

To było w sobotę rano ( -12). Zmarzłem jadąc do piekarni i postanowiłem rozgrzać się podjazdem pod ZOO. Na górze było mi ciepło, ale do domu trzeba było zjechać z górki. W sumie wyszło coś pod 16km.
Lza - 2018-03-11, 21:26

Damiaszek, musimy się kiedyś gdzieś razem kopnąć ;)

Dziś dla odmiany było niemal +20, brakło może 1 stopnia. Spontan ze znajomym do Niepołomic:

https://www.endomondo.com...outs/1082885868
https://www.instagram.com/p/BgMPoOCnDX9/

Rower się rozlatuje, a nowy jeszcze w kartonie i bez kilku kluczowych części :(

damiaszek - 2018-03-13, 14:27

Chętnie, daj znać jak gdzieś się będziesz wybierał.
Dla odmiany, wczoraj musiałem załatwiać sprawy urzędowe w Myślenicach i przy okazji pojeździłem na nartach:

route2000 - 2018-03-13, 14:35

Póki jest śnieg to trzeba wykorzystywać czas na jazdę na nartach.... ;-)
defunk - 2018-03-13, 14:42

Zwłaszcza, że coraz więcej wskazuje na to, że tego śniegu będzie coraz mniej -- ostatnie 3 dni spędziliśmy w Górach Stołowych, rozmawiałem z gospodarzem, powiedział mi, że w tym roku prawie nie było warunków na biegówki.

Tak się okolice Karłowa prezentowały jeszcze w sobotę, w poniedziałek prawie już nie było tych spłachetków białego...


Lza - 2018-03-13, 15:07

Ma padać w weekend i temperatury -5 ... -15
piku - 2018-03-13, 20:57

defunk napisał/a:
w Górach Stołowych, rozmawiałem z gospodarzem, powiedział mi, że w tym roku prawie nie było warunków na biegówki.


Tymczasem na Pogórzu Przemyskim i w Bieszczadach warunki na biegówki czy tury były w tym roku rewelacyjne.

Lza - 2018-03-17, 15:43

Tymczasem w Małopolsce wiosna w pełni i warunki na rower rewelacyjne.




Spoko, na pewno zamarznięte, bez problemu przejadę po lodowej tafli... Trrrrach..




damiaszek - 2018-03-17, 22:56

Ładnie ;).
Dziś też pojechałem po bułki. Niby było cieplej niż 2 tygodnie temu (-5 vis -12) ale zmarzłem bardziej i żałowałem że nie miałem gogli. A ślizgać rzeczywiście można było się na lodzie, a jak się złamał to błocie ;-) .
Trochę zmarzłem jadąc po te bułki to trzeba było się zagrzać na podjeździe do ZOO.

eplus - 2018-03-18, 05:50

Może już było:
Kawał z internetu - mężczyzna opowiada: Wczoraj pojechałem rowerem do sklepu po wódkę. Wkładam flaszkę do koszyka na bagażniku i myślę: jest ślisko, mogę się wywalić, butelka się stłucze... Wypiłem więc na miejscu pod sklepem. Byłem bardzo przewidujący - w drodze do domu wywracałem się jedenaście razy!

piku - 2018-04-07, 20:15

Co tak cicho tutaj? Nie ma pogody rowerowej?
arnold - 2018-04-07, 20:57

Jest I wszyscy są na rowerach :)
gregorisan - 2018-04-07, 21:35

arnold napisał/a:
Jest I wszyscy są na rowerach :)

Niedawno wróciłem ;)

https://www.strava.com/activities/1494895838

arnold - 2018-04-07, 21:43

Ja w robocie, ale na rowerze.
eplus - 2018-04-08, 10:03

Listonosz? Nie, teraz nie doręczają w soboty. hahahahaha!
damiaszek - 2018-04-08, 19:09

Też w sobotę przed południem z dziećmi zrobiłem małą wycieczkę

https://www.sports-tracke...05b9b6edc7268b1

Lza - 2018-04-08, 20:32

Ja niestety pas.. przez cały weekend 2km na rowerze. Trzeba było odwiedzić staruszków, a w tym czasie co został pojechaliśmy zwiedzić Lanckoronę.

Druga sprawa, że mój nowy rower wygląda tak:



Chciałbym z tego miejsca serdecznie podziękować sklepowi bikestacja.pl, który od miesiąca nie jest w stanie ani zrealizować zamówienia ani zwrócić mi pieniędzy.. Nic tam nie kupujcie, ja wtopiłem prawie 2 tysiaki - i jak widzicie te puzzle, które mogłby już od miesiąca jeździć - leżą w kartonie, bo bikestacja wali w [wiadomo co] i puzzlom brakuje 3 kafelków.

arnold - 2018-04-09, 12:00

Wczoraj kolejne kilometry do kolekcji tylko używam Ride with GPS zamiast Strava. Po prostu w sobotę do pracy pojechałem na rowerze.
PiotrWie - 2018-04-09, 20:44

Lza napisał/a:
Ja niestety pas.. przez cały weekend 2km na rowerze. Trzeba było odwiedzić staruszków, a w tym czasie co został pojechaliśmy zwiedzić Lanckoronę.

Druga sprawa, że mój nowy rower wygląda tak:

Obrazek

Chciałbym z tego miejsca serdecznie podziękować sklepowi bikestacja.pl, który od miesiąca nie jest w stanie ani zrealizować zamówienia ani zwrócić mi pieniędzy.. Nic tam nie kupujcie, ja wtopiłem prawie 2 tysiaki - i jak widzicie te puzzle, które mogłby już od miesiąca jeździć - leżą w kartonie, bo bikestacja wali w [wiadomo co] i puzzlom brakuje 3 kafelków.

To póki nie masz wszystkiego może skonstruuj monocykl i potrenuj równowagę :mrgreen:

defunk - 2018-04-10, 09:16

PiotrWie napisał/a:
To póki nie masz wszystkiego może skonstruuj monocykl i potrenuj równowagę :mrgreen:


Tanio, lekko, nie ma problemów z bagażnikiem -- a nawet w maratonach można wziąć udział:


gregorisan - 2018-04-10, 09:24

Kolega Lza, jest w dramatycznym położeniu a Wy zamiast go wspierać to wbijacie jeszcze nóż w plecy - to jest niehumanitarne :mrgreen:
PiotrWie - 2018-04-10, 11:17

Ja pisałem komentarz w ramach przerwy w wypełnianiu PIT-a, więc trudno o empatię w takim momencie
Lza - 2018-04-10, 23:45

Dramatu wielkiego nie ma, bo mam jeszcze starego dziada, który po przeróbkach służy do dojazdów do pracy. Z dwóch rowerów średnio dobrych zrobiłem jeden dobry drugi złombolek przekładając wszystkie najlepsze komponenty do jednego a wszytskie najgorsze i najbardziej zużyte do drugiego. ;). W ten sposób moja ma lekki, całkiem przyzwoity MTBek, a ja na dojazdy do pracy złomka, którego pewnie nikt nie ukradnie. A jak ukradnie to zrobi mi przysługę ;)

Dziś bikestacja uznała, że odda mi kasę za brakujące rzeczy. Po 36 dniach od zamówienia, niezliczonych mailach i nieodebranych telefonach. Jeszcze rano odpisali, że nie oddadzą kasy, tylko wyślą towar w ciekawych ramach czasowych: cytuję: "najszybciej jak to będzie możliwe".

Dopiero po wysyłce formularza z paragrafami, zmiękli. Dostałem korektę paragonu, kasy jeszcze nie.

Będę zamawiał gdzieś indziej, jak tylko przelew dotrze.

Dobra, idę zobaczyć, czy sztyca wejdzie w widelec ;)

piku - 2018-04-10, 23:47

Lza napisał/a:
czy sztyca wejdzie w widelec ;)


Co za metafora kulinarna!

PiotrWie - 2018-04-11, 12:52

Lza napisał/a:
Dramatu wielkiego nie ma, bo mam jeszcze starego dziada, który po przeróbkach służy do dojazdów do pracy. Z dwóch rowerów średnio dobrych zrobiłem jeden dobry drugi złombolek przekładając wszystkie najlepsze komponenty do jednego a wszytskie najgorsze i najbardziej zużyte do drugiego. ;). W ten sposób moja ma lekki, całkiem przyzwoity MTBek, a ja na dojazdy do pracy złomka, którego pewnie nikt nie ukradnie. A jak ukradnie to zrobi mi przysługę ;)

A Ty jeździsz sam czy razem z żoną?

Lza - 2018-04-11, 13:00

Różnie: czasem sam, czasem z partnerką. Wówczas zazwyczaj też z dzieckiem w przyczepce. ;)
PiotrWie - 2018-04-11, 13:45

Lza napisał/a:
Różnie: czasem sam, czasem z partnerką. Wówczas zazwyczaj też z dzieckiem w przyczepce. ;)

Przy takim układzie to rzeczywiście ma sens układ że to Ty masz lepszy rower - bo gdybyście jeździli zawsze razem to osoba słabsza fizycznie powinna mieć o tyle lepszy rower o ile jest słabsza.
No chyba ze masz za partnerkę osobę pokroju Mai Włoszczowskej :mrgreen:

Lza - 2018-04-11, 14:02

Znam takiego jednego co żonie kupił elektryka, bo ciągle zamulała i musiał czekać. Teraz on zamula i ona musi czekać ;D
PiotrWie - 2018-04-11, 14:57

Lza napisał/a:
Znam takiego jednego co żonie kupił elektryka, bo ciągle zamulała i musiał czekać. Teraz on zamula i ona musi czekać ;D

Dokładnie taką samą mam koncepcję - chcę kupić żonie elektryka o sobie wysokiej klasy crosówkę - bo my jeździmy raczej po lżejszym terenie a dalej - np Cube Cross SL - niestety - żadna firma rowerowa nie wyprodukowała jak dotychczas elektryka dla osoby ok 152 cm wzrostu.
Wobec czego dalej ujeżdżam niezniszczalnego Wheelera z rama Cro-Mo i pełnym STX SE z 1996 r :mrgreen:

Lza - 2018-04-11, 15:04

Domyślam się, że chodzi o rozmiar ramy? Sprawdzałeś, czy samemu się nie da zamówić odpowiedniej ramy np od majfriendów? Może ramy są tylko duże, bo muszą mieć miejsce na akumulatory? (Trochę nie siedzę w tej dziedzinie rowerowej).
PiotrWie - 2018-04-11, 15:42

Lza napisał/a:
Domyślam się, że chodzi o rozmiar ramy? Sprawdzałeś, czy samemu się nie da zamówić odpowiedniej ramy np od majfriendów? Może ramy są tylko duże, bo muszą mieć miejsce na akumulatory? (Trochę nie siedzę w tej dziedzinie rowerowej).

Jak jest akumulator w ramie to wychodzi za wysoki przekrok, jak jest akumulator na bagażniku to katalogi zaczynają się od rozmiaru 46 - 47 - a ona jeździ na 39.

imielinek - 2018-04-11, 17:12

To ja też się pochwalę nowym zakupem

jeszcze zostało kierownicę owinąć:)

piku - 2018-04-11, 17:42

imielinek napisał/a:
To ja też się pochwalę nowym zakupem
[url=https://images84.fotosik.pl/1039/2eabdc6d0e34fdf5med.jpg]Obrazek[/URL]
jeszcze zostało kierownicę owinąć:)


Dobry rower, ma solidny haczyk na siatkę na zakupy! Ale górna rura trochę krzywa, i tylny widelec też. Czy to aby bezpieczne?

PiotrWie - 2018-04-11, 20:17

imielinek napisał/a:
To ja też się pochwalę nowym zakupem
jeszcze zostało kierownicę owinąć:)

A czym to się dziś robi? Bo jak ja jeździłem z taką kierownicą - były to lata 70-te i 80-te owijało się najpierw starą dętką pociętą na kilkucentymetrowej szerokości paski, a następnie prestoplastrem. Myślę że dzisiaj są bardziej wyrafinowane metody.

piku - 2018-04-11, 20:55

PiotrWie napisał/a:
A czym to się dziś robi?


Znalazłem w necie taką nazwę: owijka. A może to tylko ktoś sobie drakę robi ;-)

imielinek - 2018-04-11, 21:47

dokładnie kupuje się w sklepie rowerowym owijkę od spodu z paskiem kleju i owija się kierownicę
imielinek - 2018-04-11, 21:50

piku napisał/a:
imielinek napisał/a:
To ja też się pochwalę nowym zakupem
[url=https://images84.fotosik.pl/1039/2eabdc6d0e34fdf5med.jpg]Obrazek[/URL]
jeszcze zostało kierownicę owinąć:)


Dobry rower, ma solidny haczyk na siatkę na zakupy! Ale górna rura trochę krzywa, i tylny widelec też. Czy to aby bezpieczne?

dobrze że haczyk na siatkę jest z dwóch stron to będzie można rozłożyć zakupy równomiernie żeby sie na jedną stronę nie przewrócić

jurek - 2018-04-11, 22:03

No i siodełko jakieś takie kaprawe :oops: pozdr
imielinek - 2018-04-11, 22:07

jurek napisał/a:
No i siodełko jakieś takie kaprawe :oops: pozdr

do takiego siodełka są odpowiednie spodenki żeby było wygodnie jeździć 8-)

piku - 2018-04-11, 22:37

imielinek napisał/a:
piku napisał/a:
imielinek napisał/a:
To ja też się pochwalę nowym zakupem
[url=https://images84.fotosik.pl/1039/2eabdc6d0e34fdf5med.jpg]Obrazek[/URL]
jeszcze zostało kierownicę owinąć:)


Dobry rower, ma solidny haczyk na siatkę na zakupy! Ale górna rura trochę krzywa, i tylny widelec też. Czy to aby bezpieczne?

dobrze że haczyk na siatkę jest z dwóch stron to będzie można rozłożyć zakupy równomiernie żeby sie na jedną stronę nie przewrócić


Aaa! No fakt! Ja myślałem o tym w środku, żeby łatwiej było sięgać po cukierki w czasie jazdy.

imielinek - 2018-04-12, 06:46

ten po środku przy ramie to jest żeby był gdzie puszkę z piwem przewieźć
DrOzda - 2018-04-12, 08:22

Nie za mały skoro taki komin podkładek na rurze sterowej ? Mostek strasznie duży offset ...
No i czemu nie docięta ?
Co to za model ?

piku - 2018-04-12, 08:35

DrOzda napisał/a:
Nie za mały skoro taki komin podkładek na rurze sterowej ? Mostek strasznie duży offset ...No i czemu nie docięta ?


Co to jest offset mostka?
A o tej rurze to dyskutujemy od jakiegoś czasu - trzeba na czymś wieszać siatkę za zakupami!
Kominy są tylko po to, żeby zachować szlachetny zawód kominiarza, któremu grozi zaniknięcie w związku z nową polityką klimatyczną.

Lza - 2018-04-12, 09:05

A błotniki i bagażnik dzie? A dzie prądnica i oświetlenie? Dzwonek dzie?
Lza - 2018-04-12, 09:07


piku - 2018-04-12, 09:15

Lza napisał/a:
A błotniki i bagażnik dzie? A dzie prądnica i oświetlenie? Dzwonek dzie?


Ja bym dodał odblaski na szprychach - podobno rowery bez tego bardzo wolno jeżdżą.

PiotrWie - 2018-04-12, 10:52

piku napisał/a:
Ja bym dodał odblaski na szprychach - podobno rowery bez tego bardzo wolno jeżdżą.

No akurat jako kierowcy i rowerzyści powinniśmy widzieć jak przydatny dla bezpieczeństwa jazdy jest ten element - no chyba że zawsze się kończy jazdę zdecydowanie przed zmrokiem.
Rower nawet z typowym oświetleniem z boku jest niewidoczny jak nie ma odblasków na szprychach.

imielinek - 2018-04-12, 16:03

model nieznany składany samodzielnie prze poprzedniego właściciela a nie docięta bo w poniedziałek kupiony i nie da się wszystkiego na raz zrobić. Jeżeli chodzi o osprzęt to hamulce shimano 105 napęd ultegra rama karbon i koła fulcrum racing 3
Lza - 2018-04-12, 16:04

ile waży?
imielinek - 2018-04-12, 16:05

jeszcze nie zdążyłem zważyć ale myślę że poniżej 8 kg
Dar1962 - 2018-04-12, 16:26

piku napisał/a:
Ja bym dodał odblaski na szprychach

nie ma śmiacia, jak mnie o mało nie rąbnął na przejeździe rowerowym o zmierzchu jakiś senny szofer,od razu założyłem takie lidlowe pręciki 3M. Lampki (nawet mrygające) w takiej sytuacji g dają

gregorisan - 2018-04-12, 19:28

Jeżdżąc sporadycznie samochodem nie miałem odblasków na kołach roweru. Od kiedy regularnie jeżdżę samochodem mam już odblaski ;-)
Dar1962 napisał/a:
od razu założyłem takie lidlowe pręciki 3M

Mam je też od roku ( około 5 tysięcy km) i dają radę :)

piku - 2018-04-12, 19:56

PiotrWie napisał/a:
[Rower nawet z typowym oświetleniem z boku jest niewidoczny


Typowe oświetlenie rowerowe (np. B+M) zapewnia widoczność również z boku. Ale oczywiście zgadzam się: im więcej odblasków, tym lepiej.

Lza - 2018-04-12, 23:42

Kup rower w ikea mówili, będzie super mówili..




imielinek - 2018-04-13, 06:52

Fajne masz puzzle :)
gregorisan - 2018-04-13, 07:43

Pompki brakuje ;-)
defunk - 2018-04-13, 09:20

Rower w stanie deweloperskim to świetna sprawa, chociaż osobiście nie brałem się (i nigdy nie wezmę) ani za nabijanie sterów, ani za zabawę płynami hamulcowymi.


Ten służy mi już raczej głównie do dojeżdżania do pracy:




Ten się głównie kurzy, bo pies nie nadąża, a tak czy inaczej wolę skoczyć w jakieś góry na przechadzkę:


piku - 2018-04-13, 09:35

Defunk, widzę, że mamy podobne poglądy na to, jak powinien wyglądać rower ;-)
Odezwij się do mnie.

Lza - 2018-04-13, 10:00

Nabijanie sterów jest banalne. A czy ogarnę hydraulikę hamulcową to isę okaże. Najwyżej podjadę z tym na serwis. Ale z tego co widziałem na filmikach to nie ma żadnej większej filozofii i w zasadzie ta się to nawet na szlaku zrobić
PiotrWie - 2018-04-13, 12:01

Parę rowerów w swoim życiu złożyłem - ale to były trochę inne rowery. Od lat 90 - czyli od czasu jak rowery można kupić w sklepie kupuję gotowe, jak coś nie pasuje to zmieniam.
Przyglądałem się tym zdjęciom - ale po dużym powiększeniu robią się nieczytelne - a po średnim nie umiem znaleźć - czego Ci jeszcze brakuje? Jak zauważyłem tarczę z przodu planujesz jedną - ale mniejszą niż największa koronka na kasecie.

no chyba że urządzimy konkurs na spostrzegawczość - czego brakuje na zdjęciach :mrgreen:

Lza - 2018-04-13, 12:26

Kupił bym gotowy, gdyby były gotowe rowery w tej cenie, z taką konfiguracją i o takiej kolorystyce. (Ale połączenia tych trzech czynników nie ma, dlatego zdecydowałem się pobawić)

Na zdjęciu nie ma zestawów montażowych do dumpera, ale to są 4 takie malutkie pierścienie, około 1cm x 1cm - nawet jak by były to pewnie były by nie do uchwycenia ;)

W każdym razie dzisiaj kurier przywiózł z z innego sklepu, więc trzeba będzie zmierzyć się z tym wyzwaniem. Przez bikestację mam półtora miesiąca obsuwy. planowałem w połowie marca już na nim śmigać..

(jedna z opon też - której bike stacja nie była w stanie w półtora miesiąca przysłać, inny sklep dostarczył w 41 godzin od zamówienia)

PiotrWie - 2018-04-13, 20:42

w świecie owadów takie kolory oznaczają - nie zbliżaj się, jestem niebezpieczny ( osa, szerszeń itd.) Czy Ty też???
Lza - 2018-04-13, 22:53

To wszystko jest zielone nie żółte ;)
defunk - 2018-04-14, 11:05

"Liściołaz żółty (Phyllobates terribilis) − gatunek płaza z rodziny drzewołazowatych (Dendrobatidae), nazywany też liściołazem złocistym lub straszliwym. Jest najjadowitszym płazem na świecie. Toksyny zawarte w wydzielinie skóry tego liściołaza są wykorzystywane przez Indian Embre i Choco do zatruwania strzał."

Oczywiście nazywa się żółty, ale są też zielonkawe:




(za Wikipedią)

maro_1955 - 2018-04-14, 11:25

Takimi zardzewiałymi rowerami też jeżdżą w Toskanii.
gregorisan - 2018-04-14, 18:25

Dzisiaj pierwsza "seta" w tym roku - Frydek-Mistek ( Czechy) :-)
Dystans - 121 km.

https://www.strava.com/activities/1507971380

Lza - 2018-04-14, 22:36

My rodzinnie, Wiślana Trasa Rowerowa, a także sprawdziliśmy, czy Niepołomicka się dalej puszcza.

https://www.endomondo.com...outs/1100670152

gregorisan - 2018-04-15, 09:00

Fajna droga rowerowa po wałach a co najważniejsze asfaltowana. U nas w Raciborzu też takowa powstała wokół miasta tylko, że niestety użyli kostki bauma ( przyjaciel prezydenta miasta ma firmę brukarską) i już po kilku latach wszystko zaczęło "pływać" :-/ W Czechach też tego typu drogi asfaltują i nic poważnego się z nimi nie dzieje.
imielinek - 2018-04-15, 19:20

kupił to testuje dziś po rodzinnych 20 km przsiadka na szosę i taki
trening wyszedł

Lza - 2018-04-15, 21:23

gregorisan napisał/a:
Fajna droga rowerowa po wałach a co najważniejsze asfaltowana.


WTR-ka ma być od źródeł aż po Bałtyk. To będzie wspaniała trasa - w końcu Wisła meandruje po całej Polsce i przepływa przez szereg ciekawych miast, a pewnie i ciekawostek przyrodniczych nie brakuje. Na razie Małopolska wyprzedziła wszystkich i trasa ta jest w trakcie budowy w moim województwie. Niektóre odcinki są już gotowe ;)

Lza - 2018-04-15, 21:50

Przyszła ta długo wyczekiwana minuta, w której budowa mojego zielonego, wyindywidualizowanego ścieżkowca dobiegła końca. ;)





















I tu już fotki z jazdy testowej, czyli z naturalnego środowiska dla ścieżkowca:



















https://imgur.com/gallery/1Dlv6

gregorisan - 2018-04-16, 09:43

No i git ;)

U mnie w okolicy też powstaje ciekawy projekt rowerowy. Po byłych torowiskach budują przygraniczny szlak: Żelazny Szlak Rowerowy.
https://www.facebook.com/...23027068369465/

Lza - 2018-04-16, 10:25

Super! jestem fanem takich szlaków, które powstały na zlikwidowanych liniach kolejowych. Jeździłem takimi trasami w wielu krajach i zawsze zapewniają fajne, kolejowe wrażenia.

Wiadomo kiedy będzie gotowy?

defunk - 2018-04-16, 12:20

I to jest, kurtka, tragedia, bo u nas zamiast TIR-y wysłać na tory (a przy okazji ułatwić troszkę ludziom życia jeśli chodzi o transport), zamyka się linie kolejowe, w najlepszym przypadku przerabiając na jakieś nowojorskie haj-lajny.

Nie cierpię kolei, przez ostatnie 15 lat jechałem pociągiem tylko raz (musiałem jakoś wrócić po sprzedaży auta znajomej, była to sprzedaż z dowozem), ale też prawdą jest, że jesteśmy przez to 100 lat za Czechami, gdzie vlak dochodzi do prawie każdej pipidówki.

Lza - 2018-04-16, 12:43

defunk napisał/a:
zamiast TIR-y wysłać na tory


Zastanawia mnie taka narracja, bo wskazuje na głęboki brak trzeźwości spojrzenia na rzeczywistość autora. Uważasz, że
można doprowadzić tory do każdej stacji benzynowej, biedronki, delikatesów? Do każdej firmy, nawet niewielkiej, co produkuje coś w przysłowiowym garażu i raz na miesiąc potrzebuje wysłać kontener produktów i przyjąć kontener surowców?
Na każdy plac budowy?

Transport kolejowy ma olbrzymie ograniczenia, nie ma rozwoju bez transportu pojazdami ciężarowymi, bo rozwój oparty jest o małe i średnie przedsiębiorstwa, których jest najwięcej, ale jako jednostki produkują za mało by się opłacało budować do nich tor kolejowy i podstawiać jeden wagon miesięcznie

Zresztą kolej w PL przeżywa teraz renesans, z tym że wreszcie zaczyna kursować w sposób dostosowany do pasażerów i towarów a nie kolejarzy.

PiotrWie - 2018-04-16, 15:28

No teraz to widać że jest zielone - a na poprzednich zdjęciach było jakieś żółtawe - szczególnie kierownica.
defunk - 2018-04-16, 16:57

Lza napisał/a:
Zastanawia mnie taka narracja, bo wskazuje na głęboki brak trzeźwości spojrzenia na rzeczywistość autora. Uważasz, że
można doprowadzić tory do każdej stacji benzynowej, biedronki, delikatesów? Do każdej firmy, nawet niewielkiej, co produkuje coś w przysłowiowym garażu i raz na miesiąc potrzebuje wysłać kontener produktów i przyjąć kontener surowców?


Rzecz jasna sprowadzając każde zdanie do absurdu można osiągnąć... nic nie można osiągnąć.
Transport kolejowy musi być prowadzony między węzłami kolejowymi, niechby nawet było takich tylko (strzelam) 16 w Polsce. Czyli TIR nie zwiedza całego kraju (np. Wrocław-Kraków, etc.), lecz wsiada na lawetę kolejową w najbliższym węźle, jest przewożony do węzła położonego najbliżej miejsca przeznaczenia -- dalej już jedzie o własnych siłach.

Szwajcarzy potrafią, a Polak się dziwi? ;-)


gregorisan - 2018-04-16, 18:02

Europa od lat stawia na transport kolejowy, rzeczny bo to najtańsza forma transportu towarów. Niestety Polska jak zawsze musi iść pod prąd i większość przewozimy drogami a potem zdziwienie, że mamy taki stan nawierzchni. Dla przykładu tranzytowa 45 z Raciborza do Chałupek jest rozjebana na całej długości przez TIR-y mimo tego, że już w przeciągu 2-3 lat była łatana kilkakrotnie.
Ze dwa lata temu czytałem, że mamy najwięcej małych i średnich miast w Europie, które nie mają dostępu do połączeń kolejowych.
W Czechach było to zaledwie...jedno miasto ( w Polsce największe z nich to Jastrzębie - Zdrój, gdzie akurat powstaje szlak rowerowy na torowisku, który podlinkowałem kilka postów wyżej).

wuju - 2018-04-16, 18:08

Wyślijcie Tiry na tory to potem będzie płakać że w markecie nie ma danego towaru. Co do Szwajcarii to w ten sposób jest realizowany transport tranzytowy a nie docelowy.
piku - 2018-04-16, 19:43

gregorisan napisał/a:
Fajna droga rowerowa po wałach a co najważniejsze asfaltowana.


Tego się właśnie spodziewałem po trasie naddunajskiej na Węgrzech, ale biegła ona na tym odcinku (Szekszard - Mohacz) wałem przeciwpowodziowym i w większości była wyasfaltowana. Rzadko trafiały mi się tak nudne (choć szybkie) trasy. Wyglądało to źle zwłaszcza po odcinku rumuńskim i serbskim.

piku - 2018-04-16, 19:47

Lza napisał/a:
Przyszła ta długo wyczekiwana minuta


Napisz coś więcej o włóczynutce. Co to za rama, jaka specyfikacja całości, waga? Kto malował te napisy (czy też są naklejane)?

piku - 2018-04-16, 19:54

Gdyby przypadkiem kogoś ciągnęło na Roztocze, w najbliższy weekend odbywa się 48. Rajd Roztocze Wiosną. Są na nim dwie trasy rowerowe. Jedna mtb, organizowana przez Rowerowy Lublin, a druga rekreacyjno-kulinarna, organizowana przeze mnie i kolegę. Trasy można znaleźć na FB, wpisując nazwę rajdu.
Moja grupa (ok. 12 osób na tę chwilę, plus kilka osób z zamojskich Włóczykijów) będzie jeździła w sobotę 21 kwietnia z Górecka Starego do Tarnogrodu (czyli trasa puszczańska), a w niedzielę 22 kwietnia przez Roztocze Centralne i Roztoczański Park Narodowy. Przewidujemy obiady po drodze.
Spotykamy się już w piątek wieczorem w Górecku Starym.
Zapraszam zainteresowanych.
Piotrek

defunk - 2018-04-16, 20:27

wuju napisał/a:
Wyślijcie Tiry na tory to potem będzie płakać że w markecie nie ma danego towaru. Co do Szwajcarii to w ten sposób jest realizowany transport tranzytowy a nie docelowy.


Myślę, że ludność byłaby szczęśliwa, gdyby choćby ruch z zachodu na wschód zniknął z A4 i A2. Biorąc pod uwagę różnice w wielkości kraju, śmiało moglibyśmy podziękować także targaniu w ten sposób skrzynek z jabłkami z Trzebnicy do Piły.

BTW przykład Helwecji dowodzi, że jednak zaopatrzenie w sklepach jest znacznie lepsze, niż scyzoryki, czekolada i sery ;-)

malygabrys - 2018-04-16, 22:31

Dobra.
A ja mam pytanie techniczne - mam stary rower (10-12lat) ale super wygodny, alu itp. ale syn się dorwał w zeszłym sezonie i połamał wkład stalowy pod kulki łożyska. Chcę zreanimować go ale szukałem po necie ewentualnych części i d..pa. Oś jest opisana SOVEREIGN IFBY.
Zastanawiam się nad wymianą całej ośki ale wszystko nowe ma jakieś dziwne mocowanie? na kasetę.
U mnie jest po prostu gwint a w nowych wieloklin?
Pytanie - starą kasetę da się na to zamontować czy będę zmuszony zainwestować jeszcze w nową kasetę?

jurek - 2018-04-16, 22:52

Opisane nieprecyzyjnie, ale przypuszczam, ze masz na tylnym kole nakręcany tryb. I tylko taki będzie pasował na tą piastę. Natomiast możesz wymienić ośkę z wianuszkami łożysk i konusami. Jeśli sam tego nie ogarniesz, to daj do serwisu. Majatku nie będzie kosztować. pozdr
malygabrys - 2018-04-16, 22:56

Tak kasetę mam nakręcaną na ośkę - i ośkę chcę wymienić na nową - koło sobie przeplotę i wycentruję - takie rzeczy robiłem mając 13 lat w swoich bicyklach. Chodzi mi o to czy muszę szukać też ośki z gwintem pod kasetę którą mam, czy może być z wieloklinem lub wymienić ośkę i kasetę na nową.
arnold - 2018-04-16, 23:20

Te 12 lat temu były jak dziś stosowane kasety na bębenkach na piaście i tzw. wonobiegi czyli zębatki razem z wolnobiegiem nakręcane na piastę. Teoretycznie wymienisz sąmą oś, ale jest ryzyko że może pękać (przez asymetrię konstrukcji i bardzo długi odcinek od ramy do konusa pod wolnobiegiem.
jurek - 2018-04-16, 23:25

Hm, w wieku 13 lat zaplatałeś i centrowałeś koła a pytasz o wymianę oski? Gwint pod tryb masz na piaście a nie na ośce. Jak masz odpowiedni klucz, to odkręcisz kasetę i nakręcisz nową. Wymiana ośki z wiankami i konusami to prosta sprawa jak masz klucze do konusów. pozdr
malygabrys - 2018-04-16, 23:30

Wyraziłem się nieprecyzyjne. Muszę wymienić całą piastę i pytanie brzmi czy obecne piasty zagrają się z moją starą kasetą nakręcaną na piastę.
arnold - 2018-04-16, 23:39

Oczywiście że tak. Na twoim miejscu zmieniłbym na piastę z bębenkiem pod zdejmowaną kasetę. Nawet pod 7 biegów ale zawsze lepsze rozwiązanie.
malygabrys - 2018-04-16, 23:45

Możesz wytłumaczyć czemu jest lepsze to rozwiązanie techniczne?
arnold - 2018-04-17, 01:45

Ośka przy wolnobiegu może ulec pęknięciu, oraz nie bije tak benbenek jak wolnobieg. Tylko tyle.
Kubuch - 2018-04-17, 08:58

Jak ten wolnobieg ma 13 lat to też się zaraz rozsypie. Skoro chcesz wymieniać piastę to wymień komplet - majątku to nie kosztuje a będzie spokój na kilka kolejnych lat.
Lza - 2018-04-17, 09:50

malygabrys napisał/a:
yraziłem się nieprecyzyjne. Muszę wymienić całą piastę i pytanie brzmi czy obecne piasty zagrają się z moją starą kasetą nakręcaną na piastę.


Nie zgrają się. Współczesne piasty mają mechanizm z zapadkami w piaście, a kaseta to same zębatki, bez żadnego mechanizmu w środku. Dawniej mechanizm ten był umieszczony w nakręcanym na piaście wielorybie - piasta miała tylko łożyska.
Więc nie da się tefo połączyć - musisz kupić zarówno piastę jak i kasetę.

Nie wiem jaki masz rower, wielotryby były chyba max 6 zębatek, więc stawiam, że to system 3*6 shimano SIS lub podobny. Taka wymiana piasty i kasety z pewnością pociągnie za sobą wymianę manetek, przerzutek, i łańcucha oraz najprawdopodobniej też korby i jej suportu. (stare systemy 3x6 nie są w stanie pracować z nowymi: 3x8, 3x9, 3x10, 2x10, 2x11 1x11): inne łańcuchy, inne odległości między zębatkami, inna pojemność przerzutek itd.

Jeśli posiadasz klamkomanetki, trzeba też będzie wymienić klamki do hamulców. A jeśli hamulce są cantilever, to najlepszym rozwiązaniem w takim przypadku jest wymiana również hamulców na v-brake.

W przypadku tak starego roweru, jego ulepszanie nie ma za bardzo ekonomicznego sensu. Najlepiej wymienić tylko zużyte elementy na takie same albo cały rower na nowy.

arnold napisał/a:
Oczywiście że tak.


Bzdura, W jaki sposób chcesz nakręcić wielotryb na piastę z wielowypustem pod montaż kasety?

malygabrys napisał/a:
Możesz wytłumaczyć czemu jest lepsze to rozwiązanie techniczne?


- lżejsze
- wymiana zużytej kasety jest łatwiejsza, podczas gdy odkręcenie wielotrybu to czasem może być duże wyzwanie
- bardziej odporne na zabrudzenia - mechanizm jest schowany głęboko w piaście, może przez tysiące km pracować bez konserwacji, ponieważ jest odizolowany od otoczenia
- bardziej wytrzymałe
- bezobsługowe - Tylna piasta XT wytrzymała mi 10 lat i tysiące km w błocie i piachu bez jakiejkolwiek konserwacji, bez zaglądania do niej.

DrOzda - 2018-04-17, 09:54

Wolnobieg to już archaiczne rozwiązanie które ma więcej wad niż zalet. Raz że z reguły całość jest cięższa, a po drugie rozkład obciążeń od zębatek na oś wyjątkowo niekorzystny co powoduje jej wygięcie a czasami pękanie szprych. Kasety są już od siedmiu rzędów więc nie warto się bawić w wolnobieg jeśli masz do wymiany piastę. Pytanie czy ogóle opłaca się ją wymieniać bo koszt jej zakupu i przeplatania z centrowaniem może być większy niż noweego koła. Sprawdź też stan obręczy bo po latach klocki potrafią już mocno ją zjechać.

Wolnobiegi występują do ośmiu koronek włącznie , kasety od siedmiu do 12.
Więc zmienić napęd z wolnobiegu na kasetę można tylko dla siedmiu lub ośmiu rzędów nie ruszając innych elementów.

defunk - 2018-04-17, 11:04

Lza napisał/a:
W przypadku tak starego roweru, jego ulepszanie nie ma za bardzo ekonomicznego sensu. Najlepiej wymienić tylko zużyte elementy na takie sam


Jeśli rama jest tego warta, tak zabytkowy rower warto przerobić na singla :)

PiotrWie - 2018-04-17, 12:35

Jak chcesz porady jak zreanimować ten rower to albo go opisz dokładnie albo najlepiej dodatkowo obfotografuj - bo piszesz trochę niekonkretnie. Jak się domyślam masz zniszczona piastę tylną ( bo oska to tylko ta część nieruchoma część wewnątrz piasty, na której obraca się koło ) podejrzewam że znajdę w swoich rupieciach stara piastę do nakręcanego wielotrybu.
Jak jest to kilkunastoletni rower markowy i Ci wystarcza to warto bawić się w jakieś przeróbki ( choć wątpię, przed kilkunastu laty były już kasety, nakręcane wielotryby to było rozwiązanie w klasie "supermarketowej", jak byle jaki -lepiej kupić nowy.

Lza - 2018-04-17, 12:39

Zgadza się, 18 lat temu miałem już rower z kasetą 3x8 (miały go ówczene grupy RC, LX, XT, XTR). Nakręcane wielotryby wtedy miały rowery z najniższej półki oparte na osprzęcie shimano SIS lub podobnym 3x6
PiotrWie - 2018-04-17, 12:52

Lza napisał/a:
Zgadza się, 18 lat temu miałem już rower z kasetą 3x8 (miały go ówczene grupy RC, LX, XT, XTR). Nakręcane wielotryby wtedy miały rowery z najniższej półki oparte na osprzęcie shimano SIS lub podobnym 3x6

Ja mam na pewno w STX SE 1996r, a jak będę miał chwilę to sprawdzę w najstarszym posiadanym egzemplarzu - Deore DX 1990r - osprzęt absolutnie niezniszczalny
( no chyba ze pod walcem) :mrgreen:

DrOzda - 2018-04-17, 12:58

Niestety, nawet dzisiaj wolnotryby to standard w budżetowych rowerach nawet w miarę markowych producentów.
Lza - 2018-04-17, 13:03

Trudno się dziwić - tanie w produkcji, a do jeżdżenia po mieście całkowicie wystarczają. Ja jeździłem po Beskidach, po szlakach z takim wielotrybem, rowerem ważącym 18kg. Jakoś wytrzymywały katowanie. Zapadki się łamały, ale można je było wymienić, omzna było kupić zapasowe. Skoro to sobie radziło na szlaku w górach, to po mieście nie powinno być problemu ;)
PiotrWie - 2018-04-17, 22:05

Jak ktoś chce rzeczywiście zabytkową ramą jako podstawę do singla bądź retro - szosówki to w czeluściach mojej piwnicy leży Huragan rozmiar 570, pochodzący z lat 70-tych, jest na nim marzenie każdego rowerzysty w połowie lat 70-tych - prawdziwa przerzutka Shimano Eagle - jestem pewien że po kąpieli w nafcie i nasmarowaniu będzie działać jak nowa.
Nie napisałem - bo wydawało mi się oczywiste - oddam za darmo chętnemu do odbudowy.

arnold - 2018-04-17, 22:13

Lza napisał/a:

arnold napisał/a: Oczywiście że tak.



Bzdura, W jaki sposób chcesz nakręcić wielotryb na piastę z wielowypustem pod montaż kasety?


Nie napisałem że kasętę idzie wymianiać z wolnobiegiem tylko że oba rozwiązania są dostępne w sprzedaży. Można wymienić samą piastę.

jurek - 2018-04-17, 22:49

Tak dla przypomnienia - nie ma sprzętów absolutnie niezniszczalnych. pozdr
Lza - 2018-04-17, 22:57

malygabrys napisał/a:
pytanie brzmi czy obecne piasty zagrają się z moją starą kasetą nakręcaną na piastę


arnold napisał/a:
Oczywiście że tak


Lza napisał/a:
Bzdura


arnold napisał/a:
Nie napisałem że kasętę idzie wymianiać z wolnobiegiem tylko że oba rozwiązania są dostępne w sprzedaży. Można wymienić samą piastę.


Nadajesz się arnold do polityki ;o)

malygabrys - 2018-04-17, 22:59

Kasetę mam 7 i napęd 3*7. Rower jest produkcji polskiego rometu i do rekracji nic więcej nie jest mi potrzebne. Miałem czas gdy jeździłem bardzo dużo w klubie kolarskim na SPORCIE rometu w latach 87-93, na orginalnych schimano, szytkach itp. Ale ten czas minął. Teraz potrzebuję rower sporadycznie ale ma być sprawny.
Podsumowując muszę poszukać takiej piasty jak mam (typ), zrobić przekładkę i tyle.
Dzięki wszystkim za informacje.

Lza - 2018-04-17, 23:05

W takim razie najbardziej ekonomiczne rozwiązanie to wymienić uszkodzone części na nowe, takiego samego typu. Unikniesz konieczności wymiany połowy roweru ;)
malygabrys - 2018-04-17, 23:07

dokładnie
PiotrWie - 2018-04-22, 15:52

Właśnie wróciliśmy z testów rowerów Giant i Liv - testowaliśmy najpierw dwa egzemplarze Liv E +2, potem ja wziąłem Gianta TCX. Elektryki super, W sam raz dla dwojga dziadków, jak ja pojechałem bez wspomagania to na podjeździe zostałem w tyle, na dodatek jak dojechałem byłem zdechły. Wreszcie elektryk z odpowiednim przekrokiem - chyba się zdecydujemy -oboje :-D
gregorisan - 2018-04-22, 21:29

Jak tam Wasz "letni weekendzik" :mrgreen: :?:
U nas intensywnie - prawie 200 km na rowerze i 28 km na trekkingu w górach :-)
https://www.strava.com/activities/1520128688
https://www.strava.com/activities/1523145729
https://www.strava.com/activities/1525202174

Lza - 2018-04-23, 00:05

Ja męczyłem zielonego ścieżkowca na wertepach:

https://www.endomondo.com...outs/1105135337
https://www.endomondo.com...outs/1105708955

imielinek - 2018-04-23, 06:48

u mnie delikatny trening ok 60 km ale strasznie wiało
Marek1603 - 2018-04-23, 07:19

No ja też miałem w sobotę trening z 50km ale w chodzie za kosiarką. ;-) :mrgreen:
Tylko 12 arów plus 150m drogi.

Lza - 2018-04-23, 08:43

Phi, Taki to ja też miałem, w piątek i sobotę, tyle że mam 30 arów. Niestety zrobotyzowane elektryczne kosiarki nie dają rady, mam nadzieję, że za parę lat będą już spalinowe roboty koszące.
PiotrWie - 2018-04-23, 09:33

Marek1603 napisał/a:
No ja też miałem w sobotę trening z 50km ale w chodzie za kosiarką. ;-) :mrgreen:
Tylko 12 arów plus 150m drogi.

Coś cienko u Ciebie z matematyką - 12 arów to np prostokąt 120 x 10 metrów, przy założeniu że nie masz na nim domu i niczego, sama trawa, masz kosiarkę o szerokości koszenia 25 cm daje 40 pasków po 120m, razem 4,8 km. Żeby zrobić resztę - 45 km przy tej drodze musiałbyś mieć tam trawę szerokości ok 75 metrów.
Mam 30 arów trawy, zdarzało mi się chodzić trasy 40-45 km - choć przyznaję było to sporo lat temu - i zdecydowanie koszenie 30 arów wymaga znacznie mniejszego wysiłku - ale niestety nie daje tej przyjemności co przejście.

Lza - 2018-04-23, 09:45

zapomniałeś, że co jeden pasek trzeba iść do lodówki po piwo. No i stąd się bierze te pozostałem 45km ;)
PiotrWie - 2018-04-23, 09:57

Lza napisał/a:
zapomniałeś, że co jeden pasek trzeba iść do lodówki po piwo. No i stąd się bierze te pozostałem 45km ;)

No tego rzeczywiście nie wziąłem pod uwagę :mrgreen:

gregorisan - 2018-04-23, 10:28

Marek1603 napisał/a:
No ja też miałem w sobotę trening z 50km ale w chodzie za kosiarką.


A jaka suma wzniesień :mrgreen:

route2000 - 2018-04-23, 10:42

A jeszcze dodatkowe kilometry się robi jak wyrzuca się trawę z kosza na kupę czy kompost.... :-P
Dar1962 - 2018-04-23, 11:15

PiotrWie napisał/a:
zdarzało mi się chodzić trasy 40-45 km - choć przyznaję było to sporo lat temu - i zdecydowanie koszenie 30 arów wymaga znacznie mniejszego wysiłku

należy doliczyć siłę poświęconą na pchanie kosiarki, oraz inne czynności manualne w związku z tą czynnością, więc sumaryczny wydatek kaloryczny może być co najmniej równy

Marek1603 - 2018-04-23, 12:16

Czekałem kiedy ktoś to policzyć. :mrgreen:
No i nie zapominajcie, że jest to w górach więc nachylenie terenu też daje dodatkowy wysiłek który trzeba przeliczyć na km.

Lza - 2018-04-23, 22:49

W stravie ma być od maja nowa aktywność: kosiarka
imielinek - 2018-05-06, 10:21

Weekend majowy uważam za udany
https://www.endomondo.com...outs/1114197559
https://www.endomondo.com...outs/1112879106
plus ok 60 km w tempie spacerowym z rodziną

gregorisan - 2018-05-06, 20:03

Nasz długi weekend zaczął się już 28 kwietnia :mrgreen:

W tym czasie na rowerze 470 km i zrobiłem sobie jednodniowy trekking w czeskie Beskidy - 37 km.
Także z wiekiem zauważyłem, że mam jakoś więcej sił i chęci a 40 lat na karku :mrgreen:

defunk - 2018-05-06, 21:13

P.T. Koledzy na dwóch kółkach, to ja może z nieco innej beczki -- wczoraj, 2 psy i 4 przewodników -- i wspaniałe Broumovské stěny
PiotrWie - 2018-05-07, 22:14

gregorisan napisał/a:
Nasz długi weekend zaczął się już 28 kwietnia :mrgreen:

W tym czasie na rowerze 470 km i zrobiłem sobie jednodniowy trekking w czeskie Beskidy - 37 km.
Także z wiekiem zauważyłem, że mam jakoś więcej sił i chęci a 40 lat na karku :mrgreen:

40 lat to szczyt możliwości - więc nic dziwnego. Niestety od teraz będzie juz niestety gorzej - początkowo bardzo powoli, zauważysz to za jakieś 7 - 10 lat, a za ok 20 zacznie Ci to przeszkadzać.
Oczywiście nie dotyczy to wyczynowego uprawiania sportu - oni eksploatują się nadmiernie i wydolność spada wcześniej., ale np okolice 40 to zwykle szczyt możliwości np dla himalaistów.

jurek - 2018-05-07, 22:42

Wynika z tego, że szczyt możliwości mam już za sobą? :?: pozdr
benyo - 2018-05-07, 22:57

jurek napisał/a:
Wynika z tego, że szczyt możliwości mam już za sobą? :?: pozdr

Czas odchodzić :mrgreen:

jurek - 2018-05-08, 11:19

Wiem, wiem. Z mojej półki już wielu kolegów odeszło. Na razie muszę poczekać, bo mam 94 letnią mamę pod opieką. Na poważnie - od 60 tki wydolność spada na łeb na szyję. Teraz to już walka, chociaż przyjemna o zachowanie resztek. 40-50 km spacerem. pozdr
PiotrWie - 2018-05-08, 11:30

No ja bym już się nie zdecydował na załadowanie wszystkich rzeczy na rower ( bywało z zapasami po 40-50 kg) i wyjazd na 2- 3 tygodnie na etapy po 100 - 120 km. czy przejście w ciagu 3 dni ze Świeradowa Zdroju do Paczkowa - ale wybieram się na przejście przez góry Białe na Krecie ( nie mylić z przejściem wąwozu Samaria - to jest spacer, nie trzeba nawet nieść wody - co kilka kilometrów jest kran - Samaria to taki disneyland dla" all - inclusivów) - co niektórym 40 - latkom wydaje się niemożliwe.
imielinek - 2018-05-11, 19:27

w końcu się udało ułożyć na rowerze w związku z tym zniknął wieszak na siatki
damiaszek - 2018-05-11, 19:55

U mnie obecny tydzień był/jest mocno rowerowy. W szkole u córki wymyślili jakiś program rowerowy i w związku z tym cały tydzień dojeżdżaliśmy do razem do szkoły ~8-9km, a później jeszcze dokładałem do pracy jakieś 4-5 km. W sumie z dodatkowymi kilometrami po mieście wyszło mi od poniedziałku 150km - a nie wybrałem się na żadną wycieczkę, ba nawet Laskiem Wolskim po bułki się nie przejechałem ;-) . Duster natomiast w tym zrobił "Włodarkowy" przebieg coś około ~100km ;-) . W przyszłym tygodniu córka ma zieloną szkołę - jak jej(i innym) zapał nie minie do dam fotkę jak wygląda ulica przed szkołą - normalnie Amsterdam, a nie Kraków.
PiotrWie - 2018-05-11, 22:53

Dziś przyszły do sklepu nasze nowe pojazdy - niestety po powrocie zdążyliśmy tylko zrobić miejsce w garażu - pierwsza jazda jutro.
PiotrWie - 2018-05-12, 21:19

Dziś udało nam się pojeździć - nie mieliśmy zbyt dużo czasu więc zrobiliśmy nasze standardowe kółko wokół domu - jak jest długi dzień to czasem nam się udaje je przejechać wieczorem po pracy.
I tak - długość przejazdu - 44 km, trochę pofałdowany, w większości asfalt.
Przy wyjeździe - 89% naładowania baterii, przewidywany zasięg na eko - 110 km.
Po powrocie - 71 % naładowania baterii, przewidywany przebieg na eko - 88 km.
Jazda - w większości na eko, czasem przy większych podjazdach - eko+, na jednym na którym na normalnym rowerze musiałem jechać na 22 z przodu i 28 z tyłu - tryb normal.
Podstawowa rzecz która nam się podoba - na podjazdach jedziesz na 18 - 20 z tyłu, jeden obrót pedałami to prawie dwa obroty koła - a nie dwa obroty pedałami na 1 obrót koła - na górkę wyjeżdżasz świeży.
Jak na nasze możliwości i potrzeby - chyba będzie w sam raz, okaże się jak pojedziemy gdzieś dalej - ale to już po urlopie - w piątek wylatujemy na Kretę.
I jeszcze porównanie do poprzednich rowerów - średnia z 14 km/h wzrosła do 19,5km/h, czas jazdy - poprzednio trochę ponad 3 godziny, obecnie - 2h 20 min.

defunk - 2018-05-12, 21:55

PiotrWie napisał/a:
czas jazdy - poprzednio trochę ponad 3 godziny, obecnie - 2h 20 min


W sumie zmiana na gorsze ;-)

PiotrWie - 2018-05-12, 22:08

defunk napisał/a:
PiotrWie napisał/a:
czas jazdy - poprzednio trochę ponad 3 godziny, obecnie - 2h 20 min


W sumie zmiana na gorsze ;-)

Zależy jak podchodzić - myślę że teraz będą dla nas możliwe trasy 100 - 120 km - a poprzednio nie bardzo. A przede wszystkim brak problemów na podjazdach.

imielinek - 2018-05-12, 22:23

Ja dziś wystartowałem w jeździe indywidualnej na czas w pucharze Warmii i Mazur wynik na 15 km trasie 6 miejsce na 12 uczestników ze średnia prędkością 35km/h
Jutro ze startu wspólnego 84 km zobaczę czy utrzymam miejsce po czasówce

jurek - 2018-05-12, 22:25

Jak zwykle wszystko ma swoje plusy dodatnie i plusy ujemne :mrgreen: pozdr
Lza - 2018-05-13, 00:28

damiaszek napisał/a:
dam fotkę jak wygląda ulica przed szkołą - normalnie Amsterdam, a nie Kraków.


Temat znany w Krakowie - akcja chyba "zażarła"

https://smoglab.pl/rowerowy-maj-hulajnogi-i-rowery-nie-mieszcza-sie-na-szkolnych-parkingach-zdjecia/

Lza - 2018-05-13, 00:30

PiotrWie napisał/a:
Dziś przyszły do sklepu nasze nowe pojazdy - niestety po powrocie zdążyliśmy tylko zrobić miejsce w garażu - pierwsza jazda jutro.


Ładne trekingowce. Ciekawi mnie jak by sobie poradziły (bateria) na długich podjazdach (np 30km cały czas w górę i z 500m albo i 1000 przewyższenia.

defunk - 2018-05-13, 08:42

Lza napisał/a:
damiaszek napisał/a:
dam fotkę jak wygląda ulica przed szkołą - normalnie Amsterdam, a nie Kraków.


Temat znany w Krakowie - akcja chyba "zażarła"

https://smoglab.pl/rowerowy-maj-hulajnogi-i-rowery-nie-mieszcza-sie-na-szkolnych-parkingach-zdjecia/


Jeszcze moment i będzie jak w Kopenhadze -- za dużo! rowerów!!

https://www.theguardian.c...ling-congestion

http://bicycletimesmag.co...nhagen-reality/

(plus olbrzymi kłopot z nieprawidłowo zaparkowanymi bicyklami).

PiotrWie - 2018-05-13, 08:47

Lza napisał/a:
PiotrWie napisał/a:
Dziś przyszły do sklepu nasze nowe pojazdy - niestety po powrocie zdążyliśmy tylko zrobić miejsce w garażu - pierwsza jazda jutro.


Ładne trekingowce. Ciekawi mnie jak by sobie poradziły (bateria) na długich podjazdach (np 30km cały czas w górę i z 500m albo i 1000 przewyższenia.

Sprawdzimy ale najwcześniej w połowie czerwca - mamy tu trochę takich tras w Jesenikach, kółka po 60 - 70 km połowa w górę połowa w dół

PiotrWie - 2018-05-16, 21:08

Jak na razie zrobiliśmy w ciągu 5 dni - nie ładując - 139 km. Teren pofałdowany - tak 1/3 po płaskim, 1/3 pod górę i 1/3 z góry Poziom naładowania baterii - początkowo 89% na koniec 19%. Jak dla nas - zupełnie satysfakcjonujące, wątpię byśmy jeździli powyżej 150 km naraz. Pewnie jak by ktoś próbował podjechać z Jeleniej Góry na Śnieżkę to by mu bateria zdechła, my nie będziemy próbować, co najwyżej z Karlovej Studanki na Praded, ale tam powinno wystarczyć.
Po podłączeniu do gniazdka - po pierwszej godzinie wzrost z 19% do 53% - czyli częściowe doładowanie np w czasie obiadu - całkiem realne.

gregorisan - 2018-05-16, 22:21

Z Karlovej Studanki na Pradziada jest 10 km i różnica wysokości 670 m, więc to chyba żaden problem dla "elektryków". My w tym roku planujemy wycieczkę do Karlovej Studanki z Opavy - a czy damy radę podjechać wyżej to się okażę ;)
PiotrWie - 2018-05-17, 10:01

gregorisan napisał/a:
Z Karlovej Studanki na Pradziada jest 10 km i różnica wysokości 670 m, więc to chyba żaden problem dla "elektryków". My w tym roku planujemy wycieczkę do Karlovej Studanki z Opavy - a czy damy radę podjechać wyżej to się okażę ;)

Prosto spod domu nie pojadę - mam 86 km w jedną stronę - 170 km = podjazd w jednym dniu to dla hardcorów - my jeździmy spokojnie.
Jak chcesz ambitne trasy to znajdź na Wikilc konto Alberto Pedrottiego - ten jest niezły hardcor :mrgreen:

gregorisan - 2018-05-17, 10:15

PiotrWie, my tez jeździmy typowo rekreacyjnie i turystycznie bez żadnego zacięcia sportowego - tym bardziej, że mamy zwykłe crossowe rowery ze średniej półki.
Mój rekord życiowy to 150 km a małżonki 127 km, więc to żaden wyczyn - po prostu rower pozwala utrzymać wagę ciała w ryzach a do tego działa kojąco na nerwy :mrgreen:
Jedynym wyzwanie dla mnie co roku jest zrobienie w sezonie minimum 5000 km i zwiedzenie jakiś nowych miejsc :-)

PiotrWie - 2018-05-17, 11:02

gregorisan napisał/a:
PiotrWie, my tez jeździmy typowo rekreacyjnie i turystycznie bez żadnego zacięcia sportowego - tym bardziej, że mamy zwykłe crossowe rowery ze średniej półki.
Mój rekord życiowy to 150 km a małżonki 127 km, więc to żaden wyczyn - po prostu rower pozwala utrzymać wagę ciała w ryzach a do tego działa kojąco na nerwy :mrgreen:
Jedynym wyzwanie dla mnie co roku jest zrobienie w sezonie minimum 5000 km i zwiedzenie jakiś nowych miejsc :-)

150 km rekreacyjnie to całkiem dużo - mój rekord życiowy to 120 - chociaż z 40 kg obciążeniem na bagażniku i na stalowym Kormoranie który ważył podobnie jak dzisiaj elektryki i miał z przodu tarczę 48 a z tyłu pięciotryb 14 - 20.

gregorisan - 2018-05-17, 19:51

PiotrWie napisał/a:
150 km rekreacyjnie to całkiem dużo

Jak ktoś jeździ regularnie po tych kilka tysięcy km na rok to takie 150 km przy niezbyt szybkim tempie i niewygórowanej sumie wzniesień nie stanowi problemu :-)

defunk - 2018-05-17, 20:54

Jak ktoś robi wycieczki po 150 km w niezbyt szybkim tempie, to raczej nie przejeżdża kilka tysięcy rocznie (nie starczyłoby na nic więcej, nawet na jakiś mikro-trening).

W najlepszych rowerowych czasach robiłem nawet do 1,1 tys. km miesięcznie, generalnie jeżdżąc rowerem prawie tylko do pracy (bo wracałem do domu jadąc w całkiem przeciwną stronę -- na szczęście zawracałem jeszcze przed zagięciem globusa).
Na dłuższą metę to się jednak nudzi, lepsze są spacery z psem :)

Lza - 2018-05-17, 20:56

Dlatego ja wybrałem MTB. Nie robi się dużo km, za to każde 100 metrów jest inne i na każdym kilometrze są innego typu wyzwania ;)
Lza - 2018-05-17, 21:18

A, no i nadal często się zdarza, że napotkani przypadkiem ludzie podziwiają taką zgraną parę: MTBowca i jego MTB,ka walczącymi dzielnie z jakimiś nietypowymi przeszkodami na drodze ;) A ja jestem artystyczna dusza i lubię dawać takie popisy.

Parę razy mi się przydażyło, że ludzie bili brawa gdy nagle wyłoniłem się z błota i krzaków i stanąłem na szczycie jakiegoś wierzchołka.. ;)

gregorisan - 2018-05-17, 21:47

defunk napisał/a:
Jak ktoś robi wycieczki po 150 km w niezbyt szybkim tempie, to raczej nie przejeżdża kilka tysięcy rocznie (nie starczyłoby na nic więcej, nawet na jakiś mikro-trening).

Z żoną robimy rocznie średnio 5 tysięcy km i to na pełnym luzie. W tym roku od stycznia mamy już 2 tysiące wykręcone.
https://www.strava.com/athletes/5381783

gregorisan - 2018-06-01, 15:46

Jak tam "letni maj" na kole ;)?

My żeśmy w maju wykręcili 1059 km i niestety, ale zabrakło 190 km do zdobycia May Cycling Distance Challenge na Stravie ;-)
Za to zdobyty May Cycling Climbing Challenge, gdzie trzeba zebrać minimum 7500 km sumy wzniesień i May Gran Fondo, gdzie trzeba przejechać choć jedną wycieczkę na minimum 100 km.

imielinek - 2018-06-01, 16:00

maj zakończyłem z wynikiem 950 km niestety awaria koła w szosie oraz mały wypadek w pracy mocno zablokował połykanie kilometrów, czerwiec na chwile obecną nie zapowiada się wcale lepiej pod tym względem
gregorisan - 2018-06-01, 20:15

Niestety dowiedziałem się dzisiaj, że w środę wieczorem zginęło dwóch raciborskich rowerzystów wracających wieczorem z Czech.
Sami jeździmy tą trasą bardzo często i jestem w lekkim szoku... :cry:

http://www.naszraciborz.p...w-szpitalu.html

Lza - 2018-06-01, 22:51

gregorisan napisał/a:
Jak tam "letni maj" na kole


Spieprzył się nowy licznik za 250 zeta. (ja mam jakiegoś straszliwego pecha do liczników - nie ma roku, żeby się coś nie działo). Odesłałem już do sklepu z prośbą, żeby odczytali dane jak się da, ale trochę powątpiewam czy dadzą radę je wydobyć.
Endomondo twierdzi że przejechałem w maju 398 km - więc bardzo zacnie, biorąc pod uwagę że połowa lub więcej po polnych drogach ;)

Wczoraj byłem z juniorką w przyczepce na świeżym odcinku Velo Dunajec (Tarnów - ujście Dunajca do Wisły). 72km. Jak dla mnie dystans potworny - jestem przyzwyczajony do tras rzędu 20-30km, ale intensywnych i trudnych technicznie. Tu odwrotnie, zero wyzwań ale długo. Mam dość asfaltu na nastepne 4 lata, ale traska na pewno bardzo przyjemna dla tych co lubią płasko i asfaltowo. Jakiś męski narząd rozsypał pinezki i w przyczepce poszły oba koła - 3 dziury musiałem kleić. Natomiast grube górskie gumy w rowerach okazały się nie do przebicia dla pinezek. ;) No i Tarnów jest ładnym, zadbanym i klimatycznym miastem (taki mały Kraków). Co ciekawe w Tarnowie nie trzeba jeździć ulicami, bo prawie wszędzie lecą znakowane ciągi rowerowo - piesze. (zdaje się, że z projektu Velo Metropolis). Małopolska jak zwykle wyprzedza inne rejony kraju, co mnie niezmiernie cieszy.

https://www.endomondo.com...outs/1131411263

https://www.malopolska.pl...ska/velodunajec

defunk - 2018-06-02, 07:46

gregorisan napisał/a:
Niestety dowiedziałem się dzisiaj, że w środę wieczorem zginęło dwóch raciborskich rowerzystów wracających wieczorem z Czech.
Sami jeździmy tą trasą bardzo często i jestem w lekkim szoku...


To co się wyczynia na polskich drogach -- nazywając po imieniu: barbarzyństwo -- jest po prostu potworne :-( Niby jest nieco lepiej niż kilkanaście lat temu, nie tylko pod względem akceptowalności (i wynikającego z tego bezpieczeństwa rowerzystów) ale czasem mam wrażenie, że to po trochu dzieło przypadku (czyli inwestycji w tę infrastrukturę, która wymusza pewne zmiany).

gregorisan - 2018-06-02, 07:54

defunk napisał/a:
To co się wyczynia na polskich drogach -- nazywając po imieniu: barbarzyństwo

I tak nazwałeś to bardzo subtelnie.
Znałem jednego z tych zmarłych rowerzystów. To byli ludzie tak samo zakochani w dwóch kółkach jak my wszyscy.

Lza - 2018-06-02, 10:12

Władza nie potrafi/nie chce się rozprawić z piratami. Wystarczyło by utworzyć ustawę i komórkę która by przyjmowała nagrania z kamerek i skutecznie ścigała bezmózgów. Każdy by się bał i by skończyło się kozaczenie. Tymczasem w zeszłym tygodniu był wyrok sądu, który uznał, że zapis z kamerki, a nawet zdjęcie z fotoradaru nie wystarczy żeby ukarać kierowcę.
PiotrWie - 2018-06-05, 21:26

Widząc nabożny stosunek większości ludu polskiego i kolejnych rządów do samochodu można spodziewać się niedługo projektu ustawy że Pana Kierowcę można karać od trzech martwych pieszych lub pięciu rowerzystów. A za prędkość czy promile co najwyżej uprzejmie poprosić by Szanowny Pan więcej tego nie robił.
gregorisan - 2018-06-06, 17:10

PiotrWie napisał/a:
Widząc nabożny stosunek większości ludu polskiego i kolejnych rządów do samochodu można spodziewać się niedługo projektu ustawy że Pana Kierowcę można karać od trzech martwych pieszych lub pięciu rowerzystów


Jak to mówi rzymskie przysłowie, że "więcej warte są dobre obyczaje niż dobre prawa". A, że u nas zazwyczaj panuje darwinizm społeczny to nie ma ani dobrego obyczaju ani prawa.

PiotrWie - 2018-06-17, 23:29

Przed godziną wróciłem ( samochodem) w wyjazdu do Poznania - na drodze po zmroku napotkałem co najmniej kilkunastu rowerzystów wracających z wyjazdów bez jakiegokolwiek światła czy nawet odblasku, nieliczni mieli elementy odblaskowe w strojach czy kaskach. Tak więc niestety - nie tylko niebezpieczni kierowcy - my też nie jesteśmy niestety bez winy.
Lza - 2018-06-18, 11:11

Zdarzają się i takie przypadki. Ja często spotykam się tu w Krakowie i okolicach z jakimiś kretynami, którzy jadą jezdnią, a obok jest wygodna i bezpieczna ścieżka rowerowa.
PiotrWie - 2018-06-19, 23:08

Po prawie trzech tygodniach ( bo w tym czasie byliśmy też na urlopie) uważam że nauczyłem się jeździć hybrydą - tak 70 - 75 % to jazda w pozycji "off" pozostałe - głównie eko i eko +, bardzo sporadycznie normal. Sport i sport + póki co nie używamy - nie mamy w okolicy podjazdów o nachyleniu 30% lub powyżej. Dziś po meczu postanowiłem pojechać na kawę do kolegi "za górkę", wydawało mi się że to nie za daleko - jednak okazało się że źle to oceniłem - w efekcie zrobiłem 43,5 km, w tym dwa konkretniejsze podjazdy - w jedną stronę 6 km, z powrotem 7 przy różnicy poziomów ok 200m i trochę mniejszych ale w sumie nazbierało się ich trochę. Czas jazdy w obie strony - 2 godz i 20 min, zużycie baterii - 41%. Gdybym miał to zrobić na normalnym rowerze - pewnie bym musiał mieć z 5 - 6 godzin czasu i po tych podjazdach odpoczywać po jakieś pół godziny. Jak dla nas - wynalazek dobry, jesteśmy bardzo zadowoleni.
Lza - 2018-06-27, 10:02

No i super ;)
Następny mój rower pewnie też będzie zelektryfikowany, żebym mógł za córką nadążyć na podjazdach ;)

gregorisan - 2018-07-22, 12:26

Wczoraj wykręciłem swoją "życiówkę" - wg. licznika 205 km, wg. GPS 201 km :)
https://www.strava.com/activities/1718250180

Tydzień temu z żoną byliśmy tez w Ołomuńcu:
https://www.strava.com/activities/1705075166

Także w tym roku stuknęło już 4000 km. Ostatnio też kupiłem sobie pulsometr na klatkę piersiową, aby troszkę w wolnej chwili potrenować pomiędzy weekendowymi wyprawami. A po zmianie napędu pod koniec roku w planach zakup czujnika kadencji :-)

malygabrys - 2018-08-17, 22:44

No rajd zaliczony
www.traseo.pl/trasa/aa-km...-niepodleglosci
A tu wyniki
www.czasomierzyk.pl/wyniki2018/d160/

imielinek - 2018-08-17, 22:59

to jak się chwalimy maratonami to ja też
warnija-szlakami warmii i zapraszam za rok naprawdę super impreza dla rodzin średnio zaawansowanych oraz długa trasa dla tych którzy chcą się sprawdzić. Widoki i trasy naprawdę fajne trasa fajnie pofałdowana

gregorisan - 2018-08-20, 09:58

A tam zaraz chwalenie - my akurat staramy się zarazić znajomych czy też rodzinę do aktywności a nie siedzenia przed przysłowiowym telewizorem - już kilka razy nam się to udało :-)

Ostatnio na Stravie natrafiłem na fajną platformę, która wizualizuje nasze aktywności w postaci króciutkiej animacji. Fajna rzecz - łatwo i przystępnie można komuś przesłać, czy też udostępnić.
Poniżej próbka z sobotniego wypadu na Przełęcz Pustevny w Beskidzie Śląsko - Morawskim :)

https://www.relive.cc/view/1781075489

Lza - 2018-08-20, 10:20

Ten filmik jest mega ;)
gregorisan - 2018-08-20, 14:58

Szkoda tylko, że w rzeczywistości tak szybko się nie porusza na rowerze jak na tym filmiku ;-)
Mnie od początku przypadł relive do gustu - szkoda tylko, że trzeba czekać dość długa na link do filmiku od chwili wgrania śladu np. do Stravy.

Lza - 2018-08-20, 15:06

Ciekawe, czy da się wygenerować taki filmik z jazdy (śladu), który powstał przed powiązaniem stravy z relive. Miałbym taki jeden z Alp z bikeparku Val de Isere.. ~ 5000m w górę i tyle samo w dół ;)
https://www.endomondo.com...outs/1172009566

nie za bardzo widzę takiej opcji.

gregorisan - 2018-08-20, 18:57

Może w płatnej wersji się da ;-)
Zastanawiam się jakie są tam algorytmy bo zdjęcia z Pustevnego były robione zwykłym kompaktem bez geotagowania a na filmiku są przypisane dokładnie do miejsc ich zrobienia.
Podejrzewam, że czynnikiem jest czas w exifie zdjęcia, ale z drugiej strony wczoraj zrobiłem eksperyment i zdjęcie zrobiłem telefonem bez włączonego GPS-a i zdjęcia na filmiku już nie są umieszczone w miejscach w których zostały wykonywane.

https://www.relive.cc/view/1783523736

Lza - 2018-08-21, 13:07

Hehe, głupie ale śmieszne. Spiąłem z endomonto i zrobiło filmik jak jadę do pracy ;D

https://www.relive.cc/view/e1182357442

gregorisan - 2018-10-02, 10:25

W sobotę przy niekorzystnej pogodzie ( na szczycie niecałe 2 stopnie i silny wiatr ), udało się wjechać na Lysa Hora 1323 m. - najwyższy szczyt w Beskidzie Śląsko - Morawskim :-)
Dystans 90 km, różnica wysokości od startu do szczytu to ponad 1100 m.
Właściwy podjazd liczy 8,5 km i różnica w wysokości to ponad 700 m.

W tym roku już w nogach 6300 km i 48 tysięcy metrów sumy wzniesień - także do końca roku jeszcze daleko :)

https://www.relive.cc/view/1873254414

Lza - 2018-10-02, 11:11

Brawo ;)
BTW, chyba masz taki sam licznik jak ja ;)

arnold - 2018-10-02, 13:02

Jestem pod wrażeniem, ja nie znajduję tyle czasu i zostają mi dojazdy do pracy i z powrotem.
gregorisan - 2018-10-02, 13:17

Dzięki - to było takie ukoronowanie tegorocznego sezonu.
Dla nas najlepszego w "karierze" - najdłuższy dystans pokonany jednego dnia ( 205 km), pobity rekord km w sezonie no i ten sobotni najwyższy podjazd. Do tego zwiedzone masę nowych miejsc.
No i nie ma co ukrywać, że też dzięki Dacii, która dzielnie znosi przewożenie rowerów na dachu ;-)

Lza - 2018-10-14, 18:43

gregorisan, wczoraj rowerowaliśmy z juniorką chyba gdzieś w Twoich okolicach ;) Juniorka ma 5 lat i nauczyla się jeździć na rowerku pod koniec lipca. Potrafi już sama walnąć taką trasę na malutkich kółeczkach 14"

https://www.relive.cc/view/e1214450838

Rodzinna, asfaltowa trasa zakończona awarią opony w moim wypasionym MTB, który przeżył rzeźnię alp, a klękł na śląskim asfalcie ;) Na szczęście już było blisko do samochodu. Dziś rano walczyłem z systemem TR 2,5 godziny.. Naprawiłem, ale Nie polecam..

PiotrWie - 2018-10-14, 21:48

Czy pisząc o systemie TR miałeś na myśli Tubbles Ready? Jak tak to muszę się pochwalić - zwalczyłem toto w jakieś 20 min - ale po pierwszych nieudanych próbach zdjęcia zadzwoniłem do serwisu z pytaniem czy opony są przyklejone. Kazali próbować do skutku w różnych miejscach a jak nie dam rady to przyjechać do nich ( a miałem duże przebicie jakieś 30 km od domu ) Na szczęście po 10 min prób puściła w jednym miejscu - dalej to już była bajka.
PS - Nie wiesz czy na to można założyć zwykłą oponę drutową - mam Schwalbe Smart Sam bez wkładki antyprzebiciowej choć oczywiście Giant na swojej stronie pisał że będzie ( tymczasem Schwalbe nie ma w katalogu takiej opony :mrgreen: ) mysle o założeniu Schwalbe Marathon Plus Tour - przez 6000 km ani razu nie złapałem gumy.

Lza - 2018-10-14, 22:04

PiotrWie napisał/a:
Czy pisząc o systemie TR miałeś na myśli Tubbles Ready?


tak. Już wcześniej, jak składałem rower - zakładałem opony więc wiedziałem czym to pachnie.. U mnie dla odmiany zdejmowanie opony idzie nie najgorzej ale założenie na obręcz to rzeźnia.

PiotrWie napisał/a:
Nie wiesz czy na to można założyć zwykłą oponę drutową


powinno się dać, ale nie próbowałem.

gregorisan - 2018-10-14, 22:14

Lza napisał/a:
gregorisan, wczoraj rowerowaliśmy z juniorką chyba gdzieś w Twoich okolicach ;)

W tych okolicach powstaje Żelazny Szlak Rowerowy i chciałem właśnie tam jechać w sobotę, aby "obadać sprawę" ;-)
Mam nadzieję, ze piwko smakowało :mrgreen:

A tutaj trzy fajne traski z weekendu i jedna urlopowa:
https://www.relive.cc/view/1894364387
https://www.relive.cc/view/1901838159
https://www.relive.cc/view/1904617562

Lza - 2018-10-14, 22:19

No właśnie my też pojechaliśmy obadać sprawę

Piwko okazało się słodkawe, przez co mi nie smakowało, ale mamie juniorki bardzo - skonsumowała już oba ;)

PiotrWie - 2018-10-15, 20:05

Lza napisał/a:

tak. Już wcześniej, jak składałem rower - zakładałem opony więc wiedziałem czym to pachnie.. U mnie dla odmiany zdejmowanie opony idzie nie najgorzej ale założenie na obręcz to rzeźnia.

Ja mam taki komplet trzech łyżek do opon. Jak zakładam na normalną obręcz to sobie bez kłopotów radziłem dwoma i sam. A przy tej z TR musiałem najpierw dwoma założyć jak największą część opony na obręcz, następnie żona je trzymała by nic nie spadło z ja trzecią założyłem ostatni kawałek opony - jak będziesz kiedyś jeszcze zakładał oponę to spróbuj z pomocą drugiej osoby.

Lza - 2018-10-16, 09:22

Dzięki za sugestię, spróbuję.

Wcześniej miałem przez kilka lat komplet łyżek plastikowych, służyły dzielnie przez długi czas. Jak przyszło do zakładania opon TR, to wszystkie złamałem, musiałem kupić komplet stalowych. ;)

jurek - 2018-10-16, 09:49

Mam Ultegry na bezdétki. Méczyøem sié. Juæ nie. Posmaruj silikonem np. do uszczelek samochodowych breg obréczy oraz sopké opony od WEWNĄTRZ. I ważne - stopkę opony wciśnij do samego dołu felgi. Tym sposobem zakładam bez łyżek takie opony np. Challenge, których wcześniej nie mogłem założyć nawet z łyżkami. pozdr sorry za początkowe błędy.
gregorisan - 2018-10-21, 20:06

Byliśmy dzisiaj z małżonką obadać ten Żelazny szlak rowerowy/ Železná cyklotrasa :-)
Przejechaliśmy tylko krótki odcinek w okolicach Godowa, gdzie szlak biegnie po byłym torowisku.
Dalsza eksploracja w przyszłym roku bo już jest za zimno na dalsze wyjazdy - ogólnie bardzo fajnie to zrobili, ale niestety lekko już pęka asfalt :-/
Z Raciborza w te okolice wyszło coś lekko ponad 80 km.

https://www.relive.cc/view/1919036995

imielinek - 2018-11-11, 13:09

My wczoraj grupą z okazji 100 lecia odzyskania niepodległości
imielinek - 2018-11-12, 21:10

dziś w związku z ekstra wolnym dniem drugie 100 km na 100 lecie niepodległości
Lza - 2019-01-04, 14:13

moje podsumowanie roku 2018:

https://www.youtube.com/watch?v=Vl0-s_PBcRQ

imielinek - 2019-01-04, 15:55

Moje trochę bardziej leniwe z gotowca imielinek 2018
imielinek - 2019-01-04, 21:24

nie zauważyłem że wymaga logowania przerzucony na youtube
dodek - 2019-01-09, 19:24

No to musieliśmy się gdzieś minąć.
Ja w połowie drogi na Kasprowy złapałem gumę i musiałem zawracać.
Z powrotem było całkiem przyjemnie bo z górki. ;-)

wuju - 2019-01-12, 01:22

To tak jak w "Sekmisji" Nasi tu byli :mrgreen: :mrgreen:
Lza - 2019-01-16, 14:05

W tym roku mam zamiar przetestować stravę. Podeślijcie linki do waszch profili. link do mnie:
https://www.strava.com/athletes/29262281

imielinek - 2019-01-16, 17:09

Już Cię śledzę, polecam dodatek do firefoxa StravistiX dużo fajnych statystyk do zobaczenia
PiotrWie - 2019-02-04, 21:07

Powolny napisał/a:
Świeży śnieg, zatem...
Nie jestem sam...

U mnie na wsi to norma - trzeba czymś pojechać po piwo do sklepu :mrgreen:
Dziś było 15 cm - a i tak jeździli.

imielinek - 2019-02-21, 21:04

czy ktoś ma w planach imprezę ?
gregorisan - 2019-02-26, 08:53

I jak tam kręcicie coś już w nowym sezonie :-) :?:
My z żonką zeszły sezon skończyliśmy z wynikiem 8041 km na rowerze i niespełna 700 km pieszych wycieczek.

https://2018.strava.com/en-gb/video/40609c94b91d9e5baf26f0356b1fc515ef3a8bac/

A zimę przepracowaliśmy na rowerku treningowym czego efektem jest wydolność 20 - latka mając 40 lat na karku ;-)



Także życzę w nowym szonie samym pozytywnych doznań ;-)

PiotrWie - 2019-02-26, 10:13

W wieku 40 lat jest maksymalna wytrzymałość ( zobacz alpinistów - to wiek największych sukcesów) W wieku 20 - 30 jest największa chwilowa wydolność - może jechać szybciej przez krótki czas ale też szybciej zdechnie od wytrenowanego 40-latka.). Od 45 - 50 lat zaczyna się spadek wydolności.
defunk - 2019-02-26, 10:40

Prawda -- 20-latkowie to zające, czyli sprint; 30-latkowie to konie, czyli dystans średni; 40-latkowie to woły, czyli żmudny, długotrwały wysiłek (ale to też siedzi w głowie).
gregorisan - 2019-02-26, 11:49

Coś w tym jest. Czasami jak jadę samemu to lubię się z kimś pościągać i zeszłym roku miałem takie dwie sytuację potwierdzające powyższe tezy :mrgreen:
Raz wyprzedził mnie młody chłopaczek, poniżej 20-stki, więc podczepiłem mu się na koło i miałem niezły ubaw, jak cisnął za wszelką cenę do przodu - wytrzymał tak 5-10 km :)
A druga podobna - tylko, że to mnie siadł ktoś na koło. Facet w okolicach 50 lat na góralu i samemu po 15 -20 km musiałem odpuścić ;)
Tylko, że na usprawiedliwienie miałem za sobą prawie 100 km i perspektywę powrotu do domu przez kolejną setkę.

Akurat dla mnie nie jest problemem, aby przebywać 2-3 godziny w 4-5 strefie tętna przy przebiegach powyżej 100 km.
A jeżdżę rowerem crossowym, który w najlżejszym wariancie waży prawie 19 kg, a przy załadunku w termosy obiadowe, z kawą, herbatą i ciuchami grubo powyżej 20 kg na semi-slickach.

wlodarek1 - 2019-03-03, 16:13

Ja dziś na rowerze przeżyłem coś takiego ; jadę ul wręczycką w kierunku gorzelni.
Nie ma tam ani ścieżki rowerowej ani nawet chodnika dla pieszych :cry:
W pewnym momencie wyprzedza mnie 2 innych rowerzystów a po chwili słyszę pisk opon jakiegoś auta , którego kierowca w ostatniej chwili zahamował widząc , że nie zmieści się pomiędzy rowerzystami a autem nadjeżdzającym z przeciwka .
Po chwili widzę , że to auto które za mną z piskiem zahamowało - to jest BMW :roll:
W mijającym tygodniu media kilkakrotnie nas informowały o kierowcach BM-ek ,
którzy zabili siebie lub innych :shock:
Jak wytłumaczyć bogatym kierowcom szybkich i drogich BMW , by wolniej jeździli :?: :oops:

jurek - 2019-03-03, 22:20

Nie da się. Jedyne co można zrobić, to też sobie kupić szybkie BMW :-D pzdr
Belphegor - 2019-03-04, 09:48

Bogaci kierowcy jeżdżą nowymi BMW (albo ci co mają auta leasingowane - niekoniecznie oznacza bogactwo). I ci jeżdżą jakby się wiecznie gdzieś spieszyli, ale robią to względnie akceptowalnie.
Najgorsi są gówniarze w BMW w podobnym wieku co oni... Kiepski stan techniczny, korozja auta plus wiek i poczucie nieśmiertelności i sieczka we łbie kierowcy i mamy gotowy przepis na tragedię.

Pół biedy jak zabije siebie. Gorzej, jeśli kogoś niewinnego.

defunk - 2019-03-04, 13:43

Ten z leasingu może jeździć czymkolwiek, równie mocno spieszą się Insignie, Mondeo, Fabie czy różne Mazdy.
Natomiast jeźdźcy rodeo, rzeczywiście, po części ze względu na kultowość RWD upodobali sobie tę markę (ale x lat temu pamiętam część szaleńców preferowała Forda Sierrę -- inne czasy ;-)

gregorisan - 2019-03-12, 22:13

Pierwsza "seta" w 2019 :-)

https://www.relive.cc/view/2208451897

piku - 2019-04-12, 23:54

Widzę, że wszyscy rozpoczęli sezon kolarski i nie mają czasu na próżne dyskusje na forum Daciaklub… Ja właśnie po 49. Rajdzie Roztocze Wiosną - w tym roku na Roztoczu Wschodnim. Zrobiliśmy ładne 150 km w dwa dni. Odbudowano kilka cerkwi, wyposażono cerkiew w Radrużu - jest teraz własnością Muzeum Kresów w Lubaczowie. Samo muzeum tez ma interesujące zbiory. Knajpki tam znakomite i nie drogie. Za to drogi - puste.
PiotrWie - 2019-04-13, 13:17

Dziś i jutro pogoda ( przynajmniej jak dla nas) nie bardzo rowerowa. Poza dwoma małymi kółkami wokół domu jak na razie nie udało nam się ruszyć - poprzednie dwa weekendy zajmowaliśmy się wnukami, za tydzień lecimy na pierwszy wyjazd w tym roku więc uczciwie sezon zaczniemy pewnie tak koło połowy maja.
gregorisan - 2019-04-13, 14:40

A mnie naszła ochota na zakup "szosy" jako drugiego roweru pod treningi, ustawki i powalczenie o lepsze wyniki na Stravie i prawdopodobnie w najbliższym tygodniu lub najpóźniej po świętach sfinalizuję jej zakup :-)
A przy takiej dennej pogodzie to kręcę w domu na stacjonarnym :)

DrOzda - 2019-04-13, 15:38

gregorisan napisał/a:
A mnie naszła ochota na zakup "szosy" jako drugiego roweru pod treningi, ustawki i powalczenie o lepsze wyniki na Stravie i prawdopodobnie w najbliższym tygodniu lub najpóźniej po świętach sfinalizuję jej zakup :-)

Co wybierasz ? Swoją drogą słaby termin na zakup bo ceny najwyższe.

gregorisan - 2019-04-13, 16:10

Wiem, że ceny teraz są dość wysokie. Szukałem czegoś z zeszłego rocznika, ale ciężko wyrwać coś pod mój wzrost.
Znajomy ze sklepu chce mi ściągnąć rower Sensa Romagna na pełnej 105, ale to nie jest jeszcze przesadzone.
Jeżeli to nie wypali to skuszę się na rower z Deca - Van Rysel Ultra 105 AF na pełnej 105 plus koła Mavica lub Kross Vento 4 ( Tiagra), Vento 5 ( 105 ). Krossa pod warunkiem, że dostanę jakiś rabat.

Ogólnie ciężko coś kupić na pełnej 105 w cenie 4000 zł.

DrOzda - 2019-04-13, 17:17

U nas tak , z UK ściągnąłem sobie w pełni karbonowy na Sram Rival 22 za niecałe 3800 pln jesienią dwa lata temu.
imielinek - 2019-04-14, 07:03

może poszukaj używanego można w naprawdę dobrych pieniądzach trafić na lepszym osprzęcie, mój znajomy kupil w zeszłym roku speca za 3500 karbonowego na dura ace w sklepie rowerowym po pełnym serwisie jak chcesz to mogę go zapytać o namiar na sklep
gregorisan - 2019-04-14, 09:27

Szukam też jakiejś używki, ale tak jak wspomniałem mam 190 cm wzrostu ( długie ręce i nogi) i ciężko trafić na rower w moim rozmiarze. Przymierzałem się już do kilkunastu rowerów zarówno w sklepach jak i znajomych cyklistów ze Stravy i dla mnie optymalny rozmiar to coś pomiędzy 58 a 60 w zależności też od producenta. Rozglądam się już za rowerem od ponad miesiąca i ciężko trafić na rower w takim rozmiarze w sklepie a co dopiero na rynku wtórnym - jest całe multum fajnych maszyn, ale w rozmiarach 56-58.
Jak coś to będę wdzięczny na namiar do sklepu :-)

W tej chwil czekam na info czy ściągną mi ten rower:
https://www.sensabikes.co...622/romagna-sle

PiotrWie - 2019-04-14, 12:36

Jeszcze pół roku temu miałam do oddania 590 co prawda nie karbonową a aluminiowa - Huragana sprzed kilkudziesięciu lat ale z braku chętnych poszedł na złom.
imielinek - 2019-04-16, 20:35

fajny tylko korba 50 to się zapedałujesz na śmierć, ja mam 52 i zaczynam myśleć nad 53 albo 54 o ile przednia przerzutka przyjmie. namiar na sklep
jeszcze tu maja ciekawe rowery

gregorisan - 2019-04-17, 09:09

imielinek, dzięki.

Mnie to akurat nie przeszkadza, że jest tam korba 50\34 bo i tak jeżdżę kadencyjne - moja średnia kadencja z jazdy na crossie to 90-100. A czasami nawet pomoże bo u mnie jeździ się po płaskowyżach albo górskich terenach więc taka kombinacja przełożeń może się przydać.
Nie wiem, czy bym wjechaj na korbie 52/36 na Lysa Hora ( 1324), która jest nazywana "czeską ścianą płaczu" i jest jednym z najcięższych podjazdów w tej części Europy - a w zeszłym roku wjechałem tam bez problemu i to jeszcze dodatkowo zapakowany w sakwy ;-)

W przyszłym roku chciałbym wystartować w Tour de Silesia na dystansie 330 km.
https://www.tourdesilesia.pl/

Druga opcja to rower z Deca:
https://www.decathlon.pl/...9.html#v2664510

Tutaj już są korby 52/36.
Ma ktoś może rower z Decathlonu?

Puncu - 2019-04-17, 09:27

gregorisan, a myślałeś o składaniu roweru?
Moje wszystkie rowery składałem sam i uważam że tylko wtedy ma się to czego chce ;-)

defunk - 2019-04-17, 09:41

Puncu napisał/a:
gregorisan, a myślałeś o składaniu roweru?
Moje wszystkie rowery składałem sam i uważam że tylko wtedy ma się to czego chce ;-)


I o to chodzi, i o to chodzi.

Póki czas można zamówić jedną z pięknych ram od On-One lub PlanetX (jakbym nadal miał taką korbę na cyklizm, szarpnąłbym się na coś z tytanu), a dopasowywanie reszty to czysta przyjemność. W dodatku można czasem zaoszczędzić na pierdołach, na których skupiają się rowerowe korpo (mój ulubiony patent to tylna przerzutka "z napisem", a do niej tania manetka -- osobiście uważam, że to manetka powinna być możliwie najlepsza, a przerzutkę, jeśli już naprawdę musi być, pal licho).

Po drugie własnoręcznie złożony (lub choćby zaprojektowany) rower -- to takie daciowe, isn't it? ;-)

gregorisan - 2019-04-17, 09:48

No właśnie ten właściciel sklepu u którego wstępnie mam zamówioną Sense jest mistrzem Polski w składaniu rowerów. Jak przyszedłem do niego z budżetem 4000 zł to od razu powiedział, że za takie pieniądze to niczego sensownego mi nie złoży.
Kolega ze Stravy u niego składał sobie pod siebie maszynę i na aluminiowej ramie Accenta, full 105 i jakieś tam systemowe koła zapłacił 7000 zł - to za takie pieniądze bez problemu można kupić coś na karbonowej ramie.
A samemu to raczej bym roweru nie złożył :-/

defunk - 2019-04-17, 10:09

Nigdy nie miałem prawdziwej kolarki, ale wierzę, że zasada mogłaby być taka sama: najlepsza rama, na jaką Cię stać, relatywnie najlepsze koła -- reszta budżetowa, jak się zużyje, to wymienisz. (Czasem można się zdziwić, ja w moim mieszczuchu kilka lat temu założyłem "na rok, na dwa..." korbę Acera -- nakręciłem 26,5 tys. km bez grama serwisowania, a sprzęt nie ma zamiaru się zepsuć; co innego porządne hamulce, po których po 2 latach pozostało wspomnienie.)

A składanie roweru... oprócz nabijania sterów (A-Head, bo zintegrowane to dla mnie nadal czarna masa) i zaplatania kół, cała reszta jest bardzo łatwa i do zrobienia przy użyciu podstawowych akcesoriów, które pewnie i tak w domu masz.

(Na temat samych ram się mądrzyć nie będę, ale dla mnie karbon to cały czas zwykłe zuo, podobnie jak glin.)

PiotrWie - 2019-04-17, 12:41

Złożyłem w swoim życiu ładnych kilka rowerów - przygodę z turystyka rowerowa zaczynałem w drugiej połowie lat 70-tych gdy po pierwsze rowerów ( jak wszystkiego) w sklepach nie było, po drugie nic sensownego nie istniało - tzw rowery turystyczne były ciężkie, podzespoły nie wytrzymywały obciążenia ( na pierwszym wyjeździe - rundzie dookoła Małej Niziny Panońskiej straciliśmy 8 piast tylnych - wszystkie które były 'turystyczne" tj zgrzane z kilku elementów - a nie wytoczone z jednego kawałka) rowery "wyścigowe " ( czyli odpowiedniki dzisiejszych szosówek) były wyposażone w koła z oponodętkami - jakość taka że średnia przebić - 1 - 2 dziennie. Robiliśmy hybrydy, a bagażniki wykonywał zaprzyjaźniony rzemieślnik by wytrzymały 60 - 70 kg a nie 10.
Jak rower ma kosztować ok 4000 to policz prosto - 30% to marża producenta i handlowca, zostaje 3200. Teraz policz ceny całego osprzętu, odejmij 30 % tych samych marż + 20% na rabatu za duże zamówienie - razem jakieś 50%. Odejmij to od tych 3200 i wyjdzie Ci ile jest warta ta rama + widelec.
Z tego co wiem są ramy karbonowe i "karbonowe", obawiam się że w rowerze za 4000 będzie ten drugi typ.Rower zbudowany z części będzie jakieś 30% droższy od takiego samego kupionego w sklepie - ale będzie idealnie pod wymagania jeżdżącego.
Obecnie nie mam jakiś strasznych wymagań więc potrafię dobrać sobie rower w sklepie - czasem zmienię trochę podzespołów - też denerwuje mnie mieszanie komponentów gorszych z lepszymi - bo całość pracuje zwykle na poziomi najgorszego komponentu. Z moich doświadczeń wynika że najlepiej ze sobą współpracują komponenty z jednej grupy.

PiotrWie - 2019-04-17, 14:45

Poprzedni post pisałem w krótkiej przerwie w pracy i zamiast 30% odjąłem 20 - więc suma wyjściowa liczenia to oczywiście 2800 pln
imielinek - 2019-04-17, 16:48

góry i tak jeździsz na małym blacie zawsze możesz kupić kasetę z największą koronka 32 i wtedy na góry spokojnie wystarcza. Ja w zeszłym roku na 52/36 z przodu i z 11/25 z tyłu wjeżdżałem na przełęcz karkonoska i trochę mi brakowało przełożeń z tyłu. w tym roku przy wymianie kasety i kupowaniu drugiego kompletu kół mam 2 zestawy jeden 11/25 i 2 11/32 właśnie z myślą o górach. Najlepiej jakbyś miał możliwość przetestowania przodu z 50 i 52 i wtedy wybrał co Ci lepiej pasuje
gregorisan - 2019-04-18, 11:09

A tak naprawdę rower to tylko narzędzie - ważne, aby zdrowie dopisywało i szczere chęci :-)
Dobry przykład jednego z obserwowanych na Stravie. Pan Krzysztof - rocznik 1949.
W tym roku wykręcone już ponad 8000 km....dla mnie wzór niedościgniony :shock:

https://www.strava.com/athletes/12180116

defunk - 2019-04-18, 11:21

Jak się jeszcze nieco bardziej interesowałem cyklizmem, to niedościgłym wzorem dla długodystansowców był niejaki Wilk, który potrafił wsiąść na rower bodajże w Warszawie i zsiąść np. dopiero w Tallinnie.

http://www.bikestats.pl/rowerzysta/wilk

gregorisan - 2019-04-18, 12:45

defunk napisał/a:
dla długodystansowców był niejaki Wilk, który potrafił wsiąść na rower bodajże w Warszawie i zsiąść np. dopiero w Tallinnie.

Nie wiem w jaki sposób oni się regenerują - to trzeba chyba mieć w genach bo nie wytrenujesz takiej wydolności :-D

Lza - 2019-04-18, 15:42

Jakiś czas mnie nie było na forum - jakiś miesiąc temu na jednym z kół przeszedłem pilotażowo na system bezdętkowy. (miałem od nowści obręcze stans no tubes, opony też miałem Tubles Ready, ale miałem dętki)

Dętka poszła precz, do opony trafił płyn uszczelniający. Na razie jestem zadowolony, ale jeszcze za dużo nie jeździłem, kilkadziesiąt km.

Lza - 2019-04-18, 15:43

I zamiemniłem tarczę z przodu na owalną. Fajny efekt, zwłaszcza na ostrzejszych podjazdach, bardziej płynnie się pedałuje
imielinek - 2019-04-18, 16:13

też myślałem nad owalna do przodu ale jak na razie przeraża mnie cena owalnych tarczy do szosy może poproszę mikołaja to w następnym sezonie przetestuje :)
DrOzda - 2019-04-18, 19:39

Aliexpress Twoim przyjacielem:
https://s.click.aliexpress.com/e/uT5fRYM

defunk - 2019-04-18, 20:13

gregorisan napisał/a:
defunk napisał/a:
dla długodystansowców był niejaki Wilk, który potrafił wsiąść na rower bodajże w Warszawie i zsiąść np. dopiero w Tallinnie.

Nie wiem w jaki sposób oni się regenerują - to trzeba chyba mieć w genach bo nie wytrenujesz takiej wydolności :-D


Myślę, że podpowiedź można znaleźć np. w filmie "Free Solo" (kwestia predyspozycji, także tych w głowie).

imielinek - 2019-04-18, 20:49

znam aliexpress w tym roku kola sobie kupiłem:) co nie zmienia faktu że komplet duży i mały blat to jakieś 250-300 zł i moja żona mogła by już nie przełknąć informacji że po wydaniu w zimę około 1500 na części i serwis jeszcze na początku sezonu potrzebuje jeszcze 300 :) bo muszę mieć owalną korbę
PiotrWie - 2019-04-18, 21:47

defunk napisał/a:
Jak się jeszcze nieco bardziej interesowałem cyklizmem, to niedościgłym wzorem dla długodystansowców był niejaki Wilk, który potrafił wsiąść na rower bodajże w Warszawie i zsiąść np. dopiero w Tallinnie.

http://www.bikestats.pl/rowerzysta/wilk

Ja bym to jednak "włożył pomiędzy bajki" - wg Google Maps tę trasę samochodem pokonasz w 11h 58 min, wiem że tam drogi kiepskie i samochody jadą wolno - ale bez przesady to 975 km więc przy średniej 45/h daje to jakieś 21,6 godziny. Może mówił o wycieczce na ulicę Tallińską w jakimś pobliskim miasteczku a ktoś wymyslił że do Estonii :mrgreen:

defunk - 2019-04-19, 10:53

Może zatem jechał tylko do Rygi (a ja to wyparłem)? ;-) no i może w moją wypowiedź wkradła się licencia poetica -- tam, gdzie napisałem, że "zsiadł dopiero" ;-)

Natomiast wierzę, że są ludzie, których stać na taki wysiłek (ktoś u licha biega te ultramaratony) i są oni nie tylko w JW 2305.

PiotrWie - 2019-04-19, 11:51

defunk napisał/a:
Może zatem jechał tylko do Rygi (a ja to wyparłem)? ;-) no i może w moją wypowiedź wkradła się licencia poetica -- tam, gdzie napisałem, że "zsiadł dopiero" ;-)

Natomiast wierzę, że są ludzie, których stać na taki wysiłek (ktoś u licha biega te ultramaratony) i są oni nie tylko w JW 2305.

Tam tez raczej się nie da - 200, może trochę więcej kilometrów w jednym dniu to limit dla pojedynczego nawet największego "hardcore'a", fizjologii nie oszukasz - ultramaratony to przedsięwzięcia grupowe, oprócz tego co biegnie lub jedzie jest co najmniej kilkanaście osób wspierających - to jak w zawodowym peletonie - niby to sport indywidualny a zawsze wieloetapowy wyścig wygrywa ktoś z najlepszej drużyny - samemu nic nie da się zwojować.
Oczywiście osobiście mam dużo podziwu dla tych co potrafią przejechać te 200km, osobiście najwięcej w jeden dzień przejechałem 130 - choć co prawda z obciążeniem ok 50 kg i na 25-kg rowerze z blatem 48 i pięciotrybem 14-20.

gregorisan - 2019-04-19, 16:00

200 km to żaden wyczyn - w zeszłym roku w czasie upału, załadowany w sakwy, gdzie rower ważył w okolicach 23 kg, zaliczyłem 205 km. Dzień regeneracji i kolejne 130 i w całym tamtym tygodniu wykręciłem coś w okolicach 600 km i to latem w czasie upałów z dość dużą sumą wzniesień + plus regeneracyjne prawie 40 km trekkingu w górach jednego dnia.
A nie jestem jakoś szczególnie wytrenowany.

Także przykład kolegi jadącego do Talina wcale nie musi być fikcją.

Kolejny przykład z poprzedniej soboty. Kolega z Rybnika pojechał do Gniezna - dystans ponad 300 km, deszcz ze śniegiem i temperatura coś w okolicy 5 stopni. Nie podam namiaru na trasę bo ma profil prywatny tylko dla obserwujących.
Kolejny mocarz - chłopak, który potrafi kilka dni po rząd robić po 200 km ;-)
https://www.strava.com/athletes/21603882

imielinek - 2019-04-19, 16:23

ok 200-300 km można zrobić ale jak sobie przejrzałem tak na szybko profil tego wilka i zobaczyłem ponad 700 km ze średnią prędkością ok 27 to jest to niewykonalne tym bardziej że niby następnego dnia zrobił kolejne 200 km
mój znajomy w sobotę rano 115 km a około 23 poleciał z Olsztyna do Warszawy na poranną kawę

PiotrWie - 2019-04-19, 23:54

gregorisan napisał/a:
200 km to żaden wyczyn - w zeszłym roku w czasie upału, załadowany w sakwy, gdzie rower ważył w okolicach 23 kg, zaliczyłem 205 km. Dzień regeneracji i kolejne 130 i w całym tamtym tygodniu wykręciłem coś w okolicach 600 km i to latem w czasie upałów z dość dużą sumą wzniesień + plus regeneracyjne prawie 40 km trekkingu w górach jednego dnia.
A nie jestem jakoś szczególnie wytrenowany.

Także przykład kolegi jadącego do Talina wcale nie musi być fikcją.

Kolejny przykład z poprzedniej soboty. Kolega z Rybnika pojechał do Gniezna - dystans ponad 300 km, deszcz ze śniegiem i temperatura coś w okolicy 5 stopni. Nie podam namiaru na trasę bo ma profil prywatny tylko dla obserwujących.
Kolejny mocarz - chłopak, który potrafi kilka dni po rząd robić po 200 km ;-)
https://www.strava.com/athletes/21603882

Nie bądź naiwny, rekord Guinnessa w 48 godzinnej jeździe to 800km a ty wierzysz że ktoś wsiadł na rower i przejechał prawie 1000

defunk - 2019-04-20, 09:14

Aż poszukałem:

"Startuje z Warszawy o godzinie 8, a jako że powrotny autokar z Rygi mam o 16 - na trasie trzeba będzie ściśle pilnować czasu. (...) W Suwałkach zatrzymuję się na obiad w pizzeri, jako że było przed 22 - wydawali już tylko na wynos (...) Koło 8 rano docieram do Poniewieża (w 24h godz zegarowe przejechałem 550km) (...) Jako ciekawostkę warto podać, że cała trasa zajęła mi rowerem 31h, natomiast autokarem wracałem przez ok 14h, więc był szybszy ode mnie ledwo dwa razy."


http://wilk.bikestats.pl/498766,Via-Baltica.html


PS kajtkiem 18-letnim będąc (na gównianym Wagancie, z harcerskim plecakiem przyczepionym do bagażnika, bo o sakwach chyba nawet wówczas nie myślałem), z 3 kolegami, pojechałem z Wrocławia do Raciborza (ok. 180 km, jeden z kolegów startował spod Obornik Śląskich, więc miał dalej), nazajutrz do Wadowic, nazajutrz do Rożnowa (tam już pagóry były, a myśmy się głównie mlekiem i piwem regenerowali).
Jeśli dziś na moim banalnym miejskim singlu (z przełożeniem ok. 2:1) jestem w stanie wykręcić przelotową ok. 23 km/h, to wydaje mi się, że lepiej przystosowanym rowerem nawet dziś poszłoby mi lepiej.

PPS co do ultramaratonów, to miałem na myśli np. Moab, którego ostatnią rundę wygrał nasz krajan (Ślązak, z tzw. "Dolnego" Śląska) -- 240 mil w 60 godzin BIEGUSIEM.

gregorisan - 2019-04-20, 09:21

PiotrWie napisał/a:
Nie bądź naiwny

Święta idą, wiec wyluzuj :mrgreen:

Kolega Maciej z Raciborza - 895 km w 51 godzin z czego 37 godzin czystej jazdy.
https://www.strava.com/activities/1110183337

Także trochę więcej wiary w ludzi - świat nie kończy się na czubku własnego nosa.

defunk - 2019-04-20, 09:54

Myślę, że to kwestia predyspozycji, motywacji, zapału, korby -- naprawdę polecam dokument "Free Solo", który chyba może niemało podpowiedzieć do czego człowiek jest zdolny jeśli mu się naprawdę chce (albo nie chce mu się innych rzeczy).
Lza - 2019-04-21, 22:49

Czuję się mega ułomny. Zrobię ledwo 20km i padam na ryj, a rower mam tak wypasiony, wylajtioany że ho ho..

Ale i tak wolę moje 20 km i takie widioki niż pińset km po płaskim i w dodatku asfalcie ;)














po wincyj zapraszam tu: https://forum.karawaning.pl/topic/27732-alpy-zachodnie-wok%C3%B3%C5%82-mount-blanc-gran-paradiso-vanoisse/

szycha83 - 2019-04-22, 08:19

A tak daleko byliście ;)
imielinek - 2019-04-22, 19:10

nie bo tam się nie da dojechać na kolach 23 mm szerokości :)
gregorisan - 2019-04-23, 08:28

Lza, widoczki bajkowe :)
imielinek napisał/a:
nie bo tam się nie da dojechać na kolach 23 mm szerokości :)

Wystarczy zmienić na 25 i wszędzie wiedziesz ;-)

imielinek - 2019-04-23, 18:51

25 maja za duże opory toczenia na asfalcie;)poza tym nie zmieszczą mi się w hamulce:)

jak tam poszukiwanie roweru?

DrOzda - 2019-04-23, 20:15

To co ty masz za hamulce ?
Opory toczenia 25 bywają nawet niższe niż 23 kwestia modelu i mieszanki. Zresztą cały niemal protour jeździ na szytkach 25 ...

imielinek - 2019-04-23, 21:06

żart taki, spokojnie 25 by weszły podejrzewam że 28 też bym upchnął w hamulcu. Szukałem czarno-czerwonej zwijanej i continental ultrasport II w tym kolorze występuje tylko przy szerokości 23 mm.Kupilem rower na 23 i dobrze mi się na nich jeździ także teraz jak kupuje kolejne to tak z przyzwyczajenia są to 23
jurek - 2019-04-23, 22:24

Jak komuś wejdą szersze oponki, to polecam odkrycie życia /22 lata rowerowe/ Oponki marki " Challenge" model Rubaix. Robione w technologii open tubular, czyli klejone z niewulkanizowanej gumy. Zwijane, przed założeniem zupełnie leża płasko. Dla mnie rewelacja jeśli chodzi o komfort i noszenie. Nominalnie 27mm, u mnie na kołach Ultegry mają 28,5 mm. pozdr
gregorisan - 2019-04-25, 16:21

Szukając roweru dla siebie ciężko już znaleźć modele z oponami 23 - z tych przeglądanych trafił mi się jedynie z takimi oponkami Romet Huragan 4.
Zazwyczaj jest to 25 i 28 - chociażby Kross Vento 5, którego zamówiłem bo jednak zakup Sensy Romagna nie wypalił :-/

Józef - 2019-05-05, 13:08

Dawno mnie nie było, pochwalę się swoim rowerem, wprawdzie ze wspomaganiem ale tam gdzie mieszkam są górki więc dla mnie wspomaganie jest jak najbardziej wskazane. Wjazd na Trójgarb (778) i podziwiane nowo wybudowanej wieży widokowej (27m). Pozdrawiam wszystkich e-bajków.
JaroPP - 2019-05-05, 18:23

Majówka :)
Puncu - 2019-05-05, 20:29

Też dodam coś od siebie :-)

Mój główny gravelowy pomykacz:


Rower do zabawy, street i pumptrack:


Był jeszcze czołg do ciężkiego upalania w dół, ale teraz nadchodzą zmiany - enduro :mrgreen:

Belphegor - 2019-05-05, 21:43

No to ja idąc pod prąd najbardziej wypasionych rowerów, poniżej przedstawiam mojego 18 letniego Gianta. Przebieg 4500 km. :mrgreen: Pierwszy właściciel.

Obecnie zacząłem sezon od przejażdżki do (o zgrozo) McDonald's. :mrgreen:

maro_1955 - 2019-05-06, 09:25

Znowu próbowałem jeździć po toskańskiej plaży jak po naszej bałtyckiej, ale bez rezultatów.
PiotrWie - 2019-05-08, 12:49

Józef napisał/a:
Dawno mnie nie było, pochwalę się swoim rowerem, wprawdzie ze wspomaganiem ale tam gdzie mieszkam są górki więc dla mnie wspomaganie jest jak najbardziej wskazane. Wjazd na Trójgarb (778) i podziwiane nowo wybudowanej wieży widokowej (27m). Pozdrawiam wszystkich e-bajków.

Dzięki za pozdrowienia - my rok temu po długich poszukiwaniach kupiliśmy dwa egzemplarze LIV Amiti E+ i jesteśmy bardzo zadowoleni - praktyczny zasięg w okolicy naszego miejsca zamieszkania - Wzgórza Strzelińskie to dla mojej żony to ok 250 km, dla mnie - ok 500 km - nasze wycieczki zdecydowanie zwiększyły zasięg i średnią prędkość - z ok 15 do 22 km/h

Józef - 2019-05-09, 16:57

Fajnie, ja niestety sam pedałuje, żona nie chcę się w to bawić. Prawie miesiąc użytkuje tego elektryka. Wolę to niż jazdę swoją daćką. Wiosna jest piękna w podziwianiu uroków przyrody.
Panorama na Trójgarb i piękny rzepak.

PiotrWie - 2019-05-09, 20:32

A próbowała na elektryku? Moja jeździ ze mną od dawna, ale po zmianie na elektryki jest lepiej bo ustawiamy różne stopnie wspomagania i jeździmy równo - przedtem musiałem na nią czekać na szczycie podjazdu.
Belphegor - 2019-05-09, 20:41

Widoki jak z "Władcy Pierścieni". :mrgreen: Pięknie. 8-)
defunk - 2019-05-10, 09:48

Ponieważ Brexit is coming (long live the Brexit!), postanowiłem zabezpieczyć się serwisowo na najbliższe dwie dekady i zakupiłem dwa zestawy zębatek do mojego wielkomiejskiego ściganta (przedniej używam także w moim zakurzonym terenowym trekkingowcu).
piku - 2019-05-10, 10:31

defunk napisał/a:
Ponieważ Brexit is coming (long live the Brexit!), postanowiłem zabezpieczyć się serwisowo na najbliższe dwie dekady i zakupiłem dwa zestawy zębatek do mojego wielkomiejskiego ściganta (przedniej używam także w moim zakurzonym terenowym trekkingowcu).


O co chodzi? Że on one? Rolhoff? Co to ma wspólnego z Brexitem?

defunk - 2019-05-10, 12:35

Rohloffowi raczej nic nie grozi (bardzo lubię i stosuję ich smar); natomiast istnieje ryzyko, że produkty angielskie (np. On-One) mogą być za jakiś czas trudniej dostępne -- twardy Brexit może skończyć się wprowadzeniem ceł importowych.
A takiego żelastwa naprawdę nie da się normalnie kupić praktycznie nigdzie (może za oceanem od Salsy).

piku - 2019-05-10, 13:31

defunk napisał/a:
Rohloffowi (…) (np. On-One) (…) (może za oceanem od Salsy).


Widzę, że Kolega niestandardowe rzeczy stosuje... Stalówki? Pomyślałem, że Kolega stosuje piasty Rolki, stąd pojedyncze koronki. Szesnastka wygląda na tylną (ostra jazda!), a większa na przód.
Swoją drogą, Salsa odsyła do swoich dystrybutorów w Europie, np. w Niemczech. Przeliczają jeden do jednego dolary na euro.

gregorisan - 2019-05-20, 18:26

To też się pochwalę. Po prawie dwóch miesiącach i wielu frustracjach związanych z zakupem dwóch innych rowerów w końcu za trzecim razem nabyłem rowerek z Deca - Van Rysel RCR 105 AF.
Pełna 105 R7000, koła Mavic Aksium, napęd 52\36 na 11-28. Waga bez pedałów, światełek, koszyków itp. w rozmiarze XL to 9.3 kg.
Za mną już 3 jazdy łącznie 170 km i jest świetnie - sam się nie spodziewałem, że tak szybko nauczę się tym jeździć tym bardziej, że od 20 lat nie jeździłem kolarką.

Już 4 pucharki na Stravie wywalczone.
Dla mnie najcenniejszy pucharek to za segment Okolo Lanexu. Sklasyfikowanych jest tam 595 kolarzy. Jest to 260 metrowy ostry sprint pod górkę o średnim nachyleniu 3%, który bardzo niebezpiecznie kończy się od razu na wjeździe na rondo głównej drogi.

Wczoraj wykręciłem tam 3 miejsce z czasem 20 sekund i ze średnią prędkością 47, 6 km\h. Średnia moc 644 W. Mierzę 190 cm i ważę 89 kg.

https://www.strava.com/ac...nts/60097733667

Poprawiłem swój poprzedni rekord o 4 sekundy, ale wtedy jechałem crossem z sakwami, który ważył lekko ponad 20 kg.

Na chwilę obecną jestem zadowolony :-)


gregorisan - 2019-06-16, 12:09

Kolejna górka do kolekcji. Wjazd crossem z sakwami na Pradziada w Sudetach ( 1491 m. ) :-)

https://www.relive.cc/view/2449345338

A po powrocie do domu miła niespodzianka. Wygranie kompletnego stroju kolarskiego CCC Team w konkursie :)

https://cccteam.eu/pl/jedziemy-po-wiecej/konkurs-ccc-team-i-stravacccteamfan/

ghost - 2019-07-26, 12:29

Ja praktykuję jazdę na rowerze, szczególnie w tak pogodne dni jak dzisiaj. ;-)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group